Młoda, radosna, nieco nieśmiała, zdolna, piękna, a do tego niezła z niej szczęściara – potrafi bez większego wysiłku połączyć ubrania tak, by stworzyć coś naprawdę ciekawego! Niby zwykła skórzana kurtka, ale dzięki białek koszuli ze zdobionym kołnierzem, spódniczce w aztecki wzór i białej czapce całość wygląda naszym zdaniem oryginalnie.

 

Ostatnio coraz więcej osób zaczyna uczyć się tańczyć, jak myślisz, z czego to wynika?
Monika Płaska: Taniec.. Myślę, że taniec jest taką odskocznią od tego wszystkiego co nas otacza i spotyka w życiu. Idziesz na sale, słyszysz głośną muzykę, skupiasz się tylko na ruchach i dobrej interpretacji. Próbujesz przelać swoje emocje i uczucia i pokazać je za pomocą swoich ruchów. Nie myślisz nad niczym – nad tym co się działo w szkole, w domu, o kłótni z koleżanką, po prostu odcinasz się od problemów.

Od dawna tańczysz?
Monika: Właściwie od dziecka, ale wtedy to było takie chwilowe, dziecinne zabranie się za coś. Mama zabrała mnie na zajęcia szukając mi jakiegoś zajęcia, a potem przestałam uczyć. Rok temu z koleżanką postanowiłyśmy pójść razem do Kaktusa i tak się zaczęło, tym razem na poważnie. Mam swoją grupę, chodzę na zajęcia i robię to co sprawia mi radość – tańczę.

Masz jakieś inne zainteresowania?
Monika: Wiesz co, wiadomo, że interesują mnie różne rzeczy, ale moim głównym hobby jest właśnie taniec. Od września zaczęłam liceum i chce się też skupić na nauce bo wiadomo, że bez matury w dzisiejszych czasach ciężko cokolwiek zrobić dalej.

Rozumiem więc, że cały swój wolny czas przeznaczasz na taniec, to niesamowite mieć swoją pasję, która pochłania Cię bez reszty! Każdy człowiek, który może robić w życiu to co kocha jest po prostu szczęściarzem, myślisz więc o tym, by w przyszłości na poważnie zająć się tańcem?
Monika: Wiadomo, że bym chciała, ale coś czuję, że taniec nie będzie moją przyszłością. Nie da się z tego wyżyć, bo trzeba być naprawdę dobrym i wszechstronnym tancerzem, by wybić się wśród tylu, co tu ukrywać, dobrych tancerzy. Ważne są też znajomości i możliwości, które niestety nie każdy ma. Zresztą, wiązanie przyszłości z tańcem jest niepewne – wystarczy jedna kontuzja i nie ma już nic.

A co chcesz robić w życiu?
Monika: Właśnie nie wiem, nie mam pojęcia, ale mam nadzieję, że niedługo coś wymyślę. Dopiero zaczęłam liceum na profilu humanistycznym więc mam jeszcze troszkę czasu.

Dziennikarstwo?
Monika: Właśnie zastanawiałam się nad dziennikarstwem, bardziej nad pisaniem artykułów niż przeprowadzaniem wywiadów bo rozmawiając z kim strasznie się stresuję i blokuję, więc myślę, że nie sprawdziłabym się w tym. W wakacje jeździłam na warsztaty do telewizji w Rybniku i bardzo mi się to podobało, ale nie wiem czy, jak to mam w zwyczaju, nie zmienię planów.

Chciałabyś wyjechać ze swojego miasta i zamieszkać w całkiem innym miejscu?
Monika: Nigdy o tym nie myślałam, ale chyba chciałabym zostać w Jastrzębiu, w Polsce. Wszyscy narzekają na nasz kraj, ale mi się tutaj podoba. Trochę też obawiam się wyjazdu za granicę, obcy język, nowi ludzie i wszystko takie nowe. Co prawda lubię wyjeżdżać, podróżować, ale to tak chwilowo, zresztą wiadomo – „Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”.

Jak rozmawiamy z ludźmi to zazwyczaj mówią, że chcieliby wyjechać z Jastrzębia-Zdroju bo takie wsiakie i owakie, a tu proszę!
Monika: Naprawdę uważam, że Jastrzębie nie jest takie złe. Wszystko zależy też od tego jakie mamy spojrzenie na to wszystko co nas otacza i z kim spędzamy swój wolny czas. Co prawda przydałby się nam jeszcze jeden park z rynkiem, bo ten w Zdroju choć jest świetny to po prostu oklepany. Nasze miasto ma też jeszcze jedną wadę – brak tolerancji. Nie potrafię tego zrozumieć – idzie ktoś ulicą, grupka osób tą osobę i zaczyna się z niej bezczelnie naśmiewać. Obraża ją tylko dlatego, że ubrała się inaczej bądź z niewyjaśnionych przyczyn nie spodobała im się. Prawda jest taka, że Ci ludzie zapewne wcale nie są lepsi od osoby z której się wyśmiewają.

 

Viktoria Skrzypiec i Adriana Płuciennik