W połowie sierpnia miałyśmy okazję uczestniczyć w sesji zdjęciowej zespołu The Sills. Pewnie zastanawiacie się kto to taki – już mówię! The Sills jest to jastrzębski zespół, który dopiero wkracza na swoją muzyczną ścieżkę, ale już podbija serca ludzi swoją muzyką. I choć nigdy wcześniej nie miałyśmy szansy usłyszeć tego zespołu to już po sesji zdjęciowej zostałyśmy wiernymi fankami tej piątki zwariowanych chłopaków!

Żeby wszystko miało ręce i nogi to na początek pokażemy Wam zdjęcia z backstage’u :

Następnie przejdziemy do krótkiego wywiadu, by choć trochę przybliżyć Wam zespół The Sills:

Standardowo zacznijmy od tego, skąd w ogóle nazwa zespołu?
Mateusz Koszut: Więc tak, siedziałem sobie z Patrykiem (naszym byłym perkusistą) na klatce schodowej czekając na Lucka i Franka patrząc sobie na okno.. Patrzę, patrzę i pomyślałem, że przetłumaczę sobie „parapet” i tak zostało, więc sami widzicie – The Sills to wcale nic ambitnego.

Od kiedy istnieją „parapety”?
Mateusz: Z nimi gram bardzo krótko, bo chyba od dwóch, trzech miesięcy ponieważ wcześniej graliśmy jako Pompka do Nart przez 8 miesięcy.

A jak to wygląda z piosenkami?
Mateusz: Gramy covery, ale i własne piosenki. Sami mieliśmy trzy utwory, ale przyszedł perkusista, który pod tym względem jest bardzo płodny i napisał z 35 piosenek, więc jest dobrze, wręcz bardzo dobrze. A jakie piosenki gramy? Głównie rock alternatywny i indie rock, ale nie chcemy zamykać się na inne nurty muzyczne.

Choć jesteście zespołem z młodym stażem to wyglądacie na bardzo zgranych, znacie się od dawna czy poznaliście się podczas poszukiwania zespołowego składu?
Mateusz: Kubę to właściwie poznałem w szkole muzycznej Music Point, do której oboje uczęszczamy, Tomka przez Franka i Lucka, a ich? Kolega mi kiedyś powiedział, że Lucek jest wokalistą, więc do niego napisałem, a on zabrał ze sobą swojego brata, który gra na gitarze. Jesteśmy, więc zespołem zebranym przez znajomych znajomych.

Wiem, że intensywnie ćwiczycie i często macie próby, kiedy będzie można Was usłyszeć?
Mateusz: Ostatnio graliśmy na Pikniku Rodzinnym 2 września, tak między sobą nazywamy to „Indie Festiwal Rodzin”, brzmi jakoś tak lepiej. No i przygotowujemy się też na Jastrzębską Konfrontację Brzmień.

O, to już niedługo bo 13 września!
Mateusz: No tak, ale my właśnie nie gramy tego dnia, my na kolejnym spotkaniu. Wygląda to mniej więcej tak, że tworzy się taka zespołowa piramida i z tymi metalowymi zespołami spotkamy się dopiero w półfinałach. O ile w ogóle się spotkamy, bo mogą na nas nie zagłosować.

Nie liczycie na to, że przejdziecie dalej?
Mateusz: Ja uważam, że jeżeli ludzie nas docenią i spodoba im się to, co robimy to przejdziemy. Zresztą, skoro ludziom na całym świecie podoba się nasza muzyka to czemu nie tu, w Jastrzębiu? Nie każdy zespół sprzedaje 56 milionów płyt w pierwszy dzień po premierze i ma te milion lajków na facebooku.. Liczymy, że tu jak i na całym świecie zawładniemy całą sceną muzyczną. Choćby tak jak w Korei – tam bardzo nas lubią, tam sprzedało się najwięcej płyt, tam mamy najgłośniej piszczące fanki..

No to nieźle, nieźle! Jak sobie w takim razi radzicie z tą ogromną popularnością, bo Korea to już nie przelewki!
Mateusz: No ja przyznam, że zacząłem ćpać, bo już nie wytrzymywałem… Wyobraź sobie – idę sobie ulicą i nie mam spokoju, wszędzie błysk fleszy, piski, ludzie z kamerami.. A tak naprawdę to w Jastrzębiu tego tak nie odczuwamy, tu nie jesteśmy popularni, tak jak już mówiłem – większość ludzi to w Azji nas kojarzy. Wiadomo, na Jastrzębie założyliśmy osobnego fanpage, tak z 91 lajków jest, ruszamy powoli, bez pośpiechu się rozwijamy. W Azji interes się kręci, kasa leci, iphony nam dali ostatnio za darmo, ale nie możemy ich jeszcze używać, ponieważ wiesz – jeszcze premiery nie było i tak nie chcemy tak.. No wiesz, my nie z tych co lubią się chwalić!

 

A na koniec? Na koniec możecie bliżej poznać każdego z osobna, czyli przed Wami piątka chłopaków, którzy dają z siebie wszystko, by The Sills prezentowało się jak najlepiej.

Jakub Drążkowski
Jestem Jakub i jeśli chodzi o muzyczną stronę mojego życia to inspiruję się oczywiście jazzem, blusem, a gram głównie muzkę indie. O muzyce myślę poważnie, dlatego zależy mi na tym, żeby z zespołem udało się zrobić coś większego, pokazać się szerszej publiczności, żeby ludzie nas docenili i rozpoznawali i dziewczyny oczywiście, szał. Na basie gram od dwóch lat i z Mateuszem poznałem się w szkole muzycznej, w której się uczę, nie wiem ile się znamy, ale mam wrażenie, że od zawsze. Interesuję się też parkourem – ogólnie kręci mnie sport no i trochę manga, anime i te klimaty. Może jednak wypowie się ktoś inny, bo mam pustkę w głowie.. o! Dodam, że tekstów nie piszę bo jakoś mi to nie wychodzi.

