Młody, odważny, pracowity, pomysłowy, a przede wszystkim chcący coś zmienić w naszym mieście – Michał Bartczak. Długa rozmowa w wielkim skrócie o tym co najważniejsze – o mieście, planach, pomysłach, obecnym prezydencie, a i o tym, że nasze miasto jest idealne … na wizualizacjach! Zapraszam do lektury, bo warto wiedzieć kto kryje się pod nazwiskiem kandydującym do Rady Miasta w naszym mieście.

Jak to się stało, że zainteresowała Cię polityka, bo przecież wielu młodych ludzi nawet nie zastanawia się nad tym co dzieje się w naszym rządzie?
Michał Bartczak – Wybitnym uczniem nigdy nie byłem i uznałem, że coś trzeba by było zmienić – zacząłem się interesować biznesem i stąd wziął się pomysł na otwarcie własnej firmy i rozpoczęcie własnej działalności, bo tak patrzyłem na rynek pracy i choć po technikum budowlanym mógłbym znaleźć pracę, to jednak nie byłyby to zarobki takie jakie bym chciał. W porównaniu do moich znajomych, którzy nie widzą tutaj przyszłości, trzy dni temu żegnałem się z kolegą, który wyjechał do Londynu, a jeszcze kilka miesięcy wcześniej z innym kolegą, wszyscy pojechali za pracą, bo tutaj nie ma możliwości i perspektyw. Ale tak pomyślałem, że są możliwości, mamy wspaniałe miasto, które można rozwijać, tylko trzeba chcieć. Stwierdziłem, że mam pomysły, jakieś idee, to zainteresuję się polityką lokalną. Kolega wprowadził mnie w krąg ludzi do stowarzyszania NIM czyli Niezależnej Inicjatywy Mieszkańców i tak poznałem właśnie innych, którzy także chcieliby coś zmienić w tym mieście. Sam wysunąłem pomysł, aby startować na radnego.

Nie bałeś się zaryzykować i ruszyć z firmą? To duże ryzyko, rynek niepewny, pieniądze nie leżą na ulicy, a Ty jesteś młody..
Pomysł okazał się na tyle dobry, że uzyskaliśmy sponsorów, co ułatwiło nam sprawę i dało jeszcze większą motywację do działania. Zdobyliśmy nawet kilka nagród – w Warszawie w konkursie innowacji technologicznej, co daje nam całkiem dobre perspektywy na sukces.

Polityka jest Twoim planem na przyszłość?
Chciałbym głównie obracać się w biznesie i powiem szczerze, że mam nieco większe aspiracje, jeśli chodzi o politykę, znajomi się ze mnie śmieją kiedy im mówię, że będę premierem w przyszłości, ale kto wie, może to będzie mój pomysł na życie.

A czy chciałbyś zająć miejsce Pana Janeckiego?
Jako prezydent miasta? Na razie nie mogę, bo mam tylko 20 lat, ale jak będę o osiem lat starszy, to jak najbardziej, to czemu nie, choć teraz życzę, aby Pan Sławomir został prezydentem, bo uważam, że mamy naprawdę świetny program i z pewnością bardziej realny od innych kandydatów, którzy powtarzają hasła innych. Po co mamy inwestować w rzeczy, które nie są potrzebne na ten moment, gdy miasto się wyludnia. Zainwestujmy najpierw w strefę gospodarczą, aby ludzie się mieli czym zajmować, gdzie inwestować, aby zakładali przedsiębiorstwa. Nie oszukujmy się, Jastrzębie jest najszybciej wyludniającym się miastem na Śląsku. Jeśli nie jesteś górnikiem, to tutaj nie ma dla Ciebie za wiele dla roboty, a ja chciałbym to zmienić, dlatego interesuje się nowoczesnymi technologiami i bardzo chciałbym, aby Jastrzębie stało się kolebką nowoczesnej technologii, w tym celu współpracuję z Wodzisławską Izbą Gospodarczą, z panem Krzysztofem Dybiec – prezesem izby, w celu stworzenia takiej w Jastrzębiu i takie jest moje zadanie – jeździć do przedsiębiorców i proponować współpracę, a izba jest po to, aby zrzeszać i żeby oni sami zaczęli ze sobą współpracować na szczeblu lokalnym. Przypuśćmy, że mam firmę, która robi reklamę, a któryś z przedsiębiorców potrzebuje większej reklamy, to dlaczego mamy to wysyłać dalej, skoro możemy zaufać naszym przedsiębiorcom? Oni dzięki temu mogą się rozwijać.

