Listopadowy chłodny wieczór, siedzimy w McDonaldzie i punktualnie zjawia się ona – Żana Błaszczyk. Wita nas swoim promiennym uśmiechem i od razu wyciąga magiczną, czarną teczkę, która z pozoru wygląda zwyczajnie. Ale właśnie, tylko z pozoru. Zawartość tej teczki wprawiła nas w osłupienie – jaki ta dziewczyna ma talent! Osiemnastoletnia Jastrzębianka pięknie śpiewa, gra na gitarze, pisze scenariusze, opowiadania i do tego przepięknie rysuje, jednym słowem – urodzona talenciara!

Jesteśmy pod wielkim wrażeniem Twoich rysunków! Ale zanim zaczniemy rozmawiać o Twojej największej pasji powiedz, czym jeszcze się interesujesz?
Żana Błaszczyk: Właściwie to interesuje mnie wszystko co jest powiązane w jakiś sposób ze sztuką artystyczną – rysowanie, teatr, pisanie, granie na gitarze, śpiewanie. Jednak obecnie jestem w klasie maturalnej i mam o wiele mniej czasu niż wcześniej na robienie tego co kocham.

Klasa maturalna to jednocześnie najtrudniejsza, ale i najważniejszy etap całej naszej szkolnej edukacji. Ciężko jest?
Żana: Powiem szczerze, że tak. Ja przeważnie mało się uczyłam, bo zawsze jakoś sobie dawałam radę i nie zależało mi na tym, by mieć same najlepsze oceny, ale teraz uznałam, że czas wziąć się za siebie. Zauważyłam, że nawet gdy siedzę nad książkami i uczę się i uczę to stwierdzam, że nie jestem w stanie pojąć, zrozumieć i zapamiętać wszystkiego, więc czasem muszę sobie coś odpuścić, by nie zwariować.

Wracając do Twoich zainteresowań – wiążą się one niewątpliwie z występowaniem przed ludźmi bądź prezentowaniem swoich dzieł przed innymi. Nie boisz się?
Żana: Wiesz co, to jest tak, że ze sceną czuję się oswojona, zawsze jakiś mały stres jest, ale nie boję się. Jeśli mam być szczera to powiem, że pcham się wszędzie tam gdzie się da. Pewnie głupio to brzmi, a niektórzy ludzie myślą, że jestem natrętna, ale ja po prostu lubię występować nawet jeśli chodzi o przygotowanie głupiego Dnia Dziecka. Jedyne czego nie lubię to recytowanie wierszy – stanie w jednym miejscu, mówienie i wyrażanie przy tym emocji jest trudne. Ja muszę chodzić, skakać, płakać, krzyczeć, śmiać się, turlać się, mogę nawet spaść z tej sceny, ale nie stać na środku i nic nie robić. Nie widzę siebie w tej roli i to jedyna rzecz, której na scenie unikam.

Ale śpiewasz – tu też trzeba przekazać emocje za pomocą słów.
Żana: Tak, ale tutaj potrafię się wczuć, mogę ruszać się po tej scenie i coś robić. Ze śpiewaniem jest raczej jak z gitarą u mnie.

Czyli jak?
Żana: Chodziłam do szkoły muzycznej, by nauczyć się grać na gitarze, ale poszłam do liceum i stwierdziłam, że nie będę miała na to czasu. Teraz gram dla siebie jak mam wolny czas czy potrzebę napisania czegoś. Śpiewam też najczęściej dla siebie, dla własnej przyjemności chociaż czasami śpiewam psalmy w kościele!

Nie myślałaś o tym, by śpiewać również przed szerszą publicznością?
Żana: Nie raz śpiewałam na jakiś akademiach w szkole, ale zawsze było mi wstyd, gdy wchodziła po mnie jakaś osoba ze świetnym głosem. To jest tak, że ja nigdy nie uczyłam się śpiewać i jak słyszę dziewczynę, która jest strasznie utalentowana muzycznie, chodzi na zajęcia, trenuje i szlifuje swój głos i śpiewa tak pięknie to po prostu mi wstyd, że ja występuję koło niej.

Więc teraz spytam o coś co nas wszystkich najbardziej interesuje – rysowanie. Czym tak w ogóle rysujesz?
Żana: Był taki okres, że cały czas rysowałam węglem, ale stwierdziłam, że moje prace są jednak trochę smutne. Lubię rysować księżniczki i różne takie kolorowe postacie więc stwierdziłam, że kolory bardziej pasują do moich rysunków. Zajęłam się więc kredkami.

Pastele też są kolorowe
Żana: Wiem, wiem, ale pasteli używam rzadko, przeważnie wtedy, gdy mam chęć szybkiego rysowania, gdy muszę się wyżyć i po prostu przelać swoje emocje na kartkę. Nie wygląda to jednak zbyt ładnie i o wiele bardziej wolę jednak moje kredki.

