Rozbijający się samolot, który ginie gdzieś wysoko w górach, a w nim dziewczyna. I młody chłopak, który ma odwagę wyruszyć w samotną i niebezpieczną podróż, by ją odnaleźć. Ogromna miłość do siostry, która potrafi pokonać paraliżujący strach i obezwładniające wycieńczenie, dodaje bohaterowi sił. W filmie pojawia się też dziki sprzymierzeniec – śnieżna pantera, a rzeczywistość zaczyna przeplatać się ze snem.

Film, który w połowie września na rybnickim przeglądzie filmów niezależnych zdobył pierwsze miejsce, miał 10 października swoją premierę w kinie „Centrum”. Oprócz reżysera Sebastiana Jabłonki i głównego aktora Mateusza Krzyżoka pojawiło się też spore grono ludzi chcących na własnej skórze przekonać się o fenomenie tej produkcji.

Widziałam film i jestem pod wrażeniem oryginalności, ponieważ ostatnio coraz rzadziej widzi się filmy w wersji niemej. Nie bałeś się, że może to nie zostać dobrze przyjęte przez publiczność?
Sebastian Jabłonka – Film to sztuka obrazu. Oczywiście nie podważam niezwykłej pracy jaką wykonują scenarzyści, jednak proszę obejrzeć jakikolwiek film z wyłączonym głosem i zobaczyć czy reżyser i scenarzysta potrafią opowiedzieć historię bez używania słów. Jeśli tak, robią świetną robotę. Tym kierowałem się podczas produkcji mojego filmu.

A dlaczego właśnie kino nieme? Uważasz, że bardziej zmusza widza do myślenia i skupienia się na filmie, czy nie był to celowy zamysł?
Nie był to zabieg celowy, jednak podyktowany pewnymi ograniczeniami, których niestety nie mogłem ominąć. W takiej wersji, film wydaje się poetycki, bardziej intymny.

Przejdźmy teraz do pomysłu na sam film, wiem, że sam napisałeś scenariusz. Wielu osobom wydaje się, że praca nad scenariuszem to prosta sprawa, ale myślę, że możesz spokojnie obalić ten mit, prawda?
Nie mogę wypowiadać się w imieniu innych scenarzystów, ale dla mnie to najcięższy i najbardziej frustrujący etap produkcji filmu. Czasami czuję się jak schizofrenik. Przychodzi chwila przebłysku podczas, której wpadam na genialne pomysły, by po jakimś czasie utracić natchnienie w mgnieniu oka. Mam wtedy wielką ochotę wyrzucić laptopa przez okno i przejechać po nim walcem. Wiele moich pomysłów nachodzi mnie w najmniej oczekiwanych momentach co jest dość dziwaczne, ale muszę przyznać, że całkiem fajne.

A czy to co widzieliśmy w kinie było pierwotną wersją scenariusza czy wprowadziłeś jakieś poprawki w trakcie realizacji filmu?
W przypadku „Snu śnieżnej pantery” gotowy film pokrywał się z pierwszą wersją scenariusza w jakichś 30%. Muszę przyznać, że żaden swój dotychczasowy film nie zmieniałem w trakcie produkcji jak ten. Z wielu scen musiałem zrezygnować, ale też pojawiło się kilka, których nie planowałem, a na ekranie prezentują się znakomicie. Przyszedł jednak moment, w którym zrozumiałem, że powinienem przestać gonić „króliczka” i zrobić film z tego, co nakręciłem. Inaczej nigdy bym tego projektu nie ukończył.

Główną rolę grał młody jastrzębianin – Mateusz Krzyżok – jaki splotły się Wasze drogi?
Z Mateuszem pierwszy kontakt „złapałem”, kiedy siedziałem głęboko w produkcji „Atlantów” (mojego poprzedniego, nieukończonego projektu). Okazało się, że mamy podobne zainteresowania i chęci, by zrobić w naszym mieście coś fajnego, więc zakasaliśmy rękawy i zabraliśmy się do pracy.

