Człowiek, który swoich wierszy nie chowa do szuflady, a dzieli się nimi na swoim blogu. Wierszy, które poruszają serce i dusze, momentami zmuszają do refleksji, a czasem wywołują łzy. Niezwykle charakterystyczny, jak jego instagram, szczery, utalentowany i zdecydowanie zbyt niedoceniony – Maciej Rękosiewicz.

Jesteś synem wielkiego muzyka – jak to jest? Być synem tak utalentowanego człowieka? Czy odczuwa się presję, by dorównać ojcu? Czy widzisz więcej pozytywnych, czy negatywnych stron?
Maciej Rękosiewicz – Nie wiem, czy mój ojciec ojciec uznawany jest za wielkiego muzyka, ale fakt, że w konkretnym środowisku mój ojciec jest, czy też był znany. A jak to jest? Sam nie wiem. Nie wiem jakby to było być dzieckiem kogoś innego, a myślę, że dopiero wtedy mógłbym coś więcej powiedzieć. Co do stron pozytywnych czy negatywnych – nie potrafię rozpatrzeć, które przeważają, ale nie ukrywam, że istnieją nie tylko same zalety.

Twój ojciec był nie tylko kompozytorem, potrafił świetnie grać na klawiszach czy organach, tłumaczem twórczości Boba Dylana, ale i producentem muzycznym i poetą! Czy dzięki Tacie w Waszym domu od zawsze było zamiłowanie do literatury i pięknego słowa?
Generalnie sztuka była ważnym elementem naszego życia. Głównie muzyka, ale literatura również. Nawiasem mówiąc napisał tez trochę tekstów dla starej polskiej kapeli punkowej KSU, o czym mało kto wie.

Nasiąkłeś artystycznymi wpływami i teraz rozkwitasz!
Myślę, że w jakiś stopniu na pewno miało to na mnie jakiś wpływ i spowodowało, że w ogóle pomyślałem o tym, aby coś stworzyć. A może większy wpływ miały na to geny?

Czego nauczyli Cię rodzice? Zastanawia mnie jak Ty to odbierasz – czy uważasz, że wychowanie Cię przez rodziców zdecydowalo o tym jak postrzegasz świat?
Niewątpliwie mieli wpływ na to, kim jestem obecnie. Nie jestem jednak pewien na ile był to wpływ pozytywny lub negatywny w danych dziedzinach życia . Jasne, pewne fundamentalne wartości jakie wyniosłem z domu były dobre.

A teraz z perspektywy wielu lat oraz całkowicie innego miejsca w którym jesteś, ponieważ sam jesteś ojcem – co robisz całkiem inaczej niż swoi rodzice? Dzieci często mówią „jak będę dorosły to na pewno nie będę taki jak Ty”, albo „ja swoje dzieci wychowam inaczej”, a okazuje się, że życie niestety wszystko weryfikuje.
Co robię całkiem inaczej, hmm, sam nie wiem, może więcej czasu im poświęcam. I bliskości, w miarę oczywiście możliwości.

Wróćmy jednak do tego, co ciekawi mnie najbardziej po przeglądaniu Twojego instagrama i bloga – Ty jako ARTYSTA
Nie wiem, czy postrzegam siebie jako artystę.

Ja Ciebie tak postrzegam.
Na pewno nim poniekąd jestem, ale nie odczuwam tego. Nie czuję się artystą, ale niewątpliwie dostrzegam swoją inność.

I zachwycasz słowem!
Na pewno, zwłaszcza, gdy mówię do kelnera, że reszty nie trzeba! Tak na poważnie – nie wynika to z mojej skromności, ale naprawdę nie widzę siebie w roli kogoś, kto kogokolwiek zachwyca słowem. Jeśli jednak tak mówisz – bardzo mi miło.

Skąd pomysł na to, by założyć bloga? Czy wcześniej dzieliłeś się swoimi wierszami bądź opowiadaniami? To musiało być dość ryzykowne, skoro nie uważasz, byś był na tyle dobry, by zachwycać.
Pomysł pojawił się na samym początku pisania, więc tak naprawdę dziesięć lat temu. Pisać zacząłem z dnia na dzień, nawet się nad tym nie zastanawiałem, tak samo spontanicznie powstało moje miejsce w necie. Spodobała mi się taka forma publikacji – nowoczesna, umożliwiające dodanie do każdego wiersza jakiegoś zdjęcia mojego autorstwa.