Lucek Kucharski
Cześć, jestem Lucek i w sumie nie znam innego Lucka. Jestem wokalistką w The Sills. W przedszkolu jak inne dzieci zawsze rysowały to ja wchodziłem na stół i zaczynałem śpiewać, pani wtedy stwierdziła, że to ja będę tym, który się reprezentuje, jeździ na konkursy i śpiewa. I tak do 4 klasy podstawówki występowałem, a potem uznałem, że to siara. Ja malarstwem subrealistycznym się interesuję i rolnictwem, wiesz, takie popularne uprawy maku, kojarzysz takie czerwone kwiatki, prawda? Zboża też można. Ale wróćmy do muzyki.. Przed występem wiadomo, że mam tremę, zawsze tak jest przed wyjściem, ale jak już śpiewam to nie ma problemu – z czasem przyzwyczajam się do ludzi, sceny i całej tej otoczki. Gorzej jak trzeba się otworzyć bo jak grasz na instrumencie to możesz sobie po prostu grać, masz dźwięki, które musisz odegrać, a jak śpiewasz to musisz coś przekazać, otworzyć się. Mam nadzieje, że w mojej przyszłości już zawsze obecna będzie muzyka i tak w cztery lata wyrobimy się z zespołem, bym zaczął zarabiać i nie musiał kończyć technikum.

Franek Kucharski
Jestem Franek, coś więcej? Interesuję się kulturystyką! Właściwie nie wiem czy mówić, że chodzę do technikum informatycznego czy to raczej głupie.. Zacznę od tego, że chodziłem do szkoły muzycznej, gdzie grałem na gitarze elektrycznej jednak po pół roku przerzuciłem się na klasyczną. Grałem rok i znów wróciłem do elektrycznej – tak już zostało. Od zawsze grałem dla samego siebie nie myśląc o tym, by wstąpić do zespołu, występować na scenie.. Granie solówek było i nadal jest dla mnie najlepsze, bo grać piosenki, bądź to co się opanowało z czasem się nudzi, a zrobienie solówki przypomina wokalne improwizacje – muszę przelać się na gitarę, otworzyć się, pokazać emocje i to, co we mnie jest prawdziwe. Inspiruję się muzyką indie, na której się wychowałem.

Mateusz Koszut
I ja również interesuję się kulturystyką, dbam o swoje ciało, lubię suplementy, chodzę na siłkę, ważę 50kg i coraz lepiej mi idzie! Ale wróćmy do tego, że jestem Mateusz – lubię grać na gitarze, lubię wszechświat, kosmos i tę jego wielkość! Wierzę w to, że istnieją wszechświaty równoległe, to się wiąże z teorią kwantową jak i strunową, ale to nie dokładnie to samo i dlatego gram na gitarze. Lubię bardzo rozwój osobisty, inteligencję emocjonalną i na tym się głównie skupiam. Powtórzę – jestem Mateusz i nie jestem homofobem w przeciwieństwie do Lucjana i za to go właśnie nie lubię.

Tomek Koczur
Nazywam się Tomasz i tutaj chodzi ogólnie o to, że moja historia z zespołem zaczęła się od znajomości z bratem Lucka i Franka, z którym łączyły mnie wcześniej stosunki zespołowe. Słowo do słowa, zgadaliśmy się, byłem na jednej próbie zespołu, zgraliśmy się. Miałem małe problemy z szesnastkami, z rytmem oczywiście, bo z dziewczynami szesnastkami nigdy nie miałem problemu, ale z tymi na perkusji był jeden i postanowiłem wrócić do gry, trochę poćwiczyć, pograć. Muzyka od zawsze, oczywiście poza narkotykami i pieniędzmi, była u mnie na pierwszym miejscu. Jestem właśnie na drugiej próbie zespołu, która okazała się jednocześnie sesją zdjęciową, co jest miłe – chłopaki się rozwijają, spoko, fajnie. Udostępniłem samochód.. A właśnie, sugerujesz, że może wzięli mnie do zespołu, bo mam duży samochód, doszły mnie właśnie już i takie słuchy. Chociaż Lucek upiera się, że to dlatego, że jestem seksowny, więc czuję, że i moja aparycja odegrała tutaj dużą rolę. Jestem bardzo zadowolony, fajnie, ładnie się chłopcy zorganizowali z tym zespołem. Jeżeli naprawdę się zgramy chciałbym zostać w zespole na stałe, zawsze grałem z samej miłości do muzyki, ale doświadczenia to też trochę mam, że tak powiem – z niejednego pieca się chleb jadło. Dużo grałem.. Ogólnie zaczynałem od metalu ja byłem takim młodym perkusistą, teraz jestem stary, po 40 całe pojęcie o muzyce zaczyna się zmieniać. Wracając do The Sills – my tutaj mamy wszystko, nie zamykamy się na żadne nurty muzyczne, nie szukamy sobie odniesienia, jesteśmy tu i tam bo wiadomo, żeby życie miało smaczek..

I zapewne zauważyliście, że każdy z nich jest inny, każdy ma inny temperament, inny charakter. Ale połączyło ich jedno – miłość do muzyki!

Więcej zdjęć z sesji zdjęciowej możecie zobaczyć na naszym fanpage’u 

Fotograf: Jan Skrzypiec 
Zespół: The Sills 
Przygotowanie: Viktoria Skrzypiec, Adriana Płuciennik