Tegoroczna maturzystka, która już dziś może pochwalić się własnym dziełem sztuki – książką pt. „Uskrzydlona”. Poza pisaniem i oczywiście czytaniem książek uwielbia łucznictwo, które trenuje od czterech lat, uczy się tańców dworskich i jazdy konnej. O niezwykle utalentowanej i wszechstronnej Katarzynie Surma usłyszałam dzięki jej czytelnikom, którzy poprosili o to, aby podpatrzeć jej pierwsze kroki w wielkim świecie książek. Przyjrzałam się i wiem, że zostanę w jej fantastycznym świecie na dłużej.

O czym jest „Uskrzydlona”?
„Uskrzydlona” jest książką fantastyczną z odrobiną miłości w tle. Sama jej treść jest częściowo „oklepana”. Nastoletnia dziewczyna, Keelin, miała rozpocząć kolejne wakacje tak samo jak każdego roku. Tym razem jednak jej przyjaciółka wyjechała, przez co bohaterka zostaje sama, bez zaufanej osoby. Pewnego dnia Keelin wpada w tarapaty, z których wyciąga ją nieznajomy Alan. Ich początkowe relacje nie są najlepsze, ale dziewczynę coś przyciąga do Alana. Brzmi standardowo prawda? Jednak wczytując się dalej można znaleźć wiele zaskakujących wątków i ciekawych zwrotów akcji, przez co książka naprawdę staje się wyjątkowa.

Wyjątkowa jest na pewno! Ale czy jest to też książka skierowana głównie do młodzieży, czy starsze osoby również będą mogły uznać ją za wyjątkową?
Tak jak mówisz, książka skierowana jest przede wszystkim do młodzieży. Spowodowane jest to na pewno wiekiem bohaterki, ale i też małymi problemami pojawiającymi się pomiędzy matką, a córką. Z tego względu uważam też, że niektórzy dorośli powinni przeczytać tą książkę żeby zobaczyć, jak sytuacja rodzinna może wyglądać z perspektywy dziecka. Rozbita rodzina, próba zastąpienia rodzica i inne podobne problemy mogą być trudne dla dziecka, nawet, gdy wkracza ono już w świat dorosłych. Chciałabym jedynie zaznaczyć, że w żadnym wypadku nie nawiązuję do mojej rodziny, bo jest ona kochająca i szczęśliwa.

Dorośli już ją czytali?
Tak, miałam już okazję usłyszeć opinię kilku dorosłych osób, które sięgnęły po tę książkę i przyznam szczerze, że byli oni zadowoleni z efektu końcowego.

Wspomniałaś, że jest to książka fantastyczna, rozumiem więc, że sama najchętniej sięgasz po takie pozycje?
Przyznam, że szczególnie lubię fantastykę i literaturę młodzieżową. Najchętniej czytam o nierealnych zdarzeniach i postaciach, ponieważ to daje mi możliwość oderwania się od rzeczywistości i szarego świata. Najbardziej przekonuje mnie Laini Taylor. Podziwiam ją za to, że potrafi stworzyć naprawdę wyjątkowy i magiczny świat.

Od zawsze lubiłaś pisać, czy jednak wolałaś czytać i nawet do głowy by Ci nie przyszło, że kiedyś sama stworzysz coś, po co inni będą chętnie sięgać?
Moja przygoda z pisaniem jest ściśle związana z czytaniem, ponieważ od czytania tak naprawdę wszystko się zaczęło. Książki innych autorów przestały mi wystarczać. Czytając, zawsze spodziewałam się innych zakończeń, inaczej sobie wyobrażałam finały powieści i żałowałam, że autor zdecydował się nadać inny bieg niektórym historiom. Wydaje mi się, że to też trochę zmotywowało mnie do napisania czegoś swojego, bo każdy scenariusz, który sobie wyobraziłam, mogłam wykorzystać u siebie.

