Mieliśmy okazję gościć w domu Piotra Mosonia, który zasłużenie zdobył miano Młodzieżowego Sportowca roku 2012 Jastrzębie-Zdrój. Trzynastolatek, który od 2008 roku jest zawodnikiem Klubu Pływackiego H2O Jastrzębie-Zdrój odnosi ogromne sukcesy i został okrzyknięty jednym z lepiej rokujących młodych pływaków w Polsce! Ponadto Piotrek zrobił na mnie ogromne wrażenie nie tylko ilością medali, niepodważalnym talentem ale także życiową mądrością i pokorą.

Na samym początku zapytam Cię jak to się zaczęło z tym pływaniem?
Piotr – W wieku sześciu lat rodzice zapisali mnie na naukę pływania, ale wtedy nikt nie przypuszczał, że może to zaowocować tak ogromną życiową pasją i umiejętnościami. Z racji tego, że nauka pływania odbywała się równorzędnie z zajęciami sekcji, to trener Adam Koniarski po jakimś czasie wypatrzył mnie i ściągnął do swojej grupy zawodniczej. Takim to sposobem od siedmiu lat pływam w jastrzębskim klubie H2O.

Masz jakąś inną pasję poza pływaniem?
Piotr – Czasami brzdąkam na gitarze, jestem ministrantem, chodzę na SKS, ponieważ lubię rywalizację sportową i angażuję się gdzie tylko mogę, ale obecnie poza pływaniem liczy się dla mnie przede wszystkim szkoła.

W Internecie przeczytałam, że w zeszłym roku miałeś średnią 5,5. Co Cię motywuje do nauki i czy naprawdę masz jeszcze czas, by się uczyć? Naprawdę Cię podziwiam!
Piotr – Do nauki motywują mnie przede wszystkim rodzice, ale nie przychodzi mi ona z trudem. Zdaję sobie sprawę z tego, że sportowcem się bywa, dlatego nie mogę poprzestać wyłącznie na tym.

Swoją przyszłość wiążesz tylko z pływaniem, czy masz może jakiś plan B?
Piotr –Staram się skupiać na tym co robię i robić to najlepiej jak potrafię. Myślę, że w moim wieku trudno mówić o planie „B”. Chciałbym jak najlepiej zdać egzamin szóstoklasisty, a tym samym dostać się do dobrego gimnazjum, naturalnie związanego z moją pasją.

Na jednej ze stron internetowych napisali o Tobie „Lepiej z rokujących pływaków w Polsce w swojej kategorii wiekowej, mimo braku idealnych warunków fizycznych”. Faktycznie wyglądasz na dość drobnego chłopaka, masz dopiero trzynaście lat, a Twoje umiejętności są na miarę o wiele starszego i bardziej doświadczonego zawodnika, jak Ty to robisz?
Piotr – Nie wiem, naprawdę nie wiem. Uważam, że aby coś dobrze robić to trzeba to kochać, poświęcać temu czas i naprawdę ciężko pracować. Pływanie jest moją pasją i myślę, że taka jest kolej rzeczy, że w końcu musi mi coś wychodzić, skoro się staram. Co do mojej postury – prawdą jest, że są więksi ode mnie, a raczej przede wszystkim więksi ode mnie, ale wcale się tym nie przejmuję. Mam jednak nadzieję, że podrosnę jeszcze kilka centymetrów!

Twoje niebywałe osiągnięcia i umiejętności są więc wynikiem Twojej ciężkiej pracy!
Piotr – Myślę, że tak. Co prawda wszyscy zawsze mówili, że cechuje mnie dobra technika, ale czasami po ciężkim treningu wątpię w to. Myślę, że długo pracowałem nad swoimi umiejętności, spędzam dużo godzin na basenie i nie tylko ciężko pracuję, ale też czerpię z tego przyjemność. Nie czuję się jednak wyjątkowym pływakiem ponieważ znam takich zawodników, którzy pływają krócej ode mnie, a osiągają podobne wyniki do moich.

Co jest najtrudniejsze w pływaniu?
Piotr – Zakładanie czepka… żartuję! Przede wszystkim nastawienie psychiczne, ponieważ samo przygotowanie się do zawodów jest kwestią treningów i zaangażowania. Jednak, gdy jedzie się na zawody, czuje się tą niesamowitą atmosferę, czeka się na start i wie, że wiele osób liczy na moją wygraną, to wcale nie jest tak łatwo. Stres jest zawsze, a jego wielkość zależy od rangi zawodów. Sądzę, że radzenie sobie ze stresem jest najważniejsze.

Na ścianie wisi naprawdę sporo medali – ile ich masz?
Piotr – Szczerze mówiąc nie wiem dokładnie, bo nie liczę, ale około 130. Są to moje trofea za udział w zawodach różnej rangi zarówno w kraju jak i za granicą.

