Wokalista z Dobrodzienia dostał się do telewizyjnego talent show „The Voice of Poland” i usłyszała o nim cała Polska – o jego wielkim talencie, miłości do muzyki i ogromnej wrażliwości. Fabian jest niezwykle prawdziwy w tym co robi, ponieważ nie tylko śpiewa, ale i komponuje muzyke, pisze teksty i gra na instrumentach. Ma swój zespół, śpiewa ze swoją siostrą Darią, ale jakiś czas temu postawił na solową karierę. Niedawno w TVP3 przedpremierowo zaśpiewał piosenkę „Sierpniowy”, która okazała się być strzałem w dziesiątkę. Przede wszystkim o muzyce, poniekąd o całej otoczce „szoł biznesu” i niepewnym zawodzie muzyka oraz o tym dlaczego właśnie Maria? Zapraszam!

Kiedyś słuchałam Cię na YouTube, ale po czasie o Tobie zapomniałam. Po jakimś czasie włączyłam swój ulubiony muzyczny program i zobaczyłam Ciebie. Nie poznałam Cię ani po wyglądzie, ani po głosie, ponieważ Twoja metamorfoza jest ogromna. Jednak nazwisko „Kowolik” zapadło mi w pamięć! Pamiętasz jeszcze swoje nagranie z siostrą, gdy śpiewaliście „Nie zmieniajmy nic”?
Fabian Kowolik – Jasne, że pamiętam! To było masakryczne…

Siostra Cię namówiła?
Śpiewałem od dziecka, ale szkolne czasy jakoś rozbudziły we mnie miłość do muzyki. Był to moment, gdy powstawały naprawdę fajne muzyczne filmy, między innymi właśnie Camp Rock i widząc ich na ekranie zaczynałem marzyć o tym, by śpiewać. Wrzucanie filmików na YouTube było najprostszą drogą, zacząłem nagrywać covery, ale i powoli pisać własne piosenki. Widząc stare nagrania sam widzę jak bardzo się zmieniłem, jak zmienia się mój głos i jaki progres zrobiłem.

Głos zmienił się bez wątpienia, po prostu wydoroślał i brzmi naprawdę świetnie!
Cieszę się bardzo, że ktoś tak uważa, ale uważam, że jeszcze wiele przede mną. Ciągle się uczę, pracuję nad głosem. Co prawda jestem samoukiem, ale brałem udział w wielu warsztatach, a przygoda w programie The Voice of Poland nauczyła mniej najwięcej.

Właśnie, udział w programie – jak to się stało, że z małego okienka na YouTube zobaczyliśmy Cię na wielkim ekranie?
Mój plan na wszystko to walczyć. Chciałem się sprawdzić i dziś wiem, że to była bardzo dobra decyzja. Zawsze oglądałem programy tego typu ze strony widza, zastanawiałem się jak to jest tam być, stać na scenie i poddać się ocenie. Bardzo chciałem przeżyć te wszystkie emocje na własnej skórze i dlatego się zdecydowałem.

aaa

Cieszę się, że wybrałeś akurat The Voice od Poland!
Wydaje mi się, że obecnie jest to najlepszy program muzyczny w Polsce. Nie liczyłem na to, że się dostanę, a wszystko traktowałem jak nowe wyzwanie. Warto atakować najwyższe tyczki, bo niższe zawsze są o wiele łatwiejsze do osiągnięcia. Dziś wspominam to jako mega przygodę i super doświadczenie, naprawdę coś pięknego.

Zastanawiam się jak to jest z wyborem trenera, ponieważ uczestnik, który jest w wielkim stresie staje nagle przed wyborem, który tak naprawdę ma ogromne znaczenie. Od początku wiedziałeś, że będzie to właśnie Marysia Sadowska?
Jak tylko trenerzy się odwrócili to właśnie od samego początku chciałem iść do Marysi. Kierowałem się tym, że przy niej mogę się najwięcej nauczyć i miała już dwóch zwycięzców pod swoimi skrzydłami. Jest surowym trenerem, a jak już wspominałem wcześniej, lubię stawiać wysoko poprzeczkę.

Dobry wybór?
Najlepszy z możliwych. Wymagający trener z dobrym podejściem i chęcią przekazania jak najwięcej swoim podopiecznym. Dużo się nauczyłem, przede wszystkim tego, by jeszcze bardziej walczyć o swoje i emocje, które musimy przekazywać ludziom słuchającym naszej muzyki. Marysia powtarzała też, że musimy w siebie wierzyć, a wierzyć w siebie to znaczy nigdy się nie poddawać.

aaaaaaaaa

Nigdy się nie poddajesz?
Są we mnie wartości, które stawiam ponad wszelkie inne. Mam wspaniałą narzeczoną, genialną rodzinę i kocham spędzać z nimi czas. Oni powodują, że jestem silniejszy. Miłość jest ważniejsza niż muzyka, bo czy w miłości śpiewa się o muzyce? Nie, to w muzyce śpiewa się o miłości. A skąd ją brać, jeśli nie od Boga? To Bóg dał mi takie życie i określił mi cel, za co mu dziękuję i wierzę, że wszystko dzieje się po coś. To dzięki Bogu mam takich wspaniałych ludzi wokół siebie, ludzi dzięki, którym nigdy się nie poddam, bo mi po prostu najzwyczajniej na to nie pozwolą.

