Kolejny mieszkaniec Jastrzębia-Zdroju, kolejny mądry i zdolny młody człowiek, który został bohaterem projektu „Ich pasja”. Przed Wami Krzysiu Gugała i jego oryginalna zajawka – kendama!

Jak to się stało, że w Twoich rękach znalazła się kendama?
Krzysiek – Łukasz Łowczyk razem ze swoim kuzynem Patrykiem praktycznie zapoczątkowali zabawę kendamą w Polsce, prowadzą jedyne forum o tej tematyce, zaczęli być wspierani przez taką europejską markę, więc radzą sobie świetne i co najważniejsze to zarażają tą zajawką ziomeczków – w tym właśnie mnie.

Znam tylko dwie osoby, które zajmują się kendamą, więc mogę przypuszczać, że jest to coś rzadkiego i nowego w naszym kraju.
Krzysiek – Dokładnie tak jest, mało osób słyszało o kendamie, a jeszcze mniej bawi się tą zabawką. Wiem, że oprócz naszej paczki z Jastrzębia (coś koło ośmiu osób) jest jeszcze jedna ekipa z Mińska Mazowieckiego, która ostatnio wydała swój edit i znalazł się on na dość znanej amerykańskiej stronce. Co do osób z Polski, jest jeszcze nasz ziomeczek z Żor, i jedna osoba z okolic Katowic.

Mówisz, że mało osób słyszało o kendamie, a ja po przepytaniu paru osób muszę się z Tobą zgodzić. Mógłbyś wszystkim w wielkim skrócie wyjaśnić na czym polega ta zabawa?
Krzysiek – No tak, niektórzy mówią nawet, że przez swój brak popularności w Europie kendama jest hipsterską zajawką. Więc tak – kendama składa się z trzech misek i jednego sticka, cała zabawa polega na tym, że trzeba umieścić kulkę na jednej z trzech misek lub sticku wykonując przy tym jak najfajniejsze triki.

Jak tak patrzę jak idealnie trafiasz piłeczką na te miseczki to zastanawiam się jakim cudem Ci to wychodzi! Jak długo trzeba ćwiczyć, by móc chwalić się takimi umiejętnościami jakie posiadasz?
Krzysiek – To wcale nie jest takie trudne, po prostu kwestia cierpliwości, a przede wszystkim wyćwiczenia. Ja od około półtora roku intensywnie ćwiczę, ale wiem, że ludzie w stanach czasem nawet już po czterech latach potrafią dostać tytuł profesjonalisty.

A czy początki też nie były takie trudne, czy wręcz przeciwnie?
Krzysiek – Dzięki Łukaszowi i Patrykowi moje początki były bardzo przyjemne i łatwe, ponieważ pokazywali mi jak wykonywać triki, ale szczerze mówiąc mam wrażenie, że początki z kendamą zawsze nie należą do trudnych, ponieważ te podstawowe triki nie wymagają takich umiejętności jak te co trzeba robić potem, gdy opanuje i wyćwiczy się podstawy.

A czy oprócz kendamy masz jeszcze jakieś inne zainteresowania?
Krzysiek – Jeżdżę na desce od dwóch czy nawet trzech lat. Moje życie kręci się głównie wokół moich przyjaciół, kendamy i właśnie deskorolki.

Deskę tak samo jak kendamę pokazał Ci kolega?
Krzysiek – Dokładnie! Mój przyjaciel Skowron, gdy zaczynaliśmy się zadawać, pokazał mi deskę, pamiętam jak pierwszy raz u siebie w domu zrobił kick-flipa, miałem wtedy taką straszną zajawkę i stwierdziłem, że nie ma opcji, muszę zacząć jeździć razem z nim. I tak jest do dzisiaj – razem jeździmy na różne eventy, tripy i ćwiczymy nowe triki.

Gdybyś miał zdecydować czy to kendama czy może deskorolka jest u Ciebie na wyższej pozycji ulubionych zajęć, co być wybrał?
Krzysiek – Jak siedzę w domu to katuję kendamę, bo deską raczej nie pojeżdżę, ale tak czy tak nadal dominuje u mnie deskorolka i jest dla mnie dużo ważniejsza.

Skupmy się może jednak na kendamie, bo jest to jednak coś bardziej oryginalnego niż deskorolka, co oczywiście w żaden sposób nie ujmuje deskorolce! Jak z trikami – jest coś z czym masz problem?
Krzysiek – Zacznę od tego, że w internecie można znaleźć filmiki z wytłumaczonymi podstawowymi trikami, ale gdy chodzi o coś bardziej zaawansowanego to trzeba pobawić się samemu, a przy tej zabawie niewątpliwie przyda się cierpliwość, wytrwałość no i kreatywność. Kendama to taki specyficzny sport, którego nie da nauczyć się z poradnika, trzeba dojść do wszystkiego samemu, swoją ciężką pracą. Siedzę, oglądam filmiki osób, które są dużo lepsze ode mnie, staram się to potem posklejać różne pomysły i przełożyć to na własne umiejętności. Jasne, że jest coś z czym mam problem, mam takie wrażenie, że zawsze są rzeczy czy właśnie triki, które mi nigdy w życiu nie siądą, ale nadal mam nadzieję, że może kiedyś zaskoczą.

Mam takie wrażenie, że taka praca nad własnymi umiejętnościami i nowymi trikami jest nieco żmudna i czasami męcząca.
Krzysiek – Zdarza się, bo trzeba wszystko bardzo dobrze wykatować. Ja ćwiczę codziennie, czasem wściekam się jak coś mi nie wychodzi, ale nadal siedzę z kendamą, bo w momencie, gdy wychodzą mi coraz trudniejsze rzeczy czuję, że to wszystko naprawdę ma sens i przynosi przy tym mnóstwo radości.

Przejdźmy do pytań czysto praktycznych, które mogą przydać się osobom zainteresowanym kendamą. Gdzie, jak i za ile można kupić kendame?
Krzysiek – Ja za swoją dałem 75złotych, ale z tego co się orientuję to już od 60 złotych można znaleźć kendamę. Należy pamiętać, że w Polsce nie ma stacjonarnego sklepu więc trzeba kupować przez internet. My zazwyczaj zamawiamy z Czech czy Ameryki, gdzie jest ona o wiele bardziej popularna niż w Polsce.

Wyobraźmy sobie, że mamy już swoją kendame, na którą wydaliśmy sporo kasy – posłuży nam już do końca życia, czy nie tak pięknie to wygląda?
Krzysiek – Jeśli chodzi o mnie to jest to już moja piąta kendama.. Co jakiś czas trzeba wymieniać kendamę, ponieważ stick robi się nieco płaski, nie jest już tak ostry co oznacza, że nie daje takich samych efektów i komfortu z zabawy.Czasem lakier z kulki się drapuje, albo sznureczek się przerywa i też należy coś z tym zrobić. Co prawda można osobno kupić kulkę, sznurek i koralik, ale samego kena, czyli tej drewnianej części jeszcze nie widziałem. Jeśli ktoś chce kupić jakąś kenadame, a nie wie jaką i gdzie to zapraszam na forum Patryka i Łukasza, którzy to wszystko ogarniają i zarażają kendamą innych ziomeczków

Adriana Płuciennik i Viktoria Skrzypiec