Sabine Dardenne – „Wybieram życie”
MUZA SA, Warszawa 2005


Majowy poranek… Mała Sabine wsiada na swój rowerek i wyrusza w drogę… Kolejny dzień ciężkiej pracy, nauki i zabaw z przyjaciółmi. Myślała, że nauczy się czegoś nowego. Miała nadzieję na kolejny wesoły dzień. Pomyliła się. Do szkoły nie dotarła. Od potwornej instytucji i koszmarnych zadań domowych wybawił ją on- Marx Detroux. A przynajmniej wybawcą sam siebie nazywał…

Jak myślisz, co czuje dwunastoletnie dziecko, kiedy brutalnie zostaje wyrwane od swojej rowerowej kierownicy, odurzone narkotykami a następnie schowane do walizki, by żaden z sąsiadów „wybawcy” niczego nie przeczuwał? Po plecach przechodzą dreszcze. To nad wyraz potworne.

Mówił o sobie jako o superbohaterze, który chroni ją przed jego szefem, który chciał ją zgładzić. Wmawiał, że jej rodzice o wszystkim wiedzą; że tylko on jest w stanie ją ochronić. Wierzyła w to i zamykana w ciemnej piwnicy pisała listy do rodziny. Dwa miesiące spędziła w praktycznie dwóch pomieszczeniach- swojej zapleśniałej „sypialni” oraz w pomieszczeniu, w którym spotykała się ze swoim zwyrodnialcem sam na sam, nazywanym przez nią jako „pokój kalwarii”. Autorka unika brutalnych opisów schadzek niedojrzałej jeszcze dziewczynki z obrzydliwym, starym szaleńcem, ale możemy się domyślać cóż mogło się tam dziać…

Co się z nią stało? Przeżyła, lecz ciągle przeczuwała, że jej żywot w każdej chwili może się skończyć. Marx bowiem zabijał swoje małe ofiary, gdy tylko stawały się „bezużyteczne”…

„Wybieram życie” to wspaniała książka. Sabine opisuje swoje nowe, na pewno nie lepsze, życie pod dachem wybawcy. Wierzyła, że w słowach dorosłego jest choć ziarnko prawdy, tymczasem poszukiwania małej Sabine trwały 80 dni. Fotografie zaginionej uczennicy w szkolnym mundurku były rozklejone na każdym murze w całej Belgii. Po latach postanowiła opisać wszystko, co przeszła, aby wyrzucić to z siebie i nigdy więcej nie odpowiadać na trudne pytania.

„Musiałam o tym napisać, by przestano patrzeć na mnie „w dziwny sposób”. A także po to, by w przyszłości już nikt mi nie zadawał pytań na ten temat. Zdobyłam się na odtworzenie tej męczarni przede wszystkim dlatego, by sędziowie już nigdy nie wypuszczali pedofilów za „dobre sprawowanie” po odbyciu połowy kary, bez przedsięwzięcia zdecydowanych środków ostrożności.” -fragment.

To wzruszająca historia o bólu i rozpaczy rodziny oraz o nieludzkiej sytuacji, w której pojawiła się mała, niewinna dziewczynka.
W książce możemy znaleźć przesycone dziecięcą naiwnością listy. Mała obiecuje w nich, że już nigdy nie będzie nieposłuszna. Zrobi wszystko, by tylko matka zabrała ją z powrotem.

Warto przeczytać książkę Sabine. Otwiera nam serca i wzruszamy się z każdym rozdziałem coraz bardziej. Historia przeraża. I może jeśli niektórych nie przeraziła książka, to powinna przerazić myśl, że to stało się naprawdę.

Żana Błaszczyk