Niezwykle ambitna, inteligentna, lubiąca być w centrum uwagi – młoda, ale przede wszystkim utalentowana – Klaudia Wieczorek. Oczarowała swoim głosem nie tylko fanów swoich coverów na YouTube, ale i jurorów programu Must Be The Music dochodząc aż do półfinału! Niedawno mieliśmy szansę zobaczyć ją na wielkiej scenie podczas festiwalu „Na Fali” emitowanego na TVP2, a już niedługo usłyszymy ją w duecie z panem Piotrem Roguckim na jego nowej płycie. Sukces goni sukces, ale woda sodowa wcale nie uderzyła jej do głowy i wciąż nad sobą pracuje doceniając szansę jakie daje jej los.

Pierwszy raz usłyszałam Cię całkiem przez przypadek – siedziałaś na ziemi z gitarą i razem z koleżanką i Honoratą Skarbek śpiewałaś piosenkę „Stay”!
Klaudia Wieczorek – Pamiętam ten dzień, usiadłyśmy z koleżanką po prostu pograć i pośpiewać, a komu spodobało się to co tworzymy mógł wrzucić pieniążek do pokrowca. Z Honoratą znałam się już trochę wcześniej, a że akurat była na wakacjach w tej samej miejscowości to dla zabawy i z przyjemnością dołączyła się do nas, dzięki czemu wyszedł dość spontaniczny cover, który trafił do sieci.

Nie wyglądasz tam w ogóle na skrępowaną, więc domyślam się, że śpiewanie przed ludźmi w ogóle Cię nie przeraża i czujesz się wtedy jak ryba w wodzie?
Szczerze mówiąc to zależy od sytuacji, ponieważ, gdy gra się na ulicy to wiadomo, że nikt nie będzie wytykał Cię ewentualnych błędów i mało kto skupia na Tobie całą swoją uwagę. Ludzie albo się zatrzymają, albo obojętnie przejdą, a całkiem inaczej jest jednak na prestiżowych występach. Nie ukrywam, że wtedy stres mi towarzyszy i wynika to z wielu rzeczy, myślę, że również z tego, że dużo nie zależy od nas, ale i nagłośnienia i całej tej otoczki. Ponadto skupia się na mnie całą swoją uwagę. Myślę, że jestem już na tyle oswojona na scenie, że stres nie jest w stanie mną zawładnąć, a ja powoli czuję się coraz swobodniej.

Prestiżowych występów, takich jak ostatnio na wielkiej scenie podczas Lato ZET i Dwójki 2015 ? Włączyłam, znów całkiem przypadkiem TVP2 i Cię zobaczyłam, więc od razu postanowiłam napisać.
Dokładnie to miałam na myśli… Duże sceny, mnóstwo świateł, tłum ludzi, dużo znanych osób, medialna otoczka – wtedy jest całkiem inaczej.

Podoba Ci się cały ten „szoł biznesowy” szum?
Tak, myślę, że tak. Mam tak zwane parcie na szkło i bardzo chce być zauważona. Nie patrzę jednak ślepo przez różowe okulary i zdaję sobie sprawę z tego, że wszystko ma swoje plusy i minusy. Show biznes zjada i albo Cię połknie i w nim będziesz, albo Cię wyżuje i wypluje. My jesteśmy tam tylko produktem, musimy podpisywać umowy, ostrożnie dobierać słowa i pamiętać, że o wielu rzeczach nie wolno nam mówić. Oczywiście są też pozytywne strony – mamy szansę robić to co kochamy, poznać ten świat, który dla wielu jest niedostępny i docierać do większej liczby odbiorców, co daje nam szansę na zauważenie przez większe grono odbiorców. Mamy szansę poznać wspaniałych ludzi, make-upustów i fryzjerów, a ponadto panuje wszechobecna rywalizacja, którą ja bardzo lubię.

