Regularne złuszczanie naskórka przywraca blask skórze, regeneruje ją, usuwa jej martwe fragment i usuwa wszystkie zaniczyszczenia dlatego tak ważne jest dobranie odpowiedniego peelingu. Mi znalezienie kosmetyku marzeń zajęło trochę czasu, ale od paru lat pierwsze miejsce na podium niezmiennie ma produkt z którym żaden z wielu przetestowanych nie jest w stanie się równać.

Producent Morelowego Peelingu firmy Soraya pisze – „Peeling doskonale przygotuje skórę na przyjęcie składników aktywnych w dalszych etapach pielęgnacji. Wyjątkowa formuła peelingu jest bogata w ekstrakt z owoców moreli o działaniu nawilżającym i oczyszczającym oraz rozdrobnione łupinki orzecha królewskiego, które odpowiadają za doskonałe własności ścierające i usuwają martwy naskórek.
Rezultat: idealnie gładka skóra, czysta i promienna cera, mniej widoczne pory, mniej zaskórników.” I ze wszystkim mogę się zgodzić w stu procentach poza efektem idealnie gładkiej skóry, ponieważ obietnica ta jest daleko przesadzona.

Ale zacznijmy od początku – peeling poleca się wykonywać dwa razy w tygodniu aby osiągnąć optymalne efekty. I myślę, że tu nie chodzi o trwałe efekty, które osiągniemy przez regularne stosowanie, a po prostu poprawę wyglądu skóry, która utrzymuje się średnio przez trzy dni.

Peeling jest morelowy, ale morelą nie pachnie. Tak naprawdę ciężko określić czym pachnie, ale nie wyczuwam nutki naturalnych owoców lata, a raczej chemicznych dodatków, które mnie nie drażnią, nie odpychają, ale na kolana nie powalają. Myślę jednak, że idealny peeling ma zachwycać skutecznością, a nie walorami zapachowymi, więc śmieszy mnie, gdy wiele dziewczyn na forum zostawia niską ocenę z dopiskiem, że choć sprawdzał się świetnie to nigdy go nie kupią bo odrzuca zapachem.

5901045048291_T1

Jeśli ma się zwilżoną twarz to rozprowadza się go bardzo dobrze, choć konsystencja jest bardzo gęsta i wystarczy odrobina kosmetyku, by móc zakryć całą twarz. Myślę, że to jest powodem jego niezwykłej wydajności, co jest również ogromnym plusem, choć tak naprawdę przy normalnej cenie za duże opakowanie wydajność nie musi powalać na kolana. Ale powala. Peeling jest gruboziarnisty więc należy oczyszczać twarz delikatnie, by nie podrażnić delikatnej skóry. Wyczuwalne ziarenka dają uczucie całkowitego oczyszczenia, dokładnie złuszczają naskórek i po zmyciu twarzy wodą naprawdę widać różnicę – większość zaskórników znika (jak nie wszystkie), a rozrzeszone pory są mniej widoczne. Jasne, efekt ten nie trwa wiecznie, a tak jak wspomniałam przez trzy dni, ale dla takich rezultatów naprawdę warto.

Twarz po użyciu kosmetyki nie tylko wygląda na bardziej rumianą, oszczyszczoną, znikają odcienie szarości, w dotyku skóra jest gładka jak nigdy wcześniej i wcale nie ma oznak podrażnienia, czym można by się martwić przy tak gruboziarnistym peelingu.

Jeśli więc szukacie peelingu, który zwalczy wasze zaskórniki, oczyści twarz, doda jej blasku oraz najzwyczajniej w świecie poprawi nie tylko wasz wygląd, ale i komfort to z ręką na sercu polecam peeling morelowy firmy Soraya. Niezastąpiony.

Viktoria SKRZYPIEC