Gdy szłyśmy na umówione spotkanie już z daleka rozpoznałyśmy naszego kolejnego bohatera, ponieważ niewątpliwie wyróżniał się na tle innych. Czternastoletni Hubert Micor skojarzył nam się z centrum miasta w świecie mody – każdy ubiera się tak jak chce i nikt nikogo nie obraża za to jak wygląda. Wolność, oryginalność, swobodność, tolerancja, odwaga. Jednak jesteśmy w Jastrzębiu, a nie Mediolanie, a tu rzeczywistość jest nieco inna.

 

Widziałam Cię jak tańczyłeś podczas gali bokserskiej. Nie stresowałeś się tańcząc przed tak dużą publicznością, prezydentem miasta, znanym bokserem no i kamerami?
Huber Micor: Jestem człowiekiem raczej bezstresowym jeśli chodzi o jakieś występy więc na szczęście się nie stresowałem, bo stres nie jest dobrym przyjacielem jeśli chodzi o taniec czy jakiekolwiek występy.

Od dawna tańczysz?
Hubert: Hmmm od jakiś 8 lat zajmuję się tańcem tak na poważnie.

Tylko Street dance show?
Hubert: Nie ograniczam się do jednego konkretnego stylu. Moje style ciągle się zmieniają – od hip-hopu, przez disco show, jazz czy dancehall. W ciągu roku tańczę hip-hop i Street dance show, który właściwie ma elementy przeróżnych styli tanecznych. W wakacje staram się jednak tańczyć coraz więcej i uczestniczyć w przeróżnych warsztatach bo prawdziwy tancerz jest wszechstronny.

Taniec wiąże się z kontuzjami, które czasem uniemożliwiają dalszą karierę tancerza, masz plan B?
Hubert: Na szczęście nigdy nic złamanego ani skręconego nie miałem. Mam jedynie małe problemy z kolanami no i podczas gali miałem stłuczonego palca co uniemożliwiało mi tańczenie, ale dałem radę. Ale to prawda, taniec tak jak i inne dyscypliny związane z ruchem wiążą się z kontuzjami. Jeśli nie uda mi się z tańcem to zostaje mi fryzjerstwo. Nie dzień dzisiejszy nie widzę jednak przeszkód, by w przyszłości mieć własną szkołę tańca jak i salon fryzjerski.

Skąd w Twoim życiu zainteresowanie fryzjerstwem? 
Hubert: Wszystko zaczęło się w drugiej klasie podstawówki. Poszedłem z moją mamą do fryzjera, a żeby nie przeszkadzać dostałem od fryzjerki głowę treningową. Siedziałem jak zahipnotyzowany i czesałam te włosy. Tak to się zaczęło i ciągnie się aż do dziś.

Co Ci się nie podoba w Polsce?
Hubert: Pierwsze co przychodzi mi na myśl to niski poziom tolerancji. Polska nie potrafi zaakceptować osób, które są nieco inne, bo wszystko co odstaje od normy jest złe. Ja tak mam tutaj w Jastrzębiu – dużo osób nie akceptuje tego, że ubieram się po swojemu.

Krytykują Cię?
Hubert: Jednym się podoba, a inni krytykują, ale szczerze mówiąc nie interesuje mnie opinia ludzi. Co prawda mało osób ma odwagę otwarcie powiedzieć mi, że nie podoba mu się to jak wyglądam, częściej jest to na zasadzie głupich i dziecinnych wyzwisk typu, że jestem gejem czy pedałem. Jest to ich sprawa co o mnie myślą, ważne, że ja znam swoją wartość i potrafię się tym nie przejmować.

Adriana Płuciennik i Viktoria Skrzypiec