A nie boisz się, że sobie nie poradzisz, że się zmienisz i nie będzie już dawnej Klaudii? Albo jeszcze lepiej, że znajomi będą chcieli się trzymać z Tobą tylko dlatego, że jesteś DZIEWCZYNĄ Z TELEWIZJI?
Selekcja znajomych naturalnie przeprowadziła się po moim występie w Must Be The Music w zeszłym roku. Każde wydarzenie w życiu ma na nas wpływ, większy lub mniejszy, a wszystko co nas spotyka kształtuje nasz charakter, sposób bycia i patrzenia na różne rzeczy. Jestem silną, charakterną i oddaną swoim postanowieniom osobą. To oczywiste, że gdy uda mi się osiągnąć muzycznie coś więcej to nie będzie dawnej Klaudii, ponieważ będę musiała się przystosować do życia jako medialna osoba, a domyślam się, że nie jest to łatwe i wymaga wielu wyrzeczeń. Coś za coś, jednak z pewnością nigdy nie zmienię swoich postanowień i ideałów, ponieważ to są stałe od wielu lat rzeczy w moim życiu, które powodują, że jestem kim jestem i zaszłam tu gdzie jestem. Jestem osobą upartą i asertywną, dlatego śmiało mogę przypuszczać, że woda sodowa nie uderzy mi do głowy.

Te ciągłe śledzące Cię oczy, krytykujące każdy krok i wytykające błędy słowa nieznanych Ci osób.
To trochę smutne, że ludzie chcący robić coś co kochają i pokazywać swój talent muszą płacić za to nie raz tak wysoką cenę!

Krytyka czasem naprawdę boli…
Lubię krytykę, ale konstruktywną, a hejtami już dawno przestałam się przejmować. Kiedyś było ich bardzo dużo skierowanych w moją stronę, ale teraz mam to w nosie. Bardzo spodobała mi się akcja „Przytul hejtera”, świetna inicjatywa i sposób na walkę z tym bezsensownym zjawiskiem. Gdy ktoś sławny ma hejterów to oznacza, że robi coś dobrze. „Winners focus on winning, losers focus on winners” i tego się trzymam.

A czy trafiły Ci się kiedyś jakieś słowa krytyki, które jednak coś w Tobie zmieniły, bądź pomogły Ci coś zrozumieć?
Kiedyś bardzo martwiłam się porażkami. Usłyszałam, że nie mogę być słaba, że ten biznes jest tylko dla silnych ludzi, a każda porażka jest wygraną jeśli wyciągniemy z niej lekcję. To pomogło mi wiele zrozumieć, a szczególnie to, że nie zawsze ten, który wygra jest największym wygranym i to jest prawda.

Myślę że z tym i z tym się zgodzę. Dobrym tego przykładem są programy muzyczne, gdzie osoby, które nie zdobywają pierwszego miejsca również robią karierę, a czasem odnoszą nawet większy sukces. Co myślisz o takich programach?
Biorąc udział w programie Must Be The Music miałam szansę wyrobić sobie zdanie na ten temat. Tak jak wszystko udział w takim programie ma swoje pozytywne jak i negatywne strony, jednak nie mogę o nich mówić. Zyskałam jednak bardzo dużo – rozwinęłam się, poznałam świetnych ludzi, spróbowałam swoich sił, miałam okazję się pokazać, wystąpiłam w telewizji, a przede wszystkim miałam możliwość nagrania duetu z Piotrem Roguckim, którego premiera już 19 października na nowej płycie Roguca. To jest moja największa wygrana w tym programie, ponieważ doszłam tylko i aż do półfinału. Co prawda to co widzimy w telewizji wcale nie odzwierciedla tego jak to wygląda naprawdę, ale i tak cieszę się, że miałam szansę być w tym programie.

12033458_1032683930083872_1073554771_n

Jak doszło do Waszej współpracy?
Podczas etapu castingowego byłam ostatnim uczestnikiem. Po moim występie udałam się jeszcze cała roztrzęsiona do garderoby i podszedł do mnie pan Piotr pytając czy mam jakieś swoje numery i poprosił, abym mu je podesłała. Po zakończeniu edycji programu podsyłałam od czasu do czasu coś nowego co akurat nagrałam i pod koniec czerwca dostałam telefon od Pana Piotra z zaproszeniem do duetu.

To tylko pozazdrościć i przede wszystkim pogratulować, myślę, że to najlepsze wyróżnienie!
Dziękuję bardzo. Pan Piotr jest niesamowitym człowiekiem, a współpraca była po prostu cudowna. Pan Piotr jest ciepłym człowiekiem i okazał mi wiele zrozumienia oraz cierpliwości. Trochę się stresowałam, że na żywo mogę mu się nie spodobać w tym utworze, ponieważ wcześniej wysłałam demo, aby zobaczyć czy zgramy się wokalnie, ale na szczęście wyszło super. Nagrania minęły przyjemnie, a wszystko za sprawą atmosfery, a także faktu, że realizował je sam pan Piotr. Czułam się swobodnie i pewnie, jestem mu za to bardzo wdzięczna.

