Zapomniałem czym jest mowa.
Słowa uderzające dźwiękiem
w moje uszy…
są puste, nic nie znaczące.

Zlepek poszczególnych liter, zdań
stojące za murem tych wielkich idei,
przesiąkają szarością…

Piękno wypowiedzi staje się bełkotem,
wypływając jak woda z rzeki po ulewie
z ust poruszających się nadaremne.

Zapomniałem czym jest mowa.
Stałem się niemy,
a mogłem zamilczeć z wyboru…
i upozorować szczęście…

Maciej Krysiewicz

Wiersz pierwszy