Life style / News / Slider / 8 czerwca 2013

Jak radzić sobie ze stresem podczas wystąpień publicznych

Stres – definiowany jako ‚dynamiczna relacja adaptacyjna pomiędzy możliwościami jednostki, a wymogami sytuacji (stresorem; bodźcem awersyjnym), charakteryzująca się brakiem równowagi’ – często atakuje nasze wesołe buźki. Idziemy do sklepu – kupujemy ser, mleko, chleb i zgrzewkę wódki. Przy kasie okazuje się, że zgubiliśmy kilka groszy – ręce zaczynają się pocić, a Ty grzebiąc nerwowo po kieszeniach i rozglądając się za ochroniarzami, którzy mogliby uznać Cię za złodzieja, zastanawiasz się dlaczego Bozia Cię srogo ukarała – w końcu będziesz musiał zrezygnować z kupna chleba. Tragedia! Piszesz klasówkę z wychowania do życia w rodzinie – a że przedmiot jest ważny na studiach, chcesz, by na Twoim świadectwie zagościła piąteczka. Gdy dochodzisz do pytania, w którym spośród prącia, macicy i żołądka musisz wybrać męski narząd płciowy, stres nie pozwala Ci uzyskać z mózgu żadnej informacji. I oblewasz, przez co do końca życia będziesz kopać rowy. Chociaż może przesadziłem przytacczając te przykłady. Ale przejdźmy do sedna. Jak sobie poradzić z tym ograniczającym uczuciem?
Przyznam szczerze, że nie znam się na ogólnie przyjętych metodach walki ze stresem. Wiem jednak, z własnego doświadczenia co działa, a przede wszystkim co NIE działa. Dziś pod lupą wylądowały wystąpienia publiczne. No to lecim.

Wyobraź sobie, że zaraz wychodzisz na scenę. Tysięczny tłum czeka, aż wyjdziesz do nich i sprawisz, że coś zacznie się dziać. Nie potrafisz pozbierać myśli, każdy Twój zmysł jest zajęty przez inną myśl – w końcu pojawisz się przed tyloma ludźmi po raz pierwszy. Powoli czujesz, że pocisz się ze zdenerwowania, serce uderza jak podczas zjazdu narkotykowego. Ale… Hej, dlaczego właściwie tak się denerwujesz? Możesz podejść do sprawy w ten sposób (lecz to moje własne spojrzenie na sprawę, nie musisz się ze mną zgadzać):
Przecież obecni na sali czekają właśnie na Ciebie, spójrz sam, jeśli nie wierzysz. Siedzą, stoją, poświęcają swój czas, byś mógł coś im pokazać – a czas każdego człowieka jest tak samo cenny – choć wielu może mnie tu znegować – i tak wiem, że mam rację. Ostatniej nocy nie spałeś wiele, bo myślałeś o dzisiejszym wydarzeniu – tworzyłeś coraz to nowe scenariusze występu. I choć teraz powinieneś być zmęczony jak po każdym nieprzespanym dniu, to czujesz się jak po dziesięciu, średniej wielkości, kawach. I tutaj swój udział ma ten nienawidzony stres. Ale Ty dobrze wiesz, że to Twój przyjaciel. Obdzielenie dużej grupy ludzi swoimi emocjami to w końcu wyczyn – do takiego potrzeba dużych pokładów energii. Przechodząc przez pasy z uśmiechem od ucha do ucha nie sprawisz, że wszyscy, którzy przechodzą przez nie razem z Tobą będą się uśmiechać. A wychodząc przed nich możesz to zrobić! I wręcz powinieneś!

Może ktoś z Was kiedyś interesował się giełdą papierów wartościowych. Jednym z podstawowych instrumentów używanych tam jest ‚dźwignia’ (ang. leverage). Sprawia ona, że używając niewielkich sum pieniędzy możemy operować kaską nawet dwieście razy większą niż ta, którą zainwestowaliśmy. Dlaczego zjechałem z tematu? Ponieważ chcę tutaj wpleść pewną analogię: mamy bowiem swoje pokłady energii. Podczas wystąpień oddajemy ją widowni – i jest to wspaniałe uczucie. Używając stresu jako ‚dźwigni’ sprawiamy, że energia rośnie do niewyobrażalnych wcześniej rozmiarów. I możemy swobodnie przekazywać swoje emocje zebranym.

W końcu wychodzisz, flesz oślepia oczy, lecz Ty wchodzisz nie grając nikogo innego, chyba, że wymaga tego od Ciebie Twoja rola. Jesteś pewien tego, że Twój performance jest dobry, ponieważ gdyby Ci się nie podobał nie pokazałbyś go nikomu. Pierwsze brawa. Kilka słów do publiczności. Kolejne brawa. I robisz to, od czego tam jesteś. Występ jest Tobą, nie skupiasz się na nikim, ułatwieniem jest zamknięcie oczu, jeśli recytujesz, śpiewasz. Pozwala Ci to skupić się na tym, co masz w głowie, a nie na tym jak reaguje tłum. Bo nie przekazujesz im przecież swojego wyglądu, oni mają poczuć Twoje myśli.

Biją brawo po raz trzeci. Skończyło się. Podobało się. I Ty już wiesz, że wszelkie wczorajsze wątpliwości nie miały sensu, następnym razem będziesz jeszcze bardziej pewny siebie. Z nowymi pokładami energii na dźwigni zwanej stresem.
Nie można zapominać, że ta dźwignia działa również w sposób odwrotny. Złe myślenie może doprowadzić do zapadnięcia się całego występu. Kluczem do dobrej prezencji na scenie jest więc pozytywne myślenie.

Nie polecam dłuższych występów pod wpływem alkoholu i narkotyków, jak również nie radzę palić przed takimi wydarzeniami papierosów. Te trzy rzeczy potrafią bardzo negatywnie wpłynąć na jakość performance’ów. Jestem zdania, że jeśli już trzeba coś walnąć, to lepiej po wszystkim ;)To, co wypisałem powyżej może brzmieć jak pseudonaukowy bełkot, ale wierzę, że ktoś zrozumie mój tok myślenia, spróbuje wykorzystać tę wiedzę i zacznie zauważać pozytywną zmianę.

Chcesz jeszcze podyskutować na ten temat? Pisz na mail: [email protected]

Robert „Ufo” Hałuza


Tags:  Jak poradzić sobie ze stresem Porady Robert Ufo Hałuza scena SilesiaYoung stres występy publiczne

Bookmark and Share




Previous Post
Z życia exula XII - Drugi Peron
Next Post
W świecie inspiracji - MIŁOŚĆ




You might also like




2 Comments

Jun 08, 2013

Święte słowa Ufo, dobrze napisane!


Jun 15, 2013

Ja to nawet publicznie przemawiać w klasie nie potrafię bo się jąkam, stresuję, za szybko mówię więc o występach nie ma mowy :( Ale gratuluję Ci odwagi!



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>



More Story
Z życia exula XII - Drugi Peron
Zbliżało się południe, słońce świeciło wysoko nad dachem dworca kolejowego i koronami pobliskich drzew, gdy ja, Bury,...