Nie masz problemu z tym żeby dobrze połączyć i dobrać kolory? Wiele osób boi się używać kredek ponieważ uważają, że mogą zepsuć cały rysunek.
Żana: Trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Ludzie mówią, że praktyka czyni mistrza więc i ja ćwiczę, chociaż szczerze mówiąc u siebie to ja żadnego postępu nie widzę. Co do kredek – zaczęłam się nimi interesować jako techniką malowania właściwie przez moją kuzynkę i inne koleżanki. Pasjonowało mnie to jak one kolorują i byłam zachwycona ich pracami myśląc, że one tak ładnie rysują tymi kredkami, a ja wiecznie z tym ołówkiem. Stwierdziłam, że spróbuję i teraz nie żałuje. Na początku nie wychodziło mi to za dobrze, ale później się jakoś wyrobiłam. Nadal uważam, że prace nie są idealne, ale staram się.

A co przeważnie rysujesz? Portrety, martwą naturę, krajobrazy?
Żana: Jeżeli mam być szczera to powiem, że nie lubię martwej natury, bo uważam, że jest nudna. Nie chce tutaj oczywiście nikogo obrażać, ale wolę malować osoby. Co do portretów to kiedyś próbowałam, ale potem zainteresowałam się mangą i połączyłam wszystko dzięki czemu powstał mój własny styl rysowania postaci.

Rysowanie postaci sprawia pewnie wiele trudności.
Żana: Tak, masz po części rację. Ja mam wielki problem z rękami, co pewnie widać na moich pracach. Jednak mimo wszystko uwielbiam rysować postacie i bawić się w te wszystkie detale – naszyjniki, kokardki, wzorki na ubraniach. Nawet kolorowanie postaci wydaje mi się niesamowite i choć niektórzy tego nie lubią bo przez długi czas trzeba malować jeden fragment, ale mi sprawa to radość, nie raz używam 15 odcieni jednego koloru, by pokolorować jedną sukienkę.

Ludzie chwalą czy krytykują?
Żana: To zależy, ja wiem, że moje rysunki mają wady i nie są idealne, często nie umiem dobrze narysować proporcji ciała, ale staram się.Moja kuzynka, która ma doświadczenie w rysowaniu, mówi mi co mogłabym zmienić, poprawić, nad czym mam popracować i na co zwrócić uwagę, są to dla mnie bardzo cenne rady ponieważ dzięki temu wiem co muszę robić, by być lepszą. Są też osoby, które zachwycają się moimi rysunkami twierdząc, że są niesamowite, ale zazwyczaj są to osoby, które nigdy nie poważnie nie miały do czynienia z rysunkiem. Mogę się jednak pochwalić, że w podstawówce zostałam wyróżniona na konkursie w Belgii za moją pracę. Matko, ta praca była taka szpetna, byłam załamana jak ją oddawałam i pamiętam moje poruszenie połączone z zaskoczeniem, gdy do szkoły przyszłą wielka paczka dla mnie i wszyscy zamiast uczyć się matematyki grzebali w tej paczce.

Swoją przyszłość wiążesz z rysunkiem, czy raczej pozostanie on tylko Twoją pasją?
Żana: Właśnie nie wiem. Uważam, że jestem średnia, taka przeciętna, a takich jak ja jest naprawdę sporo. Ogólnie wiąże swoją przyszłość albo z artystyczną strefą życia taką jak teatr, rysunek, telewizja, ale jeśli to mi się nie uda to chciałabym pracować z niepełnosprawnymi bądź trudnymi dziećmi.

Myślisz, że sprawdziłabyś się w pracy z dziećmi?
Żana: W pierwszej liceum do naszej parafii przyszedł nowy ksiądz i nie mam pojęcia co go podkusiło, ale spytał mnie czy nie chciałabym zostać animatorką. Zgodziłam się i tak już trzeci rok jestem Animatorką Dzieci Maryi. Co sobotę chodzę do moich dzieci i razem śpiewamy piosenki, rozmawiamy, bawimy się, ale i uczymy o Panu Bogu.

Musisz więc mieć podejść i cierpliwość!
Żana: Powiedzmy… Wiadomo, że dzieci czasem działają na nerwy i nie chcą Cię słuchać. Nie raz krzyczę „Zejdź z tego stolika!”, a dziewczynka do mnie „NIE!” i to mnie po prostu doprowadza do szału. Mówię wtedy „Tak, tak? Wychodzę!” albo moje ulubione „Mam iść po księdza?!” i to zawsze działa. Choć faktycznie czasem się denerwuję to nie żałuję żadnej soboty spędzonej z tymi dziećmi.


Viktoria Skrzypiec i Adriana Płuciennik