Co do Pana Janeckiego, widziałam na Twoim profilu na facebooku, że nie bardzo go popierasz.
Jest średnim prezydentem, bo przez 12 lat jego panowania nie zmieniło się za wiele. Miasto się wyludnia, a nic się z tym nie robi. Mamy drugie miejsce na całym Śląsku, jeśli chodzi o finanse, a jeśli chodzi o zarządzanie to mamy ostatnie miejsca na listach. Mamy więc możliwości jeśli chodzi o finanse, nasze miasto stać na różne rzeczy, ale nie mamy ludzi, którzy potrafiliby rozdysponować te finanse. Jest dużo osób, którzy mają chęci, możliwości i plany, a oni nie oferują nic, szczególnie mi jako zwykłemu obywatelowi.

Jakieś inne zarzuty?
Myślę, że alienacja prezydenta. Prezydent, który nie wychodzi do ludzi i z nimi nie rozmawia, a tylko pokazuje się przed wyborami i wtedy ukazuje nowe aktualizacje i wizualizacje, to raczej kiepski materiał na prezydenta. Lepiej wyjść do ludzi i z nimi rozmawiać, zapytać czego potrzebują albo przejść się drogami miasta. Chodniki naprawić, drogi połatać, dobudować coś, spełnić realną i uzasadnioną prośbę mieszkańca, dla którego przecież pan prezydent powinien pracować. Jestem w centrum miasta i tego nie widzę, nie widzę prac inwestycyjnych, ponieważ tak naprawdę nie inwestuje w centrum miasta – nie oszukujmy się. Nie zarzucam panu Janeckiemu, że jest złym człowiekiem, ale moim zdaniem nie wpływa na rozwój naszego miasta. Powstają markety, ale one nic nie dają, to tylko złudne wrażenie miejsc pracy, ponieważ lepsza byłaby fabryka, przetwórnia czy chociażby coś dla ludzi – kino, centrum rozrywki, kolejny park..

Zawsze marzyłam o teatrze!
Panorama miała świetne zadatki na teatr, taki mały i lokalny, więc w sam raz na nasze możliwości, ale zamieniła się w sklep i aptekę, czego akurat pod dostatkiem w naszym mieście. Też za Kinem Centrum miał być teatr, ale skończyło się na wizualizacjach, teatr powstał tylko na ustach naszych urzędników i polityków, którzy obiecują że powstanie to i to, a po czasie widać, że nie powstało nic, bo rzekomo nic się nie da zrobić. Ostatnio pojawiła się wizualizacja Siedziby Solidarności, ale…

Ale pewnie na obrazku się skończy!
Tak, tak! Tak samo było z OWN, który też był obiektem wizualizacji, nawet piękny rynek miał powstać! Normalnie jesteśmy pionierami wizualizacji, tylko szkoda, że nijak się to ma do szarej rzeczywistości. Nie lubię, gdy mieszkańcom mydli się oczy, bo zasługujemy na szczerość i szacunek i nie podobają mi się przekręty w naszym mieście, czego przykładem jest choćby ten dwuminutowy film, który miał promować miasto, a kosztował strasznie dużo pieniędzy, choć przetarg się nie odbył. Najlepsze jest to, że nie promuje niczego, oprócz tego, że pokazał galerię miasta!

 

Mówiłeś, że prezydent, zresztą tak samo jak każdy inny polityk musi wyjść do ludzi i dowiedzieć się czego chcą, a więc czego, Twoim zdaniem chcą mieszkańcy Jastrzębia-Zdroju?
Myślę, że przede wszystkim miejsc pracy, choćby takich na wzór Żor, które naprawdę świetnie się rozwijają, a wszystko za sprawą Wiślanki, czyli drogi, która powstaje w Żorach. Dzięki niej powstają tam fabryki, które stale potrzebują pracowników. Mnie ciągle zastanawia jedno, czemu tutaj, skoro mamy tyle niezagospodarowanego terenu, inwestorzy nie chcą budować  żadnych fabryk czy przetwórni? Dochodzę do jednego wniosku – miasto musi im coś zaoferować, bo to nie jest tak, że przedsiębiorcy będą się o nas bić. To my musimy sami zadziałać, bo inne miasta przyciągają do siebie ludzi, a my? Czemu nie możemy?

