„Nie pytaj co państwo może zrobić dla ciebie, zapytaj co ty możesz zrobić dla państwa” – to słynne zdanie prezydenta Stanów Zjednoczonych Johna Fitzgeralda Kennedy’ego wypowiedziane 1961 roku powinno skłaniać do refleksji każdego człowieka – nie tylko Polaka. Słowa byłej głowy federacyjnego państwa w Ameryce Północnej są ponadczasowe, aktualne do dnia dzisiejszego, mimo że zostały wypowiedziane ponad pięćdziesiąt lat temu.

Według jednej z polskich stron internetowych państwo to „Wspólnota polityczna, współcześnie będąca najczęściej formą organizacji życia narodu (państwo narodowe)” oraz „trwały związek ludzi stale zamieszkujących określone terytorium, podlegających władzy zwierzchniej.”, zaś z filozoficznego punktu widzenia – według Immanuela Kanta – „Państwo to systematyczne powiązanie istot rozumnych przez wspólne obiektywne prawa. Człowiek powinien być celem działań państwa a nie narzędziem do osiągnięcia własnych celów. Rządy prawa + Poszanowanie ludzkiej godności = Państwo”

Dziś chcę skupić się na państwie położonym w Europie Środkowej, w którym mieszkam od urodzenia – Polsce.
O tej organizacji jestem pewna, że nie raz i nie dwa każdy z nas rozmyślał – negatywnie czy pozytywnie, ale jednak. Niestety, większość Polaków o naszym kraju rzadko kiedy mówi dobre słowo, dostrzega same złe strony. Ludzie są nieustannie niezadowoleni z życia, władzy, z braku wydarzeń w mieście, z za słonej zupy, że coś jest tak, a nie inaczej, bo w końcu „takie rzeczy to tylko w Polsce!”. Potrafią tak naprawdę tylko narzekać, a o zmienianiu rzeczywistości, swoją drogą – zaczętej od samego siebie – nawet nie chcą myśleć. Uważają, że podjęcie własnych działań w tym kroku nie ma najmniejszego sensu i szansy zaistnienia naprawdę, a nawet jak już to wszystko się znajdzie to przychodzi brak chęci i sił. Wiele rzeczy wręcz stoi w kolejce do naprawy, zmiany, jednak – co z tego, skoro za ludzi nikt tego nie zrobi, a oni sami nawet nie myślą o jakiś tam państwowych sprawach – wolą narzekać niż wziąć się za samego siebie.

Skąd wzięło się narzekanie na Polskę, niedostrzeganie dobrych stron kraju? Być może to kwestia mediów serwujących nam dawkę mniej lub bardziej pozytywnych informacji, a może kwestia powtarzanych w kółko stereotypów. Niemniej jednak – warto wcielić w swoją egzystencję (a przynajmniej spróbować!) słowa prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy’ego, który zginął w zamachu. Jest szansa, że świat zmieni się na lepsze. Powtarzając w głowie słowa piosenki jednego z polskich zespołów muzycznych – „Dziś jest tylko jedna taka szansa na sto” – bierzmy się do roboty, zróbmy coś dla państwa, wykorzystajmy szansę!

Zmiany proponuję zacząć od samego siebie – od podstawy. Bez tego ani rusz – rzeczywistość nie ma najmniejszej szansy na bycie lepszą. Czasami warto zrezygnować z chociażby odrobiny aktualnego siebie. Być może to jeden z przejawów współczesnego patriotyzmu, które zeszło na dalszy plan?

Jestem pewna, że nikt nie chce, aby obcokrajowcy zapomnieli o naszym państwie, dlatego też każdy Polak powinien wiedzieć chociażby podstawową historię kraju. Prapra… dziadkowie walczyli o to, aby Polska istniała, więc dlaczego teraz musimy to marnować? Zapamiętanie kilku wydarzeń, dat… to przysłowiowa pestka czy też bułka z masłem, która może okazać się bardzo ważna dla państwa.

Myślę też, że większość obywateli nie zechciało by oddać swojego życia za kraj, w którym mieszka, tym bardziej, że nikt nie oczekuje od nas, abyśmy się zachowywali niczym jak Rudy, Alek czy Zośka z „Kamieni na szaniec”, którym poczucie obowiązku nie pozwalało stać z boku. W zamian warto pomóc jakiejś starszej babci podczas zakupów, a miłemu sąsiadowi z góry, który też do najmłodszych nie należy, wyprowadzić ukochanego psa. Tak niewiele potrafi zdziałać wiele, wystarczy tylko chcieć!

