Na żywo śpiewają jeszcze piękniej niż na płycie, choć mało który artysta może poszczycić się takim komplementem. Kochają muzykę i potrafią przekazać prawdziwe emocje, pobudzić wszystkie zmysły i rozpalić muzyczne serca. Niesamowicie utalentowani i gotowi na to, by podbijać muzyczny rynek.

Kim jest tajemniczy Mr. Mawn?
Mawn’s Gallery – Pan Mawn to nasza inspiracja. Ktoś lub coś, co spaja nasze różne charaktery w jednej pasji i stosunkowo spójnym kierunku. Jego enigmatyczność ciągle nas zastanawia i powoduje, że odnajdujemy w nim coraz to więcej pomysłów na siebie.

Skąd pomysł na tak, jak sami zauważyliście, tajemniczą nazwę zespołu?
Pomysł zrodził się z burzy mózgów i potrzeby inności, unikatowości. Oddaliśmy się zatem w ręce i kąty galerii pana Mawna.

Powiedzieliście, że jesteście całkiem inni, więc jakie cechy wyróżniają Nicole, Mateusza, Adama i Wojtka spośród zespołu?
Nicole jest z pewnością największą kumulacją emocji i filozofii, więc znajduje w sobie najwięcej przestrzeni na rozważenie miliona opcji w każdym aspekcie. Mateusz to nasz pocieszny, dobry duch, który zawsze dba o wysoki poziom dobrego humoru, ale też o podstawę muzyczna naszych utworów. Adam skupia uwagę na szczegółach, jest racjonalistą i często ściąga nas na ziemię, ale to zawsze skutkuje bardziej pokornym i przemyślanym podejściem do wielu procesów, które zachodzą podczas pracy nad zespołem i materiałem. Wojtek to nasza cicha woda, nie mówi tyle co Nicole, za to jak już mówi to zawsze rzeczy, które są istotne i w punkt. Jest naszym rozjemcą w przypadku kwestii spornych i znosi nasze humory.

W takim razie Adam jest największym perfekcjonistą?
Tak, zgodnie z powyższym to właśnie Adam, ale też Wojtek dopatrują się zawsze mikro detali, nad którymi jeszcze trzeba popracować. Nawet jeśli obrazek składa się już w ładną całość, oni czuwają nad tym, żeby był bez skazy.

Czy to Nikola, jako jedyna kobieta w waszym zespole, powiedziała „Ej panowie, może stworzymy zespół”?
Powiedzieliśmy to razem, od razu po naszym wspólnym koncercie, który zagraliśmy jeszcze jako zlepek muzyków. To był strzał, który pozwolił nam wszystkim poczuć, że z tego nie może nie być zespołu.

I tak powstał idealnie zgrany zespół? Tak po prostu? Bez wcześniejszej znajomości?!
Nie jesteśmy idealnie zgrani, Bogu dzięki!, byłoby chyba wtedy strasznie nudno i tęczowo. Jesteśmy różni, mamy inne podejścia do pracy, do muzy, do ludzi. Myślę jednak, że to właśnie powoduje, że jest ciekawie, że się docieramy, wzajemnie inspirujemy i ciągle idziemy po więcej. Nie zawsze, choć często zgrywamy się w bólu i mękach – to ciężka praca, jeśli ktoś jest „idealnie zgrany” od początku to można liczyć na to, że w końcu coś wybuchnie. U nas zgrywanie się jest ciągłym procesem i to jest w tej wspólnej pracy najlepsze. Panowie znali się wcześniej z muzycznych projektów, Nicole wkroczyła z nowym pomysłem, poznaliśmy się wtedy wszyscy na nowo.

Ciężko mi sobie wyobrazić w takim razie te burzliwe prace nad piosenkami!
Zazwyczaj Nicole podsyła swoje pomysły na teksty i linie melodyczne, potem wspólnym warsztatem szlifujemy utwory do momentu, aż każdy poczuje, że „to jest to”.

 

Singiel „Miłość” powoduje tyle uśmiechu na twarzy i automatycznych ruchów nogą do rytmu piosenki, że to aż niemożliwe! Gratuluję świetnego utworu! Wybór singla był trudny, czy „Miłość” od razu wygrała?
Dziękujemy. Decyzja nie była trudna, ale nie obyło się bez tak zwanej „rozkminki” nad tym, który numer będzie odpowiedni na singiel. Nasze „Co się śni niewidomym” osiągnęło już pewną moc na łamach internetu, więc nie chcieliśmy promować czegoś, co już ma swoje echo. „Miłość”wydała się najbardziej chwytająca za serce i właśnie nóżkę.

Zawsze jak słucham „Co się śni niewidomym” zastanawiam się – co się śni Mawn’s Gallery?
Mawn’s Gallery śni o spełnieniu, czyli o dzieleniu się miłością poprzez dźwięki. Chcemy, żeby ludziom było dobrze z naszą muzyką, chcemy grać dla ludzi i przekazywać poprzez naszą twórczość wartości, które są ważne, godne uwagi albo po prostu sprawiają radość.

Myślę, że Wasz sen na pewno się spełni, jeśli nie zaczął się spełniać już jakiś czas temu, ponieważ macie szanse śpiewać dla ludzi i częstować ich swoimi utworami. Jak dziś czujecie się na scenie? Pojawia się jeszcze stres, czy jednak obycie całkowicie go odsyła w zapomnienie?
Na pewno stres nie wpływa na nas negatywnie, gramy swoje, znamy te numery na wylot, znamy siebie i co najważniejsze wiemy, że możemy na siebie liczyć. Jesteśmy w zespole dobrze skomunikowani, więc jeśli stres to tylko w kontekście ekscytacji.

Na żywo można było was usłyszeć w „Sofar Poznań” – nagrania słucha się niezwykle przyjemnie, a wy wyglądacie na całkowicie pochłoniętych muzyką i zakochanych w niej. To jest niebywale piękne zjawisko! Kiedy będzie można Was usłyszeć gdzieś na żywo?
Koncerty, a nawet całą trasę koncertów planujemy na wiosnę. Teraz skupiamy się na promocji płyty online i na tworzeniu nowego materiału. Chcemy wrócić wiosną w nieco bardziej elektronicznym wydaniu, w międzyczasie wrzucimy kilka zwiastujących „nowych nas” utworów. Będzie mocniej niż dotychczas, jednak nie rezygnujemy z nieoczywistych harmonii i głębokich metafor.

Zapewne każdy z fanów zespołu niecierpliwie oczekiwał na płytę – chciał już ją mieć na półce i wynagrodzić muzykom w ten sposób to, co dla nich robią i jak piękną muzykę tworzą. Jak możemy przeczytać – „ Płyta śmiga już w sieci – zapraszamy do pobrania na www.mawnsgallery.com/ep”, także dziś nie pozostaje nam wszystkim nic innego jak włączyć, posłuchać i oddać się porywającym dźwiękom.

Zdjęcia – Wiktor Franko (klik)

 

 

Viktoria SKRZYPIEC