Około poetycki…
Tak, stąd nazwa bloga – około poetycki, ponieważ nie chciałem się ograniczać i szufladkować w sztywnym słowie „poezja”.

Masz jeszcze jakąś pasję poza wspomnianą poezją i fotografią?
Mógłbym mieć na pewno, ale pasje wymagają by poświęcać im czas. Nierzadko są również kosztowne, dlatego na chwilę obecną nie mam niczego innego co by mnie pasjonowało.

Gdy byłeś małym chłopcem marzyłeś o tym aby pisać wiersze i wydawać książki? Organizować spotkania literackie i widzieć swoje tomiki w księgarni?
Będąc chłopcem na pewno nie myślałem o pisaniu. O czym marzyłem? Nie pamiętam, ale pewnie o czymś zwyczajnym, o czym marzą chłopcy.

Nawet patrząc na życie swojego ojca? Na sukcesy? Na radość z robienia tego co się kocha? Na możliwość tworzenia sztuki? Nie czułeś takiej siły przyciągania i chęci, by być jak Twój ojciec? Oczywiście nie twierdzę, że to reguła i że powinniśmy podążać drogą swoich rodziców, ale próbuję Cię zrozumieć 
Sam próbuje zrozumieć jak to jest i zrozumieć siebie. Już 39 lat próbuje. Nigdy nie patrzyłem na mojego tatę jako człowieka sukcesu czy osobę spełniona.

Nie ukrywasz tego, że Twoje życie nie jest usłane różami i musisz mierzyć się z przeciwnościami ludzi. Czy zdarza Ci się między wersami pisać o własnych słabościach?
Pisze o różnych rzeczach, generalnie o tym co jest we mnie w środku i co jest na zewnątrz wokół mnie. Ukrywam między wersami bardzo wiele emocji, przeżyć i tego co dzieje się w moim życiu, ale i życiu, które obserwuje, moim zdaniem o to w tym chodzi. Nie zawsze wszystko musi być przedstawione wprost.

Wiele osób uważa, że pisanie piosenek, czy wierszy jest dla nich terapią, nierzadko skuteczniejszą niż ta u specjalisty.
Nie, pisanie o moich problemach czy przeżyciach nie sprawia że jest mi lepiej więc nie postrzegam tego w żaden sposób jako formę terapii.

Zdradź nam co sam czytasz w wolnych chwilach?
Autor którego lubię czytać to zdecydowanie Andrzej Pilipiuk

O nie, fantastyka…
Ja również nie znoszę fantastyki, nigdy nie trawiłem ani jej ani science-fiction! Do czasu aż odkryłem Pilipiuka i się zakochałem, nie tyle w fantasy, co właśnie w jego twórczości. Pisze on różne rzecz,y choć wszystkie z pogranicza. Przeczytałem wszystko za wyjątkiem „Oka Jelenia”, które mi nie chce wejść, a które jest dosyć klasyczną właśnie fantastyką. Natomiast wszystko inne szczerze polecam! Rozumiem, że nie przemawia do Ciebie coś nierealnego, ale on pisze w taki sposób i o o takich rzeczach że człowiek ma wrażenie, że to naprawdę istnieje i jest jak najbardziej realne.No i w znakomity sposób łączy teraźniejszość z przeszłością, historią jak i przyszłością. Spróbuj jeden ze zbiorów opowiadań np „Litr ciekłego ołowiu”, coś z cyklu o Jakubie Wędrowycu albo „Kuzynki”.

Dlaczego jeszcze nie możemy przeczytać Twojej książki z okładką prezentującą Twoje zdjęcie?
Sam chciałbym to wiedzieć! Myślę że nadejdzie i na to czas , na moje „dzieła wybrane”, ale kiedy to nie mam pojęcia.

Viktoria SKRZYPIEC