Kilku zdaniowy list, który był zwieńczeniem myśli
Zebranych starannie ułożonych we wdzięczne słowa
Utarty na proch ze snów, które ktoś wyśnił
Na pustej kartce do ciebie piszę chcąc zacząć od nowa

Załamuję ręce nad tymi marzeniami
Pozostawionymi w głowie wraz z innymi zgliszczami
Niegdyś zebranymi blisko linii skrajnej uprzejmości
Zatraconych zgoła zapomnianych w głębi braku ufności

Patrzysz na to wszystko, proszę nie pytaj dlaczego
To wszystko z potencjalną ceną dzisiaj nie warte niczego
Ja także tego do końca nie rozumiem
Znaczenie sensu znika jak małe dziecko w wielkim tłumie

To są tylko marne gesty i znów tylko puste słowa
Nic nie znaczące jak dawniej nie jedna wygłoszona mowa
Historia losowa dla przedłużenia zupełnie od nowa
Dzięki kluczowi jakim jest marność może wszędzie pasować

Wartość wygrywana jak dawniej melodie na lutni
Schowałaś naiwnie pod rąbek swej sukni
Jakby myśląc, że możesz je tam na moment przechować
Zapominając, że próżność się ceni a więc i musi kosztować

Szymon Wyród