Tworzy ciastka z ogromną miłością i pasją. Myślę, że te dwa składniki są nieodłącznym elementem sukcesu tych smacznych dzieł sztuki. Tak, dzieł sztuki, bo tych ciastek nie da się inaczej nazwać – zachwycają detalami, starannością, a efekt końcowy przekracza wszelkie wyobrażenia.

Kim jest autorka fanpage „Niezłe ciastko”, dlaczego nie ma jeszcze kawiarni i skąd w niej tyle miłości do wypieków?

 

Skąd taka pasja, taka miłość i taki dar do pieczenia?
Karolina. Niezłe ciastko – Pasja do pieczenia ciasteczek pojawiła się dzięki wielkiej miłości do wypieków moich babć. Babcia Marysia, odkąd pamiętam, na Boże Narodzenie wypieka szalone ilości ciastek – dosłownie, piecze w setkach. Ciastka zawsze doczekają jeszcze Wielkanocy. Ponadto są pyszne i różnorodne: wyciskane z maszyny, posypywane cukrem kryształem, mięciutkie pierniczki… Żeby tego było mało obie babcie kochają piec ciasta, swego czasu nawet jedna z nich wypiekała swoje cuda dla miejscowych cukierni. Pamiętam jakby to było dzisiaj, gdy podczas spaceru wpadłam na babcię z blachami pełnymi złocistych drożdżówek z kruszonką i amerykanek, które niosła do cukierni.

I też chciałaś spróbować swoich sił!
Nie da się nie zakochać w pieczeniu słodkości patrząc jaką radość daje to komuś  bliskiemu i doświadczając jak tą radością się z Tobą dzieli, wprowadza Cię w tajniki swojego słodkiego świata. Pierwszy raz samodzielnie upiekłam z przepisu z książki kucharskiej -ciasteczka „ślimaczki”, czyli dwu smakowe zawijane ciacha maślano-kakaowe. Celowo zrobiłam je podczas nieobecności rodziny w domu, ponieważ miała to być niespodzianka, no i się udało! Wszystkim bardzo smakowały a wujek nawet zabrał trochę ze sobą do pracy, aby poczęstować nimi swoich współpracowników. Od tego czasu piekłam je regularnie, a miłość do własnoręcznie zrobionych słodkości rosła.

 

Piekłaś ciastka i ciasteczka, ale jak to się stało, że przybrały formę małych dzieł sztuki? Chciałaś stworzyć niezwykłe ciastka?
Ponownie wracam do Bożego Narodzenia, bo zaledwie 2 lata temu po upieczeniu pierniczków stwierdziłam, że je polukruję, żeby zaimponować teściowej. Nie wiedziałam jak zrobić lukier, postanowiłam poszukać filmiku na youtube, wpisałam hasło po angielsku w wyszukiwarkę, a moim oczom ukazały się naprawdę piękne ciastka. Nie mogłam uwierzyć w to, że żyłam w nieświadomości, że można tak pięknie udekorować ciastka. Szybko zrobiłam lukier i zaczęłam walkę, dosłownie walczyłam – lukier mi się rozlewał na boki, zmieniał kolory, robił się przeźroczysty, raz za gęsty, raz za rzadki. Koniec końców zrobiłam zielone choineczki w białą jodełkę. Ku mojemu zdumieniu rodzina była pod wrażeniem, a jedna z osób zachowała pierniczka na pamiątkę. Sytuacja ta nie tylko mnie podbudowała, ale dodała skrzydeł i zaczęłam zagłębiać tajniki dekorowania ciach i małymi kroczkami, metodą prób i błędów doszłam do tego co robię teraz.

To co robisz jest tak piękne, że nie wiem jak ktoś może je zjeść!
Rzeczywiście dostaje wiele wiadomości, że ciasteczka zostały na pamiątkę, bo żal było je zjadać. To naprawdę bardzo miłe.

 

Od zawsze myślałaś o tym, by zająć się zawodowo pieczeniem?
Zawsze bliższa była mi sztuka niż przedmioty ścisłe, stąd też skończyłam studia jako architekt wnętrz, który skończył w słodkich wypiekach.

Nie myślałaś więc o własnej cukierni? Miejscu gdzie mogłabyś dzielić się z ludźmi swoją miłością, prezentować wypieki w szklanych gablotkach i zrzeszać miłośników łakoci?
Tak, tak, tak!!! Marzę o cukierni! Często mi się śni, mam już pomysł na wystrój wnętrz. Chciałabym, aby była jasna, a nawet biała z dodatkami pastelowych odcieni i oczywiście nie może obejść się bez pudrowego różu. Wierzę, że to marzenie prędzej czy później uda mi się spełnić i stworzę miejsce, w którym będzie przytulnie, słodko i smacznie. Chciałabym poza ciachami piec też inne cudeńka – makaroniki, torty, babeczki… Pragnę się rozwijać, ale wspaniale byłoby też robić warsztaty dla innych, aby dzielić się tym co kocham robić i co udało mi się wypracować. Mam wiele pomysłów, muszę to zebrać w całość i przede wszystkim uzbierać na to fundusze, bo to jest w tym momencie barierą.

Na koniec, zdradź nam jak to jest z produkcją ciastek? Patrząc na nie, mam wrażenie, że wyprodukowanie pudełka ciastek spokojnie mogłoby zająć z tydzień!
Czas dekorowania jest różny, uzależniony od wzoru. Są ciacha, które dekoruję w 8-10 minut a są też na tyle skomplikowane wzory, że potrafią pochłonąć mi pół godziny, ponieważ robiąc coś nowego, a do tego spersonalizowanego wszystko musi być naprawdę idealnie. Niestety, nie zawsze wszystko idzie tak jak sobie zaplanowałam i muszę zmieniać koncepcję i plan działania, ciasteczka potrafią spłatać mi figla, jednak jestem w nich zakochana po uszy i napędzają mnie do działania. Nowe wzory, nowe wyzwania, nie ma nudy, jest kreatywność, czyli to co uwielbiam. Kocham to co robię, więc zamiast czuć, że pracuję, czuję że się świetnie bawię.

 

 

Więcej pięknych zdjęć i informacji znajdziecie na fanpage Niezłe ciastko – serdecznie zapraszam nie tylko do śledzenia na bieżąco, ale również do udekorowanie swoich imprez spersonalizowanymi ciastkami!

 

Viktoria SKRZYPIEC