Płyta Pana Piotra już niedługo, ale czy Ty myślałaś o własnej?
Cały czas myślę, jednak to nie jest takie proste. Bardzo ciężko znaleźć muzyków, z którymi się zgram, a sama gram tylko na gitarze i to raczej przeciętnie, ponieważ jestem samoukiem. Mam dużo tekstów jednak problem jest z kompozycją. W październiku przeprowadzam się do Poznania, gdzie jest bardzo dobra akademia muzyczna, mam nadzieję, że może coś tam ruszy i uda mi się w końcu stworzyć coś własnego.

Przeprowadzka związana jest z rozpoczęciem studiów, prawda? I z tego co wiem to wcale nie jest to kierunek związany z muzyką!
Tak, studia w sumie zaczęłam w zeszłym roku. Kosmetologię na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym. W tym roku jednak przenoszę się do Poznania, gdzie będę kontynuować kosmetologię i rozpoczynam drugi kierunek Dietetykę sportową na Akademii Wychowania Fizycznego. Szczerze mówiąc idąc do liceum nie miałam pojęcia kim chcę być, poszłam do klasy humanistycznej, bo wydawało mi się, że tam pasuję, poza tym szły tam moje koleżanki. Po pierwszym semestrze jednak okazało się, że to zupełnie nie moja bajka. Chciałam przenieść się do klasy biologiczno-medycznej jednak pewne komplikacje sprawiły, że zostałam w klasie, w której byłam. Chciałam sama przygotować się do rozszerzonej matury z chemii i biologii jednak nie dałam rady. Natłok nauki z przedmiotów wiodących w mojej klasie nie pozwolił mi na to. Ostatecznie zdawałam maturę z chemii i biologii jednak na poziomie podstawowym. Pod koniec drugiej klasy liceum zdałam sobie sprawę, że chce być lekarzem, jednak to było trochę późno… Poszłam na kosmetologię, bo to kierunek, który daje mi niezależność zawodową i jest związany z medycyną, a konkretniej dermatologią. A dietetyka to dodatkowy fakultet który mnie interesuje, bo w wolnym czasie poza śpiewaniem uprawiam sport, a dieta przy regularnych ćwiczeniach to rzecz niezwykle ważna. Na ten moment jestem zadowolona, ale nie wykluczam tego, że kiedyś coś strzeli mi do głowy, poprawię maturę i będę stomatologiem. Nie chciałabym kiedyś zadać sobie pytania „A co by było gdyby?” i żałować, że nie spróbowałam. Może nawet w tym roku zacznę spędzać nad podręcznikami większość czasu, aby za jakiś czas zmiażdżyć egzamin dojrzałości drugi raz. A jeśli nie stomatolog to może foniatra, chociaż odrobinkę zbliżę zawód do muzyki!

Masz jakieś muzyczne marzenie? Z kimś wystąpić? Gdzieś koncertować?
Chciałabym po prostu grać dla ludzi. Marzy mi się zaśpiewać z Kodaline albo Birdy, Tom Odell też jest cudowny. Jednak z takich bardziej przyziemnych marzeń to po prostu chciałabym grać dla ludzi, którzy chcą mnie słuchać. Będę wtedy spełniona i szczęśliwa.

A polscy artyści?
Z Polskiej muzyki słucham raczej rapu, więc bardzo chciałabym zaśpiewać z Biszem, VNM i kilkoma innymi raperami. Jednak takie moje polskie marzenie to aby Pawbeats zrobił dla mnie utwór, a poza tym jest wielu artystów godnych uwagi – chłopaki z Afromental, Lemon… Z młodych artystów kibicuje każdemu kto ma talent i pokorę. Ostatnio jak obserwuje polski rynek muzyczny zauważam, że młodzi artyści nie mają za grosz pokory. Talentu czasami też, ale skoro autotune się sprzedaje i można wyprodukować polskiego Justina Biebera to dlaczego nie zrobić dużej kasy, prawda? Tak to wyglada w Polsce. Nie mowie o każdej wytwórni, ale jest kilka takich, które ewidentne są maszynką do robienia pieniędzy, a nie muzyki, niestety…

12029206_1032683926750539_494226645_n

Viktoria Skrzypiec