Nie wiem, do której grupy osób Ty należysz, ale ja bardzo nie lubię, gdy książka kończy się bez jednoznacznego zakończenia i autor każe nam samemu domyślić się, jak mogły potoczyć się lasy bohaterów.
Ja najbardziej nie lubię, gdy ostatnie zdanie zmienia cały sens książki, ale czasami tak trzeba. W moim przypadku staram się tworzyć oryginalne zakończenia, czyli po części dobre, ale i nie do końca wesołe. Zresztą ten, kto przeczytał książkę na pewno zrozumie, o co mi chodzi. Tak czy inaczej, jeżeli kiedyś skończę pisać całą serię „Uskrzydlonej” to postaram się zaspokoić ciekawość czytelnika i nie pozostawić żadnego nierozwiniętego tematu.

Co sprawiło Ci największą trudność podczas pisania książki?
Największą trudnością było dla mnie coś zdecydowanie innego, była to motywacja. Aktualna wersja książki powstała po około 5 latach pracy. Nie chodzi tylko o to, że czasami przez kilka tygodni nic nie pisałam. Problem leżał w tym, że jak po tygodniu wracałam do książki, to zmieniała mi się koncepcja i dłużej schodziło mi z poprawianiem napisanej części niż z tworzeniem dalszego biegu historii.

W takim razie pierwotny zarys książki był zapewne całkiem inny!
Bardzo dużo rzeczy się zmieniło. Samo imię bohaterki miało cztery różne wersje. W trakcie pisania zauważyłam również, że nie warto planować życiorysu bohaterów, bo i tak w trakcie wszystko się zmieniało.

Skoro „Uskrzydlona” znalazła swoją, dość sporą, grupę odbiorców to może najwyższa pora zacząć pracę nad nową pozycją!
Aktualnie jestem na etapie prac nad drugą częścią „Uskrzydlonej” i myślę, że połowę mam już za sobą. Oprócz tego cały czas mam pomysły na inne utwory. Jakiś czas temu nawet napisałam po kawałku trzech różnych historii. Mam tak dużo pomysłów i planów w głowie, że mogłabym jednocześnie pisać parę książek, jednak wątpię, by było to dobre rozwiązanie. Postanowiłam, że najpierw skończę jedną książkę i dopiero wtedy z czystym umysłem i dużą ilością czasu zajmę się resztą.

Zapewne wielu młodych ludzi, którzy kochają pisać, marzy o tym, by móc w rękach trzymać swoje dzieło. Jak to się stało, że po napisaniu książki została ona wydrukowana?
Osobiście nie wiem, czy sama zdecydowałabym się na wydruk książki, gdyby nie moi bliscy. W listopadzie, w moje osiemnaste urodziny, otrzymałam kilkanaście egzemplarzy od brata i przyjaciółki w prezencie. Oboje chcieli zrobić mi niespodziankę i udało im się – byłam niezwykle szczęśliwa, a przede wszystkim zmotywowana. Dopiero wtedy postanowiłam sama wysyłać książkę do drukarni i podzielić się nią z innymi.

Na koniec zdradź nam proszę, dlaczego akurat „Uskrzydlona”?
Jeżeli chodzi o tytuł, to na początku miałam ogromny problem, aby go wymyślić. Rozważałam wiele opcji, ale zawsze coś mi nie pasowało. Nie pamiętam momentu, w którym zdecydowałam się na „Uskrzydloną”, ale wiem, że był to strzał w dziesiątkę. Uskrzydleni to jedna z ras występujących w książce. Są to istoty bardzo podobne do aniołów, ale nie chciałam używać tego słowa, aby ich określać. Potrzebowałam czegoś wyjątkowego i jak się okazało, nadawało się to również na tytuł. Nie zdradzę jednak, dlaczego akurat „Uskrzydlona” została tytułem powieści, ponieważ zdradziłoby to za dużo, a jednak każdy z nas lubi odrobinę tajemnicy i zaskoczenia podczas podróży w głąb książki.

 

Viktoria SKRZYPIEC