Rywalizacja w każdej rasie narodzie i gatunku
Toczona od tak dawna że sam nie wiem od kiedy
Zapoczątkowana chęcią pozyskania samic ognia lub gruntu
Od niedawna w tej sferze znajdują się też rakiety
Małe podstępne nie wyrośnięte karły
Patrzą sobie w oczy jakby z ogniem się starły
Sycząc wciąż na siebie często bez powodu
Odpowiadają ciągłym ogniem na spojrzenie chłodu
Szukają sposobności większego rozbestwienia
oraz nowej broni o jeszcze większej sile rażenia
Bez wybaczenia bez skrupułów i jakiejkolwiek litości
Walczą wciąż ze sobą zapominając o godności
W furii i amoku nienawiści pełni w nadmiarze
Wypatrując siebie nawzajem w każdej chwili na radarze
Wyczekują momentu odpalenia kolejnej porcji
Wzniecenia buntu wiedząc że nie ma innej opcji
Wszystko zastępuje gniew będący w stanie przedłużyć życie
Myśliwiec startuje z toną amunicji w kokpicie
Codzienne polowanie i codzienna porcja krwi
Zjadł przeżuł wypluł teraz sam w czyichś jelitach tkwi

Nie istotne jak czym gdzie i kogo
Zabijanie jak narkotyk z czasem tylko rutyna
Ostrą amunicją bagnetem ogniem lub kolbą
Zabijali bym mógł ich czasem powspominać.

Szymon Wyród