Trzy litry wylanych łez, trzy dobre wybory, trzy niesamowite huśtawki emocji. I trzy filmy, które gorąco Wam polecam.

Z racji tego, że chory człowiek, nawet w upalne dni, nie ma czego szukać poza własnym łóżkiem to nadrobiłam trochę zaległości. Obejrzałam parę filmy, a wśród nich trzy perełki o których chciałabym wspomnieć.

 

„Woda dla słoni” (2011 rok)

Skrót fabuły z FilmWeb – „Po śmierci rodziców Jacob trafia do cyrku prowadzonego przez bezwzględnego Augusta. Wkrótce zakochuje się w jego żonie Marlenie.” Powstał na podstawie książki autorstwa Sary Gruen.

Film trwa dwie godziny i tak naprawdę ani przez minutę nie pozwolił mi poczuć się znużoną, zniecierpliwioną czy chcącą, aby sprawy toczyły się szybciej.

Główny bohater, Jacob Jankowski, student weterynarii polskiego pochodzenia, który został doświadczony przez los niezwykle okrutnie trafia do świata w którym okrutnie traktuje się nie tylko zwierzęta, ale i ludzi. Jego dobroć i odwaga zasługują na medal.

Mogliśmy „od kuchni” zobaczyć pracę w cyrku, prawa jakimi rządziły się lata 30. i to w jaki sposób ludzie mogą być uzależnieni od człowieka tyrana. Wiele pięknych i wzruszających momentów, parę chwil grozy i strachu i trzymanie przez długi czas kciuków, by wszystko potoczyło się dobrze.

„Światło między oceanami” (2016 rok)

Skrót fabuły z FilmWeb – „Latarnik i jego żona żyjący u wybrzeży Zachodniej Australii, wychowują dziecko, które uratowali z dryfującej łodzi. ” Powstał na podstawie książki autorstwa Margot L. Stedman.

Melodramat, który powali emocjonalnie i doprowadzi do łez każdego, nawet największego twardziela. Niezwykle trudna, pouczająca, porywająca, przeszywająca duszę historia. Historia dziecka, które kochały dwie kobiety i dwie kobiety czuły się jego matką, choć tak naprawdę ciężko stwierdzić, która z nich była nią naprawdę i z którą powinno pozostać.

Po filmie próbowałam sobie odpowiedzieć na pytanie jak ja bym postąpiła, gdyby znalazła się na miejscu żony latarnika i odnalazła dzieciątko, czy gdybym była latarnikiem to miałabym odwagę przyznać się do pracy i czy decyzja którą bym podjęła naprawdę byłaby mniejszym złem? I czy w tej sytuacji można mówić o tym, co byłoby dobre dla dziecka i wybierać?

Nie wiem czy jest choć pięć filmów, które zrobiły na mnie takie wrażenie, które doprowadziły mnie do takiego smutku i poczucia braku sprawiedliwości w sytuacji nawet pozornie sprawiedliwej i takiego poczucia bezradności, a przede wszystkim beznadziejności sytuacji.

Niesamowicie mocno zaznaczony aspekt moralny, poważne wybory i ich konsekwencje, wielka walka o miłość nie tylko do dziecko, ale i małżonka. Walka o miłość.

Przeczytałam gdzieś w opiniach zdanie, które pięknie podsumowuje ten film i które postanowiłam przytoczyć – „Huśtawka emocjonalna. Film w którym nie ma złych postaci, są tylko złe decyzje.”

„Jutro będziemy szczęśliwi” (2016 rok)

Skrót fabuły z FilmWeb – „Prowadzący beztroskie życie mężczyzna musi niespodziewanie zaopiekować się córką, o istnieniu której nie wiedział.” Film na podstawie meksykańskiej produkcji z 2013 roku pod tytułem „Instrukcji nie załączono”.

Wzruszający, pocieszny film o dojrzewaniu w mgnieniu oka, wywracaniu swojego życia do góry nogami, barwach rodzicielstwa. I choć przez pierwszą połowę byłam lekko znudzona i bałam się, że nic odkrywczego mnie nie czeka to byłam w wielkim błędzie, ponieważ ostatecznie wszystko się zmienia.

Diametralne zmiany, trudne decyzje, dużo łez, rozrywane serca nie tylko bohaterów, ale i widzów. Film o wielkiej miłości do córki. Tak ogromnej, że nic nie było w stanie jej ukruszyć. Walka o miłości, o szczęśliwe życie dla córki, nawet przez matkę, której decyzji początkowo nie potrafiłam zrozumieć, a ostatecznie wspólne podążanie do jednego celu – uszczęśliwienia pięknej i mądrej dziewczynki.

Jeśli macie trochę czasu, szykuje się babski wieczór, albo któregoś dnia będzie ciągle padać – weźmie paczkę chusteczek i odpalcie każdy film po kolei!

Zdjęciafilmweb

Viktoria SKRZYPIEC