Jak wspominasz zawody w Berlinie? Zmierzyłeś się z najlepszymi zawodnikami z Europy, którzy reprezentowali 27 krajów!
Piotrek – Udział w Międzynarodowym Mityngu Pływackim w Berlinie – w którym uczestniczyłem dwukrotnie – był dla mnie przede wszystkim niesamowitą przygodą. I z takim nastawieniem tam jechałem. Oczywiście interesowała mnie rywalizacja sportowa, ale ważniejsza była dobra zabawa. Jednakże udało się wrócić do domu nie tylko z plecakiem przeżyć i doświadczeń, ale również z dwoma brązowymi medalami.

Jesteś z siebie dumny i zadowolony?
Piotr – Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. To moje motto i tego się trzymam. Nie tylko jeśli chodzi o sport.

Większość pływaków ma technikę w której się szkoli i najlepiej czuję, jak jest z Tobą?
Piotr – To bardzo trudne pytanie!
Mama Piotrka – Lepiej spytać jakim stylem nie lubi pływać!
Piotr – Dokładnie. Ja jestem wszechstronnym pływakiem do czego od zawsze przygotowywał mnie mój trener. Wszyscy koledzy pływają swoim wybranym stylem, a ja nie mam ulubionego. Był okres, gdy bardzo lubiłem motyla, ale po pewnym czasie lepiej czułem się w innych stylach. I to się ciągle zmienia.

Właśnie, jest więc jakiś styl, którym po prostu nie lubisz pływać? I dlaczego?
Piotr – Owszem. Najmniej odpowiada mi styl klasyczny zwany „żabką”. Gdy startuję w zawodach w stylu zmiennym to muszę nadrabiać innymi stylami to, co schrzaniłem żabką. Tak to już jest.

Nie masz czasem ochoty odpuścić sobie treningów i po prostu usiąść na kanapie przed telewizorem?
Piotr – Myślę, że jeszcze nie było aż tak źle, żebym miał dość. Co prawda czasami nie chciało mi się iść od razu po szkole na trening, ale gdy już byłem na basenie to wszystko mijało i było naprawdę świetnie.

Sportowcy bardzo często mają kogoś na kim chcą się wzorować, kogoś kto im imponuje, a Ty masz swojego idola?
Piotr – Odpowiem jak każdy pływak. Moim idolem jest Michael Phelps. Po przeczytaniu jego autobiografii muszę przyznać, że wzoruję się na nim, chciałbym osiągnąć choć w części to, co jemu się udało, ale w jego postawie nie do końca podobały mi się relacje z trenerem. Wiem, że trener nie musi być przyjacielem, ale ja ufam trenerom i podporządkowuję się ich wskazówkom.

A dlaczego właśnie on? Chodzi Ci o jego ogromnego osiągnięcia – 18-krotny mistrz olimpijski, 26-krotny mistrz świata, a na dodatek wielokrotny rekordzista świata, to robi wrażenie!
Piotr – Faktycznie jego osiągnięcia są na miarę antycznego bohatera. On nie widział świata poza pływaniem, ja czasem czuję tak samo. Jednakże jego warunki fizyczne są idealne do pływania, w przeciwieństwie do moich. Wiem natomiast, że to co osiągnął jest wynikiem ogromnej pracy.

Co takiego ma w sobie pływanie, że pochłonęło Cię bez reszty?
Piotr – Sam nie wiem, może wynika to z tego, że jestem astmatykiem i przy każdym innym sporcie miewam ataki duszności. Podczas pływania one nie występują.
Mama Piotrka – Był taki moment, kiedy Piotrek uczęszczał już na lekcje nauki pływania, a wziął również udział w trzyetapowym naborze do szkółki piłkarskiej. Przeszedł każdy z etapów, a mimo to wybrał pływanie ku mojemu zadowoleniu, bo odkąd pływa nie ma problemów zdrowotnych.

Czy jest ktoś dzięki komu jesteś w tym miejscu, w którym jesteś?
Piotr – Myślę, że podziękowania należą się każdemu kto mnie wspierał i we mnie wierzył. Chciałem powiedzieć, że nigdy nie byłem w tym sam, wspierała mnie nie tylko rodzina, ale i ludzie z zewnątrz. Wiele zawdzięczam Dziadkowi, który przez długi okres czasu zaprowadzał mnie na treningi wyręczając rodziców. Wszyscy się angażują i przeżywają to ze mną, co jest dla mnie najważniejsze. Szczególnie dziękuję trenerom – Adamowi Koniarskiemu i Edycie Klimek, a także Zarządowi mojego Klubu.

Paweł Masełko i Viktoria Skrzypiec