Docenione nie tylko przez zespół Depeche Mode, Dawida Podsiadło, wytwórnię muzyczną, słuchaczy podczas festiwalu w Opolu, ale i przez całą Polskę. Tulia Biczak, Joanna Sinkiewicz, Patrycja Nowicka i Dominika Siepka to cztery niezwykle utalentowany wokalistki, które wspólnie stworzyły coś, czego w naszym kraju jeszcze nie było. Stworzyły niepowtarzalne, unikatowe, oryginalne i niezwykłe brzmienie. Idealnie zgrany wokal, piękne teksty, klimatyczne teledyski i tradycyjne stroje, szeroki wachlarz instrumentalny i skromne, młode kobiety. To nie mogło się nie udać. Przed Wami rozmowa z zespołem TULIA, czyli zespołem, który podbił moje serce i mam nadzieję, że podbije serce każdego z nas.

Słuchając w Dzień Dobry TVN „Jeszcze Cię nie ma” miałam ciarki od stóp do głów! To co stworzyłyście i z czym zrobiłyście swój wielki krok w muzyczny świat jest piękne i takie inne. Skąd pomysł na tą inność?
TULIA – Znałyśmy się wcześniej z Zespołu Pieśni i Tańca do którego wszystkie należałyśmy wiele lat. Tulia powstała po akcji z na Facebook’u Depeche Mode – po opublikowaniu video z naszą wersją ludową piosenki Depeche Mode, producenci muzyczni z Public Image zaproponowali nam współprace, na którą z chęcią przystaliśmy. I tak jesteśmy tutaj.

Muzyka folkowa zawsze była bliska waszemu sercu?
Zespół Pieśni i Tańca to wspaniały początek do zainteresowania dzieci i młodzież muzyką ludową. Każda z nas, odkąd poznała czym jest folklor, słucha muzyki z pogranicza world music, etno i folk. Pierwszym wzorcem dla każdej z nas była Kapela Ze Wsi Warszawa, która w tym roku otrzymała Fryderyka w kategorii muzyka korzeni.

Jest takie piękne powiedzenie, że „muzyka to niebo z nutami zamiast gwiazd” i czasem, gdy myślę o niezwykle utalentowanych młodych muzykach to mam w głowie te słowa. Mam je też słuchając Was! Zastanawiam się jednak, czy gdyby nie muzyka – czym byście się zajęły?
Dziękujemy bardzo. Każda z nas, poza muzyką, zajmuje się czym innym. Patrycja studiuje fizjoterapie, Joanna kosmetologie, Dominika pedagogikę i dodatkowo pracuje z dziećmi od wielu lat, Tulia jest przewodnikiem turystycznym. Jednak to muzyka, śpiew i występny sceniczne są tym, o czym każda z nas marzyła, a co teraz szczęśliwie mamy szansę realizować.

Wspominacie, że koncerty to niezapomniane przeżycie – ale czy towarzyszy im wielki stres? Czy jednak wychodząc na scenę z osobami, które się zna, z którymi się od dawna śpiewa i na które można liczyć jest łatwiej?
Każdy z występujących na scenie inaczej przeżywa stres związany z koncertem, ale ostatecznie są to emocje bardzo mobilizujące. U nas wygląda to tak, że większość myśli zabiera nam przeżywanie utworu i radość ze stania na scenie, więc na nerwy i stres o niepowodzenie występu nie ma już czasu. Skupiamy się na treści i odpowiednim zaśpiewaniu. Dla nas najważniejszym efektem końcowym jest wzruszenie u odbiorców do których dociera nasza muzyka i emocje w które wkładamy całe serce.

Czy moment, gdy w pod koniec zeszłego roku zespół Depeche Mode wrzucił na swojego Facebooka waszą folkową wersję hitu „Enjoy The Silence” był momentem w którym pomyślałyście, że może warto zająć się tym na poważnie?
Z pewnością było to dla nas wielkie zaskoczenie i ogromna radość. Dzięki temu przekonałyśmy się, że nasze interpretacje znanych i lubianych utworów mogą spodobać się szerszemu odbiorcy, co niezwykle nas ucieszyło.

Wróćmy może do waszego autorskiego utworu – jak wygląda praca nad teledyskiem i piosenką? Czy wszystko było nowe, byłyście niepewne i martwiłyście się o to jak zostanie odebrany efekt końcowy?
Współpracujemy ze zdolnymi osobami, grupą producentów, którzy w pełni i z wielkim zaangażowaniem oraz prawdziwą pasją „weszli” w nasz świat. To z nimi wyklarowało się nasze „tuliowe” brzmienie jest niepowtarzalne i wszyscy jesteśmy o tym przekonani. Nigdy nie martwimy się o efekt końcowy. Czuwamy nad tym my i profesjonaliści, którzy pokochali to, jakie jesteśmy w muzyce.

Wielu z nas bardzo przejmuje się opinią innych ludzi, a tworząc coś własnego i poddając się ocenie opinii publicznej jest się niestety w dzisiejszych czasach narażonym na dużo przykrych komentarzy… Mam nadzieje, że Was takie przykre sytuacje ominą szerokim łukiem.
Myślimy o tym, co pomyślą słuchacze, ale zawsze lubiłyśmy tak śpiewać i nie wyobrażamy sobie wielkiej zmiany tylko dlatego, że komuś to nie odpowiada. Robimy to, bo to kochamy, nasza muzyka to my. Wyraźnie słychać i widać, że robimy to konsekwentnie, dlatego nie przejmują nas negatywne komentarze i nie bierzemy tego do siebie. Za każdą konstruktywną opinię, nawet tą krytyczną, bardzo dziękujemy, ponieważ to jest dla nas istotne i pomaga w pracy nad tym, aby stać się lepszym.

 

Sama praca nad coverami, muzyką, występami i całym zespołem też zapewne jest wyzwaniem, skoro zespół tworzą cztery odrębne osobowości, które jakoś muszą się zgrać i stworzyć jedność!
Tak to jest wyzwanie, jednak łączy nas miłość do polskiego folkloru co jest niesamowitym spoiwem. Wszystkie nasze wspólne cechy można usłyszeć na płycie i zobaczyć w teledyskach, które tworzą klimat charakteryzujący album, nieco tajemniczy, nieoczywisty, spokojny, a momentami bardzo emocjonalny

O czym muzycznie marzy TULIA?
Przede wszystkim marzymy, by wreszcie stanąć na scenie i zaprezentować na żywo publiczności naszą muzykę i to nad czym pracowałyśmy.

I już niedługo te marzenia się spełnią!
Tak! Już dziś zapraszamy na trasę koncertowa w październiku! Koncerty w największych miastach całego kraju. Chcemy dać się poznać również szerszej, czyli zagranicznej publiczności, ale zaczynamy od własnego podwórka. Myślimy, że i krajanom przyda się wstęp do zainteresowania naszymi korzeniami, pięknymi tradycjami i muzyką, która dla wielu jest nowością. Już dziś mamy swoich stałych słuchaczy, co jest niezwykle miłe, więc nie możemy się doczekać aż spotkamy się z nimi oraz całkiem nowymi ludźmi na scenie!

 

Viktoria SKRZYPIEC