„Witaminy to lekarstwa na niezachorowanie i niepójście z po­wrotem do Nieba. Ja nigdy nie chcę tam iść, nie lubię umierać, ale Mama mówi, że może będzie okej, jak będziemy mieć sto lat i nie będziemy już mieli siły się bawić. Mama bierze też lek na ból. Czasem bierze dwa, nigdy więcej, bo to jest tak, że niektóre rzeczy nam służą, ale co za dużo, to nagle niezdrowo.
– To ten Bolący Ząb? – pytam. Ten jest na górze, z tyłu, on jest najgorszy.
Mama kiwa głową.
– A dlaczego nie bierzesz dwóch leków nacodziennie?
Krzywi się.
– Bobym się uzależniła.
– A co…?
– To znaczy, że bym ich potrzebowała cały czas. A nawet mogłabym potrzebować coraz więcej i więcej.
– A co jest złego w potrzebowaniu?
– To trudno wyjaśnić.
Mama wie wszystko poza tym, czego nie pamięta za do­brze, albo czasem mówi, że jestem za mały, żeby mogła mi coś wytłumaczyć.
– Moje zęby aż tak nie bolą, gdy o nich nie myślę – mówi.
– Jak to?
– To się nazywa stwórcza moc myśli. Jak o czymś myślimy, nadajemy temu moc.”

 

 

 

Porusza. Porywa. Wyciska łzy. Wciąga. Inna niż wszystkie. Nietypowa. Oryginalna. Niezwykle smutna, ale i przepełniona ludzką radością. Wstrząsająca. Książka, którą polecam każdemu, by chociaż spróbował się z nią zmierzyć.

„Pokój” przeczytałam całkiem przypadkiem i zakochałam się w tej książce bez pamięci. Jasne, nie poznasz w niej historii kraju, nie spotkasz ciekawych opisów przyrody, nie odkryjesz nowego miejsca na ziemii, ale gwarantuję, że będzie to książka, który nie przypomni Ci żadnej do tej pory przeczytanej. Mój chłopak przebrnął bo go ubłagałam, ale nie spodobało mu się. Przyjaciółka na początku nie mogła tego czytać z powodu charakterystycznego sposobu pisania, ale ostatecznie nie mogła przestać czytać, ponieważ historia ją wciągnęła. Przeglądam internet i widzę, że „Pokój” albo się kocha, albo nienawidzi. Do której grupy czytelników dołączysz? Nie mam pojęcia. Ja się zakochałam.

Nie chce zdradzać zbyt wiele, ponieważ jeśli ktoś nie widział jeszcze filmu (książka zdecydowanie lepsza!) to nawet nie spodziewa się co może wydarzyć się na przestrzeni tych kartek, których tak naprawdę wcale nie jest za wiele.

Historia opowiedziana jest oczami małego chłopca – stąd całkowicie odmienny sposób pisania, odważna próba autorki, która zakończyła się sukcesem i milionem neologizmów do których trzeba się przyzwyczaić. Specyficzny charakter, świat tak całkiem niezrozumiały dla Jacka, którego całym światem jest pokój. Pokój dzieli ze swoją Mamą, która robi wszystko, aby zapewnić mu nie tylko prawidłowy rozwój, radość, ale poczucie bezpieczeństwa, która zapewne dla niej samej jest całkowicie obce. Porwana, gwałcona, poniżana, zastraszana, uwięziona i przerażona młoda kobieta, która nagle stała się ofiarą i matką.

pokj-ksika-z-kategorii-poezja

Książka opowiada o wielkiej matczynej miłości, nadziei, która czasem okazuje sie jedynym ratunkiem, sile, którą ma w sobie każda kobieta i która rośnie, gdy pod jej sercem rozwija się nowa istota. Książka opowiada historię, która zdarzyła się już wiele razy na tym świecie, historie, która chwyta za serce i nie pozwala się otrząsnąć. Emma Donoghue powiedziała, że do napisania „Pokoju” zainspirowała ją historia, która poruszyła serca wszystkich ludzi. Historia Nataszy Kampusch, a przede wszystkim Josefa Fritza, który ją więził i jego córki, która urodziła w niewoli dzieci, a jedno z nich, chłopiec, w momencie uwolnienia miał właśnie 5 lat.

Podczas czytania nierzadko sięgałam po chusteczki, niektóre fragmenty musiałam czytać parę razy, momentami przecierałam oczy z niedowierzaniem tragicznej sytuacji w której znalazła się Mama i pięcioletni Jack. Ale po przeczytaniu książki rozpłakałam się na dobre, ponieważ parę dni wcześniej cały świat obiegła informacja, że kobieta przez lata więziona w piwnicy została odnaleziona. „Pokój” to historia, która nie jest wyssana z palca i dzieję się w przestrzeni kosmicznej. Dzieje się tuż obok. Każdego roku. Każdego miesiąca. Każdego tygodnia. Według policyjnych raportów co dwa dni zostaje porwany człowiek. Ponadto, gdy „Pokój” się skończył zostałam sama z milionem pytań – czy Mama postąpiła słusznie zatrzymując Jacka? Czy kierowała się egoizmem czy wielką miłością? Czy jej zachowanie podczas pięcioletniego życia chłopca było tak naprawdę dobre? Jak skończyłaby się historia, gdyby coś poszło nie tak? Skąd się biorą tacy ludzie jak Stary Nick?

Polecam, naprawdę polecam Wam „Pokój”. Sięgnijcie i przekonajcie się, czy było warto.

Viktoria SKRZYPIEC