25 styczeń 2013rok

To w jaki sposób on się zachowuje i co robi doprowadza mnie do szału. Przecież ja przez niego nie potrafię racjonalnie myśleć, ja w ogóle nie potrafię myśleć o niczym innym niż on! Jego ciało blisko mojego ciała, jego rozchylone usta, jego oddech na mojej szyji, jego cholernie męski głos który łaskocze moje uszy, jego niebieskie oczy, którymi jak patrzy to… to po prostu wymiękam.

Polski. Charakteryzujemy głównych bohaterów „Pana Tadeusza” na podstawie treści – przytaczamy cytaty, odpowiednie fragmenty. Siedzę sama i mam książkę, a raczej siedziałam sama.
– Cześć maleńka, widzę, że nie ma Zuzki to się dosiąde – nie pyta tylko oczywiście informuję mnie Jasiek.
– No…
– Nie myśl, że tak bardzo chce być blisko Ciebie, po prostu nie mam książki i nie chce dostać jedynki za pracę na lekcji, rozumiesz, prawda?
– No.. – mruczę pod nosem i udaję, że tak bardzo pochłąnęła mnie lektura i wyszukiwanie idiotycznych fragmentów.
– Oh, Marysiu, już nie udawaj, że ta książka jest bardziej interesująca ode mnie. Zresztą widzę, że kiepsko Ci idzie, pomogę Ci – mówi i przysuwa swoje krzesło bliżej mojego. Po chwili informuje, że jest od tych kaloryferów strasznie gorąco i musi otworzyć okno. Cieszę się, bo czułam, że moje policzki zaczynają wyglądać nienaturalnie. Ah, no tak, otwierając okno Jasiu musiał swoją ręką dotknąć moich pleców, bo po co wstawać? Staram się o tym nie myśleć i razem zabieramy się do przepisywania zebranych wiadomości do zeszytu. Czuję na sobie jego wzrok, ale nie patrzę na niego. Peszy mnie.
– Nie jest Ci czasem zimno?
– A Ty nie udawaj, że przejmujesz się tym, czy jest mi zimno czy nie – odburknęłam urażona faktem, że on doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Pan Tadeusz przy nim jest dnem totalnym.
– Ja nie muszę udawać – powiedział i zamknął okno. Tym razem jego ręka znaczniej dłużej dotykała moich pleców. Po ciele przeszedł mnie dreszcz i nie potrafiłam powstrzymać uśmiechu.
– O, widzę, że podoba Ci się, jak Cie dotykam. Zresztą, jakoś mnie to nie dziwi – uśmiechnął się Jasiek, a ja pierwszy raz w życiu tak bardzo cieszyłam się z tego, że zadzwonił dzwonek.

Takie sytuacje nie mogą się powtarzać, on nie może zauważyć, że tak na mnie działa, że gdybym mogła to najchętniej bym się na niego rzuciła.

27 stycznia 2013rok

Nie było go ani wczoraj ani dzisiaj w szkole. Wiem, że pewnie zabrzmi to żałośnie, ale jak go nie widzę i nie słyszę to czuję się dziwnie. Wypełnia mnie taka nieopisana pustka, która powoduję, że ciężko mi się uśmiechnąć i skupić na czymkolwiek. I nie, nie oznacza to, że za nim tęsknie…

28 stycznia 2013rok

Jasiu wrócił i to w wielkim stylu. Weszłam do szatni nieco spóźniona, w biegu przebieram buty i gdy mam już zdejmować płaszcz nagle ktoś robi za mnie. Za moimi plecami stał Jasiu, który delikatnie zdjął mój płaszcz i powiesił w odpowiednim miejscu. Spojrzałam na niego, a moja mina chyba w stu procentach odzwierciedlała moje zdziwienie.

– Tak, czekałem tutaj na Ciebie bo znam Cię na tyle, by wiedzieć, że się spóźniasz. I nie, nie każdej pomagam się rozbierać, bo to zazwyczaj one same rozbierają się przede mną – powiedział i zaczął się śmiać. Pewny siebie i bezczelny.
– Tak Jasiu, napewno się będę przed Tobą rozbierała – powiedziałam kręcąc głową. Wiecie, głową kręcić to ja sobie mogę, ale co się działo w mojej głowie to juz inna sprawa. Moja wyobraźnia w takich chwilach działa na najwyższych obrotach. Pogrążona w własnych fantazjach nawet nie zauważyłam, gdy Jasiek objął mnie z tyłu w pasie i nagle pojawił się tuż przede mną. Stał tak blisko, że czułam na swoich policzkach jego oddech, a jego zapach przenikał przez wszystkie komórki mojego ciała. Zakręciło mi się trochę w głowie od tego nadmiaru „Jaśkowych bodźców”. Jego ręce wciąż spoczywały na moich biodrach, a jego kciuki zataczały kółka na moim sweterku. Nie mam pojęcia jak on to zrobił, ale nagle na swoim ciele poczułam gorącą dłoń Jaśka. Nie wiem czy sweterk sam i się podwinął, a jego ręka przypadkiem znalazła się na mojej kości biodrowej, ale to raczej naciągana teoria.
– A żebyś się nie zdziwiła – powiedział i tak samo nagle jak znalazł się przede mną pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia z szatni. Szłam po schodach za Jaśkiem i czułam jak od głowy aż po sam czubek palca u stopy przeszywa mnie ogromna fala gorąca. Nie wiem czy to dlatego, że wciąż czułam jego palce na swoim ciele, czy dlatego, że jego pośladki tak cudownie wyglądały w tych spodniech, czy może dlatego, że nie potrafiłam przestać myśleć o tym, jakby to było móc tak po prostu się przed nim rozebrać. Zresztą, wszystko i tak sprowadza się do jednego – do Jasia.

29 stycznia 2013rok

Siedziałam dziś na komputerze i przeglądałam stare zdjęcia na komputerze. Z różnych spotkań klasowych czy tam imprez. A co jest najśmieszniejsze? Prawie na każdym zdjęciu gdzie jestem ja zawsze w tle jest Jasiu. Nieskromnie dodam, że po głębszej analizie dostrzegłam, że często patrzył na mnie. Stał i po prostu mnie obserwował.

Na innych zdjęcia, gdzie zaś widać Jasia jak rozmawia z kolegami, śmieje się z dziewczynami czy po prostu jest to i również ja robię za tło. Siedzę na kanapie, stoję przy stole, tańczę, ale zawsze bacznie go obserwuję.

Jasiek przez którego czuję się obserowana i Jasiek, którego sama nie spuszczam z oczu.

 

 

 

~~~~*~~~~*~~~~*~~~~*~~~~

Jesteście ciekawi jakie sekrety, historie i życiowe problemy znajdą się w następnych kartkach pamiętnika Marysi? Już niedługa kolejna odsłona!