Najmłodsi obywatele w państwie, choć zdarzają się wyjątki i czasami to, o czym za chwilę napiszę dotyczy się także nieco starszych ludzi, nie powinni zapożyczać zwyczajów oraz zwrotów, słów z innych krajów, przynajmniej nie aż w tak dużym stopniu, który obecnie można zauważyć. Język polski sam w sobie jest ładnym językiem, niestety – często krzywdzonym, kaleczonym przez ludzi. Od czasu do czasu zastanawiam się skąd w naszym porozumiewaniu się ze sobą tyle makaronizmów i innych rzeczy.. Bo szybciej? Bo zamiast dwóch SMS-ów wyjdzie jeden i zaoszczędzimy kilkanaście groszy? Bo co…? Często wiadomości młodych ludzi wyglądają bardzo podobnie. „Dla Cb.”, „4U”, „SU”, „A tak wgl.” – to chyba najczęstsze zwroty obywateli XXI wieku – skróty myślowe, język polski przeplatany z obcym, a później inni dziwią się, że Polacy nie potrafią poprawnie używać własnego, ojczystego języka.

Zwyczaje każdy kraj powinien pielęgnować tak bardzo, jak tylko potrafi. Tradycje są bardzo ważnym elementem w funkcjonowaniu państwa – to jego cząstka, bez której ciężko normalnie funkcjonować, niczym tak jak człowiekowi bez nogi, ręki, żołądka, wątroby, więc dlaczego Polacy wprowadzają do kraju nowe zwyczaje, święta, czasami nawet na siłę, mimo sprzeciwu innych? Jestem pewna, że na przykład bez Halloween, które w naszym państwie pojawiło się w latach 90., Polska dałaby sobie świetnie radę, prawda?  A zamiast narzekać na brak wydarzeń w mieście możemy rozmyślać nad pomysłami, napisać do kilku zespołów, które zagrają parę piosenek za darmo, zorganizować miejsce i zapraszać ludzi! Nie taki diabeł straszny jak go malują. Wystarczą chęci, chęci i jeszcze raz chęci – reszta pójdzie z górki!

Co możemy jeszcze zrobić dla Polski? Kiedy skończyliśmy już etap zmiany dotyczącej samego siebie może warto teraz wymienić osoby rządzące w kraju? Ludzie wybierają takich, a nie innych „władców”, a później narzekają na to, co robią z naszym państwem. Nie bez powodu wpisując w wyszukiwarkę internetową Google hasło „kłamca” całą stronę zajmuje Donald Tusk. Zanim zagłosujemy na danego człowieka warto przemyśleć, czy na pewno zasługuje na szybki znaczek napisany długopisem przy swoim nazwisku.

Najważniejsze jednak mimo wszystko jest po prostu kochać ojczyznę i przestać ciągle narzekać. Każdy powinien być dla swojego kraju przyjacielem, niczym jak przysłowiowy pies dla człowieka. Poczucie się naprawdę, szczerze, „od serca” Polakiem jest wyjątkowe i życzę każdemu, aby miał szansę poznać ten stan. Pseudo-patriotów nikt nie potrzebuje, nawet tak „beznadziejny” kraj jak Polska.

Aby owe „nowości” wprowadzić w nasze życie na dobre należy oprócz podstawy – własnego „ja” należy zmienić kilka rzeczy w naszym kraju, do których jak najbardziej możemy się przyczynić – między innymi edukację młodzieży – nie tylko w szkole, ale także i środkach masowego przekazu. Oprócz mediów, znienawidzonej instytucji przez uczniów to rodzice kształtują światopogląd młodych ludzi – jeśli oni nie przejawiają chociażby małej „kropli” patriotyzmu nie oczekujmy „cudów” od dzieci. Jeżeli nie zmienimy swojego nastawienia, a świat będzie ciągle określany jako ten zły to spowodujemy, że Polska przestanie istnieć. Trzeba nie tylko oczekiwać, ale i dawać.

Dobrym podsumowaniem będzie tu parafraza wspomnianych na samym początku słów byłej głowy federacyjnego państwa w Ameryce Północnej: „Nie pytaj co Polska może zrobić dla ciebie, zapytaj co ty możesz zrobić dla Polski” .

Wioletta Czarna