Bo my nie walczymy… A co myślisz o kulturze?
A to my tu mamy jakąś kulturę? No wybacz, ale wydaje mi się, że tylko biblioteka publiczna na Wielkopolskiej prowadzi jakąkolwiek kulturę, bo nasz MOK to nie za bardzo działa, a kino lepiej byłoby sprzedać prywatnemu inwestorowi, który zainwestowałby trochę pieniędzy i zrobił porządne kino. Teraz, żeby iść z dziewczyną na premierę filmu, to trzeba jechać do Rybnika. Przyznam, że przydałoby się coś zrobić z kulturą czy oświatą, bo jeśli chodzi o rankingi maturalne to i tu byliśmy na szarym końcu – mieliśmy zero i mniej jeśli chodzi o czteroskalową ocenę.

A może to wina młodzieży, która nie chce się uczyć? Może nie chce się uczyć, bo uważa, że i tak po szkole czy nawet studiach nie znajdzie w tym mieście pracy, więc nie widzi w tym sensu?
No właśnie, od tego są właściciele miasta, aby stworzyć perspektywy i zatrzymać ludzi, pomóc im uwierzyć. Ja nie mówię, że jestem geniuszem i nigdy nie byłem, ale uczyłem się i już wtedy dostrzegłem, że nie ma tutaj co robić, co nieco mnie przerażało i martwiło. Młodzież siedzi na ławkach i pije, już nie będę mówił o innych rzeczach, które robią, bo nie wypada. Młodzi ludzie nie mają co robić, ale to my nie tworzymy im miejsc, gdzie mogliby coś robić. Ostatnio wybudowali fajne boisko przy ZS1 – uważam, że to świetna inicjatywa, ponieważ nie tylko jest to kolejne miejsce, gdzie młodzież może spędzić czas, ale na dodatek zachęca do wysiłku fizycznego, który jak wiadomo jest niezbędny w naszym życiu. Nie będę też ukrywać, że boiska trzeba wyremontować, ale to kropla w morzu potrzeb.

Faktycznie, bo gdy idzie się nocą przez miasto, to ma się wrażenie, że ono nie żyje.
A wiesz od której godziny to miasto nie żyje? Od dwudziestej. Żyje tylko w weekendy, gdy młodzież idzie do baru, a takie centrum Jastrzębia to jest McDonald i Pub Żywiecki, czy na jar w Liderze, gdzie ludzie tańczą. Nie chciałbym obiecywać, że zostanę radnym i nagle wszystko tutaj wybuduje i wszystko zmienię, bo nie o to tutaj chodzi, ale naprawdę chciałbym zmienić wiele rzeczy i dołożę wszelkich starań, aby wszystko udało się zrealizować, ponieważ sam żyję w tym mieście i chce dla niego jak najlepiej.

Mówisz, że masz pomysły, a więc poza rozwojem przedsiębiorstw i poprawą kultury, co byś zmienił w naszym mieście? Coś wybudował? Zburzył? Poprawił?
Przede wszystkim trzeba przyciągnąć inwestora, ale teraz pytanie jak to zrobić? Tu już jest zadanie dla Prezydenta, gdyż to on reprezentuje nasze miasto i to on powinien starać się ze wszystkich sił, aby nowa fabryka powstała właśnie tu, a nie w mieście obok. Jeśli jednak miałbym coś wybudować to wolałbym zapytać się ludzi czego potrzebują, choć takim moim życzeniem jest przywrócenie statusu uzdrowiska, co jest albo bardzo trudne, bądź może nawet niemożliwe.. ale my Polacy jesteśmy najlepsi od rzeczy niemożliwych. Mamy magiczną moc, by wszystko co niemożliwe zmienić na możliwe.

A co z OWN-em, o który mieszkańcy miasta tak walczą i proszą, a doprosić się nie mogą?
OWN to naprawdę trudna kwestia, a każdy polityk próbuje użyć tej karty w wyborach mówiąc, że coś z nim zrobi. Ja na początek wolałbym uporać się z kwestią sporną, czyli ziemią, a zwłaszcza do kogo ona należy, ponieważ dla mnie dziwne jest to, że w centrum miasta Jastrzębie ziemia należy do nadleśnictwa Rybnickiego. Uporajmy się z tym problemem, a dopiero potem spróbujmy coś z tym robić, ponieważ tak poważna inwestycja wymaga metody małych kroczków.