Uważasz, że podołał zadaniu, i że zagrał tak jak sobie to wyobrażałeś?
Mateusz jest najjaśniejszym elementem tej produkcji. Musiał udźwignąć cały film na swoich barkach i zrobił to znakomicie. Świetnie odnajdywał się w roli, chętnie przyjmował wskazówki i nigdy nie narzekał.

Wszystkich zapewne ciekawi jak taka produkcja wygląda od drugiej strony – ile trwało kręcenie, jaka scena sprawiła największy problem i z czego to wynikało.
Główne zdjęcia trwały 3 dni, jednak kręciliśmy je na przestrzeni 3 tygodni. Uwarunkowane było to głównie pogodą, ponieważ nie zawsze było wystarczająco dużo śniegu. Czekaliśmy także na jakąś fajną zawieruchę, by podróż bohatera wydała się jeszcze bardziej dramatyczna. Zapewne Mateusz się ze mną zgodzi, że najtrudniejszą sceną były sceny kręcone przy skarpie, z której musiał zwisać, a później spaść w dół. Robiliśmy kilka dubli. Wiał mocny wiatr. Śnieg zacinał w policzki, było grubo poniżej -10 stopni. Mimo iż miałem rękawiczki, bałem się, że odmrożę sobie palce, którymi trzymałem kamerę. Ciężka praca, ale przygoda, której oboje na pewno nie zapomnimy.

Musiałeś też zmierzyć się z wieloma efektami specjalnymi i montowaniem filmu, czy jest to ta bardziej męcząca czy może przyjemniejsza część pracy?
Zanim przystąpiłem do pisania scenariusza musiałem być pewien, że jestem w stanie stworzyć cyfrową wersję pantery śnieżnej. Z wiadomych przyczyn nie mogłem zatrudnić prawdziwego zwierzęcia, zaś z drugiej strony, gdyby efekt końcowy raził sztucznością, film by przepadł. Niestety taki już jestem, że mimo tego iż wiedziałem, że nie jestem w stanie podołać wyzwaniu i tak postanowiłem zrobić ten film. Choć w filmie pojawiają się cztery ujęcia z panterą, praca nad nimi trwała 9 miesięcy. Istna jazda bez trzymanki.

Można śmiało stwierdzić, że jesteś „renesansowym filmowcem” – piszesz, tworzysz, montujesz, kręcisz! Od zawsze czułeś, że film to coś co Cię kręci?
Ten renesans to przesada. Po prostu adaptowałem się do warunków. Jeśli nie masz scenarzysty albo montażysty, musisz sam się nauczyć jak pisać scenariusze i montować filmy.

A czy właśnie z tym kierunkiem wiążesz swoją przyszłość?
Takie pytanie można zadać 10, 12- latkowi, który zaczyna swoją przygodę z filmem. Ja siedzę już w tym kilka lat, więc już nie widzę się nigdzie indziej. Właściwie to nawet o tym nie myślę. Po prostu powoli rozwijam swoją karierę, by za jakiś czas zrobić profesjonalny, pełnometrażowy film. By robić je do końca życia.

Jak teraz patrzysz na „Sen śnieżnej Pantery” to jest coś co chciałbyś poprawić czy zmienić?
Teraz już nie oglądam tego filmu, bo wiem, że za każdym razem widziałbym jego niedoskonałości i rzeczy, które powinienem zmienić.

I na koniec, zdradź mi czy pracujesz nad jakąś nową produkcją? Czy w najbliższym czasie nasycisz filmowy głód Twoich fanów?
Kolejny projekt jest już w zaawansowanej fazie preprodukcji. Mam nowy, lepszy sprzęt oraz, co mnie bardzo cieszy, większą liczbę ludzi, z którymi będę mógł robić kolejne świetne rzeczy.

Zapraszamy na fanpage – Park 7 Studio

Film od obejrzenia online – http://www.youtube.com/watch?v=HIm-r5rE9TA

Viktoria Skrzypiec