Masz niezwykle piękne podejście do życia i uważam, że gdyby każdy myślał choć trochę tak jak Ty to życie i świat byłby piękniejszy. Jeśli za coś mamy dziękować Bogu to za takich cudownych ludzi, na naszym świecie, jak Ty. A ponadto masz wielki talent, niesamowity głos i mądre podejście do muzyki – kiedy pierwszy raz pomyślałeś „tak, potrafię śpiewać i to jest to”?
Dziękuję bardzo za miłe słowa, uważam, że naprawdę wszystko jest od Boga i w to wierzę. Opinia bliskich zawsze była dla mnie najważniejsza dlatego zawsze brałem sobie do serca ich słowa. Z przyjaciółmi założyłem zespół, w którym realizowałem się muzycznie, w domu pisałem teksty, tworzyłem muzykę i przynosiłem moje utwory na próby. Myślę, że dzięki temu projektowi i słowom, które często słyszałem uznałem, że być może śpiewanie to jest to, w czym mogę być w przyszłości dobry.

Dalej masz zespół czy postawiłeś na solową karierę?
Dostałem propozycję od dobrych muzyków, więc założyłem projekt pod moim imieniem i nazwiskiem. Będzie nas można usłyszeć już w tym roku na koncertach, na które gorąco zapraszam. Damian Surow, który pełni rolę gitarzysty współpracował z wieloma wokalistami, którym udało się odnieść sukces, jak chociażby Mateusz Ziółko, Grzegorz Hyży, Liber, czy Brathanki. Wszystko opiera się na doświadczeniu i wiem, że każdy nas będzie wkładał w to całe serducho.

I to chyba najważniejsze w muzyce – wkładać w to całe serce. Nie jest Ci przykro, gdy czasem patrzysz na dzisiejszą scenę muzyczną, gdzie karierę robią osoby z tak naprawdę marnym talentem, które po prostu chcą być „super star”?
Sądzę, że jestem artystą alternatywnym. Nie lubię sztywnych zasad narzuconych z góry czy określonej formy. Tworzę to co kocham i sięgam po to co sprawia mi radość, a więc są to rockowe repertuary z mieszanką nowości. Nie wyobrażam sobie tworzenia muzyki, która nie leży w moim sercu i która nie jest tym co mnie odzwierciedla. Ciężko byłoby mi odnaleźć się w komercji, ale jest wielu artystów, których całkowicie to pochłonęło. Jasne, jest o nich głośno, czasem nawet bardzo głośno, ale co z tego? Rynek alternatywny jest o wiele bardziej ambitny niż to co słyszymy w radio. Muzykę traktuję jako oderwanie się od rzeczywistości, możliwość rozwoju i wyrażania emocji, a nie jako przymus tworzenia czegoś co dobrze się sprzeda.

aa

Mam nadzieję, że Twoja muzyka i tak będzie się dobrze sprzedawać. Nie wyobrażam sobie Twojej przyszłości piękniej niż wizja tworzenia muzyki i życia z zarobionych dzięki temu pieniędzy.
Jasne, że bym chciał, ale bardzo trudno jest mi wyobrażać sobie aż tak idealnie przyszłość. Trzeba naprawdę bardzo dużo się napracować, aby to osiągnąć, czasem nawet są to lata pracy. Myślę, że większość muzyków utrzymuje się z normalnej pracy, a muzyka jest tylko dodatkowym źródłem dochodu.

Trochę to niewdzięczny i niepewny zawód…
Uważam, że każdy zawód ma swoje wady i zalety, a uważam, że bycie muzykiem jest niezwykle pięknym zawodem. Wkładam całe swoje serce i przesyłam przeróżne emocje w swoich utworach i jeśli ktoś kiedyś trafi na mój utwór, nawet za parę lat i moja muzyka w jakiś sposób mu pomoże, bo być może okaże się, że łączy nas ten sam problem i te same rozterki to będzie to dla mnie najlepsza z możliwych zapłat. Wszystko co robimy musimy robić na sto procent, wkładać w to całe serce i mnóstwo pracy, a wtedy na pewno sama przyjemność z pracy będzie dla nas radością.

Jasne, że tak, ale moim zdaniem i tak niesprawiedliwe jest to, że muzycy nie mają stałych dochodów. Wielu utalentowanych ludzi porzuca swoją pasję i idzie do pracy, ponieważ nie stać ich by na własną rękę tworzyć muzykę i zająć się tym zawodowo.
Dokładnie tak… Niestety tak jest i nie mamy na to wpływu. Jest to przykre, że nie można całkowicie utrzymać się z muzyki, bo jestem pewien, że każdy prawdziwy muzyk chciałby oddać się tworzeniu całkowicie i zarabiać na tym co kocha robić.

Zastanawia mnie jak wygląda u Ciebie tworzenie, wielu muzyków ma swoje pomysły, momenty natchnienia, sposoby na walkę z brakiem artystycznej weny, ale jak to jest z Tobą?
Zazwyczaj piszę na temat targających mną dylematów, ponieważ pomaga mi to je rozwiązać, rozwiać wątpliwości i utwierdzić w danej słuszności. I to jest moment w którym czuję, że tekst jest w stu procentach prawdziwy. Piszę o tym co czuję w danym momencie, nie szukam specjalnie natchnienia, ponieważ uważam, że pisanie na siłę to sztuczne emocje ubrane w ładne słowa. Potrzebuję tylko kartki i długopisu, a samo miejsce nie gra dla mnie roli. Czasem piszę na dworze, na balkonie, w pracy czy siedząc w domu, po prostu jest taki moment, że wiem, że chce coś napisać i to robię. Tak samo jest zresztą z muzyką – czasem pojawiają się najpierw słowa, a potem linia melodyczna, ale często jest też odwrotnie. Nie ma reguły. U mnie akurat nie ma żadnej filozofii i sam proces tworzenia piosenek jest niezwykle prosty.

a

Viktoria Skrzypiec