Wymieniłeś mnóstwo rzeczy, które należy poprawić i zmienić, wierzę, że kochasz to miasto i Ci na nim zależy, bo inaczej olałbyś tą całą politykę i walkę o zmiany, a więc za co kochasz Jastrzębie?
Przede wszystkim za to, że miałem możliwość urodzić się właśnie tu, w tym mieście, które w znacznym stopniu pomogło kształtować historię Polski. Za moich wspaniałych przyjaciół, bo kim bym był bez nich i ich opinii, nawet tych negatywnych. I myślę, że za to że to tu mogę powiedzieć, że jestem w domu, bo nigdzie nie czuję się tak dobrze jak w moim mieście.

A jakie są największe zalety tego miasta?
Ludzie, ludzie i jeszcze raz ludzie. Staram się ciągle poznawać kogoś nowego i wielokrotnie spotkałem na swojej drodze ciekawe i interesujące osoby, zaletą są też piękne kobiety, których naprawdę mnóstwo na ulicach. Piękne są także możliwości jakie to miasto niewątpliwe ma, a których nie potrafi jeszcze wykorzystać, jednak mam nadzieję, że z czasem ta kwestia ulegnie zmianie i będę kochał Jastrzębia za szanse, które wykorzystuje i potencjał, który w pełni spełnia.

Każdy kandydat na jakiekolwiek stanowisko musi przekonać do siebie konkretnego człowieka, Ty masz o wiele trudniejsze zadanie – musisz przekonać do siebie tłum ludzi, jaki masz na to sposób?
Być sobą, po co mi wielka kampania wyborcza z plakatami na każdym słupie? Ludzie mają tego po dziurki w nosie, oczywiście ze mną czele, bulwersują się, ponieważ po każdej kampanii stosy ulotek porozrzucane są po całym mieście. Lubię się też uśmiechać i wiem, że można tym pokonać każdą przeciwność jaka może stanąć na drodze, a otwartość i szczerość to klucz do zjednania sobie ludzi.

Uważam, że masz o wiele trudniejsze zadanie niż starsi radni, ponieważ ludziom trudno jest zaufać młodzieży, o której mają złe zdanie, jak myślisz, z czego to wynika?
Myślę, że po prostu nas nie doceniają, co się często zdarza i trudno jest to zmienić, ale z drugiej strony zawsze słyszałem komentarze mówiące o tym, że to my młodzi mamy coś działać, gdyż mamy świeższe spojrzenie na świat. Wiek ma tu także wiele do życzenia, obecnie panuje przekonanie że jak ktoś ma 40 lat to jest lepszy od kogoś kto jest o połowę młodszy, tylko zastanawiam się … w czym? Nierzadko młodsi ludzie są bardziej roztropni, dojrzalsi, mają więcej energii, zapału i czasu. Ludzie wciąż mówią o doświadczeniu, którego nam młodym ludziom brakuje, mogę się z tym zgodzić, jednak jak mam je zdobyć, skoro nikt nie da mi takiej szansy?

A nie boisz się? Nie boisz się krytyki, wystąpień publicznych, a przede wszystkim odpowiedzialności jaka będzie na Tobie ciążyć?
Oczywiście, że się boję … jadowitych węży, pająków i innych tego typu stworzeń. Wiesz, skoro chcę wiązać przyszłość z polityką to muszę pozbyć się strachu, a krytyka to dla mnie chleb powszedni, więc jestem uodporniony, co oczywiście nie oznacza, że konstruktywnych rad nie biorę do serca. Chciałbym być mówcą i choć wielokrotnie schrzaniłem wystąpienie to nie przejąłem się tym tylko wyciągnąłem wnioski, dzięki czemu doskonalę się w tej dziedzinie. Każdy jest za coś odpowiedzialny, rodzice za dzieci, policja za porządek, a politycy są odpowiedzialni za to, żeby coś się zmieniło i przede wszystkim polepszyło. Wiem, że to nie będzie proste, ale kto powiedział, że życie będzie łatwe, w sumie gdyby było łatwo to byłoby po prostu nudno.

I na koniec chciałam zapytać o Twoich autorytetów politycznych – kogo cenisz i dlaczego?
Proste pytanie i prosta odpowiedź – Piłsudski i Dmowski. Co prawda są to dwie przeciwności, ale kiedy doszło do poważnych sytuacji to przełożyli spory nad wspólne dobro, czego życzę naszym politykom w rządzie. Są to politycy, którzy ponad wszystko stawiają wartości, którymi się kierują, miłość do swojej ojczyzny i jej dobro i mam nadzieję, że i mi się to uda.

Viktoria Skrzypiec