Pierwszy napój energetyzujący (,,Red Bull”) pojawił się w sprzedaży w 1987 r . w Austrii i nikt nie spodziewał się, że stanie się tak popularny, a już rok po wprowadzeniu produktu na rynek sprzedano ponad milion puszek napoju! Napoje energetyzujące tak naprawdę wcale nie są dobrym źródłem energii, gdyż dostarczają jedynie 2-3% dziennego zapotrzebowania na kalorie, a mimo to sprzedaż energy drinków w Polsce i na świecie bardzo szybko rośnie, ponieważ ludzie są przekonani, że jest to najlepsza dawka energii w sytuacji, gdy chcemy „zarwać nockę ” bądź być w lepszej kondycji. Bzdura. W latach 2006-2008 Polacy wydali na energy drinki 657,1 mln zł, co jest przerażające. Wydać tyle milionów (pomyślcie ile byłoby z tego godzin na basenie, pysznych jogurtów, wymarzonego wyjazdu i owoców z prawdziwego bazarku) na napój, który wyniszcza nasz organizm? Ale powoli..

Większość napojów energetyzujących zawiera cukier, regulatory kwasowości (kwas cytrynowy, cytrynian sodu), dwutlenek węgla, taurynę, kofeinę, niacynę, kwas pantotenowy, witaminę B6, ryboflawinę, witaminę B12, a niektóre (te mniej popularne) – inozytol, teotrombinę, kwas askorbinowy, cholinę, synefrynę, wyciąg z żeń-szenia, beta-karoten, chrom, magnez, witaminę B3, witaminę B5, glicynę, L-argininę, L-karnitynę, wyciąg z cytryńca chińskiego, ekstrakt z ginkgo biloba, kwas gamma-amino, a nawet białko. Nazwa brzmią kosmicznie, prawda? Działanie niektórych tych składników również jest kosmicznie niebezpieczne. Dla przykładu, inozytol stosowany jest do leczenia chorób związanych z zaburzeniami odżywiania oraz niektórych chorób psychiatrycznych.. Dzienne zapotrzebowanie na inozytol wynosi 500-1000 mg/dobę, a niestety producenci nie umieszczają na opakowaniach informacji o zawartości inozytolu. Może wydawać się, że obecność witamin poprawia jakość i daje „kopa zdrowia”, ale to bzdura –  nie jesteśmy w stanie ocenić jaki procent sztucznych witamin wchłania się do naszego organizmu, ale to naprawdę są śladowe ilości. Całkiem inaczej w przypadku świeżych owoców i warzyw, które poprawią nasze samopoczucie i zdrowie, a kosztują zdecydowanie mniej.

Jak działa ten napój? Na pierwszy rzut oka bardzo przyjaźnie – pozwala wydłużyć czas wysiłku fizycznego, pobudza układ nerwowy i zwiększa wydzielanie dopaminy i adrenaliny, wywoływanie efektu czuwania, poprawia koncentracje, refleks, logiczne myślenie, nastrój, ułatwia oddychania poprzez rozkurcz mięśni w oskrzelach, ale i  utrudnia zasypianie oraz rozszerza naczynia krwionośne. Efekt dawki energii, braku senności i poprawy refleksu zapewnia kofeina, która jest głównym składnikiem napojów. Niebezpieczna dawka kofeiny to ponad 600 mg/ dobę (około 5 puszek napoju energetyzującego), a objawami przedawkowania jest kołatanie serca, bóle i zawroty głowy, bezsenność, drażliwość, pobudzenie, niepokój, gonitwa myśli, drżenie rąk.. Wielu ludzi piję spore ilości puszek dziennie myśląc, że napój ten może być prostym sposobem na ugaszenie pragnienia, jednak nic bardziej mylnego – napój nie tylko nie nawadnia organizmu, ale może go odwodnić! Wspomniałam o granicy pięciu puszek, ale dodam, że podczas ważnej sesji egzaminacyjnej wypiłam jednego wieczoru dwie kawy i jedną puszkę napoju energetycznego – wszystkie te objawy niepożądane wystąpiły. Czułam się koszmarnie, a nauka szła mi zdecydowanie bardziej opornie.

Wypijanie kilku puszek energy drinków dziennie może nieść za sobą poważne konsekwencje zdrowotne – znany jest przypadek 16- letniej siatkarki, która piła je regularnie podczas treningów, która nie miała żadnych problemów zdrowotnych, aż do momentu utraty przytomności na sali gimnastycznej. Po długich badaniach lekarze zdiagnozowali u niej upośledzenie adaptacji do pionowej pozycji oraz zaburzenia pracy serca. Drugi przypadek to opis sanitariusza pracującego w pogotowiu ratunkowym, który wypijał nawet 8 puszek napoju i twierdził, że po jego wypiciu czuje się lekki i lepiej radzi sobie w pracy. Pewnego wieczoru dolał do napoju 50 g wódki, poczuł się lepiej niż po samym ,,Red Bull’u” i miał wizje w których to ,,był na łące pełnej kwiatów, czuł się lekki, prawie nieważki” i mimo starań pacjent nie był w stanie zaprzestać picia napoju. Mało kto wie, że napoje energetyzujące mogą uzależniać tak samo jak kawa, czy alkohol. Regularne spożywanie „energetów” może powodować problemy z mięśniem sercowym, zaburzenia pracy wątroby, bezsenność, stany lękowe, depresję, drażliwość, zaburzenia koncentracji i pamięci, spadek stężenia magnezu i wapnia w osoczu. Kiedyś do sądu w Nowym Jorku trafił pozew przeciwko firmie Red Bull, zarzut dotyczył spowodowania śmierci Cory’ego Terry’ego, który w wieku 33 lat zmarł na zawał serca podczas meczu koszykówki, chwilę po tym, jak wypił puszkę napoju. Kilka miesięcy wcześniej podobną sprawę wytoczyli krewni 19-latka, który przez trzy lata codziennie wypijał dwie puszki „energetyku” produkowanego przez tę firmę – aż do dnia, gdy zmarł z powodu zatrzymania akcji serca.

Naukowcy przestrzegają, że napoje energetyzujące zagrażają nie tylko zdrowiu, ale życiu. I wystarczy tylko jedna puszka, żeby dostać zawału – alarmują australijscy uczeni. Dr Kathleen Miller z University of Buffalo po badaniach zauważyła związek między spożywaniem napojem energetycznych, a wzrastającym poziomem agresji młodzieży, ponieważ jej zdaniem szczególnym winowajcą jest tu kofeina, której zawartość w napojach energetyzujących wiele razy przewyższa tą, którą organizm może przyjąć. Zagrożenie zwiększa mieszanie z alkoholem, ponieważ kofeina sprawia, ze człowiek może czuć się mniej pijany, gdy tymczasem ma nieskoordynowane ruchy i jest bardziej rozkojarzony, co może doprowadzić do przedawkowania ilości wypitego trunku.

Zachęcam wszystkich do przeczytania naukowych badań i historii bezpośrednio związanych ze spożywaniem popularnych napojów energetycznych. I pamiętajcie – istnieją zdecydowanie zdrowsze alternatywy, by pobudzić się do życia i dłużej być w dobrej formie.

Viktoria SKRZYPIEC