Zapewne każdy z Was zna, bądź kojarzy program telewizyjny „Top Gear” i słynną trójkę prowadzących. Jednym z głównych jest  Jeremy Clarkson, który  już jakiś czas temu zaczął pisać i wydawać swoje książki, nie będące jego biografiami. Dziennikarz motoryzacyjny i pisanie książek? Okazuje się że jest to jednak możliwe, a Clarkson’owi bardzo dobrze to wychodzi.

Dlaczego jego twórczość tak dobrze się sprzedaje?

Książki pisane przez Clarksona nie są typowymi  lekturami  szkolnymi, czy jakąś powieścią z fabułą, lecz są to pozycje o wszystkim i o niczym.
To zbitek krótkich historii, notatek z różnych miejsc w Europie, a nawet na Świecie, gdzie każdy rozdział opisuje coś innego. Np. dlaczego w tak krótkim czasie program „Top Gear” stał się tak popularnym programem, albo po co tworzy się turbiny wiatrowe skoro „nie są w stanie zasilić nawet wibratora, bo i tak zwykłe elektrownie pracują na pełnych obrotach bez przerwy, pomimo wsparcia wiatrowych generatorów, nie mogą zwolnić tempa pracy”.

Z pewnością polecam tę książkę każdemu, kto jeszcze nie miał styczności z żadną z jego twórczości. A osoby, które przynajmniej raz sięgnęły po tę lekturę, wiedzą że miło i łatwo się ją czyta, dzięki luźnym i często ironicznym historiom.

Swoją przygodę z tymi książkami zacząłem gdy wygrałem jedną w konkursie fotograficznym „Top Gear Polska”.  Dostałem część czwartą pt. „W czym problem?” .   Z początku zmartwiłem się, bo po co mi ona, skoro nie czytałem jeszcze poprzednich części? Okazuje się, że wszyscy, którzy chcieliby przeczytać dzieła Clarksona nie muszą zaczynać od pierwszej książki (którą coraz trudniej dostać), bo żeby zrozumieć sens poszczególnych epizodów nie trzeba zagłębiać się w lekturę poprzednich. Kolejne książki to nie jest ciąg dalszej fabuły, lecz kolejne luźne humorystyczne historyjki, w której jedna diametralnie różni się od drugiej.

Czytając te książki w wolnym czasie, stwierdzam że nie znam innej przy której mógłbym się tak uśmiać, jak tylko przy zabawnych tekstach Jeremiego.

Tę książkę polecam wszystkim niezależnie od wieku. Młodym zapaleńcom motoryzacji, czy starszym molom książkowym; chyba, że jest się zwolennikiem nieprzerwanie ciągnącej się jednej fabuły przez setki stron i kilka tomów.

 Mateusz Sowiński