Temat szczotkowania ciała na sucho przewijał się w rozmowach z koleżankami od dawna, ale sama nigdy tego nie próbowałam, chciałam o tym napisać, ale uznałam, że może wszystkie internautki się mylą wychwalając ten masaż, a ja na ślepo będę to polecać? Testowałam parę tygodni i już wiem, że internautki nie kłamały, ale nie żałuję, bo widząc efekty sama zmotywowałam się do regularnych spotkań ze szczotką w ręce.

Po pierwsze – wybór szczotki. Jest to istotne, ponieważ syntetyczne włosie może podrażniać, dlatego traci przy tym naturalnym, który może być włosiem zwierzęcym bądź roślinnym. Testowałam tylko roślinne, bo nie wyobrażam sobie masować się włosiem dzika, ale wybór należy do Was i w większości przypadków widziałam, że pada on na włosie zwierzęce z dopiskiem, że efekty są widoczniejsze. Szczotka jest twarda, ostra i początkowo możemy mieć wrażenie, że będziemy ścierać skórę, aż do krwi, a ból będzie palił przez cały dzień. Krwi nie ma, pali sekundy, a po chwili ciało się przyzwyczaja i masaż staje się przyjemny. Pewna szorstkość jest niezbędna do tego, aby usuwać martwy naskórek i naprawdę masować. Ja wybrałam szczotkę z średniej półki cenowej (choć patrząc na niektóre ceny to raczej z najniższej półki) nie chcąc wydawać pieniędzy na coś, co będzie leżeć nieużywane bo szybko zniechęcam się nie widząc efektów, ale z perspektywy czasu myślę, że droższa szczotka wcale nie jest potrzebna.

 

Po drugiej – prawidłowe szczotkowanie suchej skóry. To chyba moment kluczowy, bo nawet najlepsza szczotka nie pomoże, jeśli nie będziemy robić tego odpowiednio. Informacje zdobyłam z różnych stron internetowych, więc czy są to słowa eksperta od szczotkowania to nie wiem, ale działać działa i mi to wystarczyło. Codzienny rytuał rozpoczynamy na początku od włączenia jednego ze stu filmików na YouTube gdzie znajdziemy dokładne wskazówki z wizualną instrukcją, a to sprawdza się najlepiej. Ważne jest, aby zaczynać od stóp i pionowymi ruchami kierować się do góry, omijając okolice szyi i twarzy, bo są to zbyt delikatne części ciała. Ja odpuściłam sobie także szczotkowanie biustu, choć opinie widziałam różne. Nie stosujemy przed, a jedynie po balsamy czy olejki nawilżające, które wchłaniają się dużo szybciej i dużo głębiej, dzięki pobudzonej skórze, a dodatkowo pozbawionej martwego naskórka.

Po trzecie i najważniejsze dla mnie, czyli napiszę trochę o zaletach. Złuszczanie skóry jak po naprawdę dobrym peelingu, a nie potrzebny jest żaden produkt, skóra staje się gładsza, jędrniejsza, nie jest przesuszona. Masaż ułatwia wchłanianie kosmetyków nawilżających co pozwala na lepsze odżywienie skóry. Suche pięty, łokcie, czy kolana przestają być problemem. Suchy masaż jest uznawany za jedną z metod, która razem z nawadnianiem i ruchem pozwala zmniejszyć widoczność cellulitu. Dodatkowo jeśli mamy problem z wrastającymi włoskami, czy czerwonymi krostkami po goleniu to taki masaż skutecznie temu zapobiega. Jest jeszcze jeden skutek uboczny – relaks. Nie wiem, czy każdy tego doświadcza, ale po czasie taki masaż zaczął mnie odprężać.

Wady początkowo były dwie – nieprzyjemne uczucie, które minęło po paru razach oraz poczucie straty czasu na te dwadzieścia minut masażu, ale w końcu dotarło do mnie, że nie muszę za każdym razem ślepo gapić się w filmiki na YouTube tylko włączyć film albo ulubiony kanał na YouTube.

Zachęcam do spróbowania, jak się nie spodoba to trudno, ale może się okazać, że efekt zmotywuje Was tak jak mnie do dalszych masaży ze szczotką.

 

Viktoria SKRZYPIEC