„Jestem za gruba!”, „Jestem brzydka!”, „Nie mogę na siebie patrzeć w lustrze!” – to najczęstsze słowa, które padają z ust Polek  na temat swojego wyglądu. Tendencja naszych rodaczek do popadania w kompleksy jest ogromna. Każda kobieta odnajdzie w sobie tysiące wad, których nikt nawet nie dostrzeże. Bardzo trudno jest radzić sobie z własnymi niedoskonałościami, które są często tylko wytworem wyobraźni. To przez nie wiele osób popada w depresje, ma niską samoocenę i nie potrafi akceptować siebie. Większość nich dotyczy wyglądu. Kobiety chcą za wszelką cenę dążyć do perfekcji. Każda chce być najlepsza, najładniejsza, najseksowniejsza, ale niestety tak się nie da. Nikt nie jest idealny, więc może warto byłoby akceptować swoje niedoskonałości, a nie przerabiać je na dołujące kompleksy?

„Osobiście mam kilka kompleksów, ale raczej są one powierzchowne, dotyczące wyglądu a pozostałe rzeczy staram się akceptować w sobie. Kobiety mają kompleksy i jest to rzecz oczywista, każda ma choć taki mały. Większość jest naszym wymysłem ponieważ dążymy do perfekcji, której nie ma. Lecz nie wszystkie kompleksy są przez nas wymyślone. Bierze się to z głupiego dogadywanie chociażby przez znajomych, czy zazdrosne koleżanki. Nie wszystkie jesteśmy odporne na słowa krytyki, co zostaje w naszej pamięci a potem próbujemy to zmienić lub jesteśmy tym przytłoczone. Starajmy się akceptować to jakie jesteśmy, a nie zmieniać to na siłę.”Marta, 18 lat.

 Statystyki mówią, że aż 89% kobiet nie lubi swojego wyglądu.

Jak akceptować siebie kiedy w telewizji, prasie i na ulicy ciągle spotykamy „idealne” kobiety o nienagannej figurze, fryzurze i niebywałej urodzie. Wtedy większość kobiet zastanawia się jak to jest być tak piękną, często zapominając o swoim własnym i  niepowtarzalnym wyglądzie.

 „Z kompleksami jest tak, że rzadko kiedy, ktoś się do nich otwarcie przyznaje, tuszuje je lub udaje, że ich nie ma. Czasem ciężko wyczuć, czy kobieta ich nie chce widzieć albo chce, żeby świat ich nie widział. Swoje kompleksy po prostu akceptuję. Cielesne ukrywam pod odpowiednimi ubraniami, a jeżeli można uznać jakiś defekt charakteru za kompleks, to po prostu żyję sobie z tym i oczekuję, że ludzie chcący się do mnie zbliżyć po prostu będą musieli to zaakceptować. Jak najbardziej akceptuję samą siebie, bo nie widzę sensu w patrzeniu codziennie w lustro i załamywanie się, jaka to ja nie jestem straszna, przy czym to się nie wiąże z tym, że mam wszystko w nosie. Popadamy w kompleksy dlatego, że nie mamy czegoś, co mają kobiety znane i piękne. Nie mamy takich brzuszków, ud, ust czy oczu. Mężczyźni na ich widok się ślinią, na nasz nie. Też tego chcemy, więc  jesteśmy zazdrosne. No i nie umiemy zaakceptować tego, że mamy troszkę mniejsze piersi czy robi nam się drugi podbródek, co jakiemuś mężczyźnie może się jak najbardziej podobać. Właśnie tu jest pies pogrzebany – to tylko jeden facet, a nie cała zgraja. Chciałybyśmy czasem całą chmarę, nie czarujmy się … Kompleksy to też kwestia nastawienia psychiki. Trzeba się przestawić na tryb „Dobra, mam coś nie fajnego w sobie, ale może czas się tego pozbyć? No to na co czekam? „Let the game begin!” i walczyć z samą sobą, a nie zamykać się w pokoju, bo zauważyłyśmy, że drugi podbródek zaczyna myśleć o tworzeniu się.” – Ola, 18lat

Niestety jednym z największych problemów jest kilka nieproszonych kilogramów przybyłych po zimie. Czasem zdarza się, że na siłę chce się być najchudszym a to niestety prowadzi do problemów. Od kompleksów po bulimie, czy anoreksję… Nie raz słyszy się jak przyjaciółka powtarza, że jej nos jest szpakowaty, za duży i szpeci jej twarz. Kobiety chciałyby mieć możliwość korekty każdej niedoskonałości swojej twarzy. Operacje plastyczne jednak nie są tanie, ani dobre. To zmienianie siebie na siłę nigdy nie będzie drogą do sukcesu. Jedna korekta swojej wady, prowadziłaby do chęci poprawy kolejnego waloru wyglądu. Z naturalnych kobiet, większość płci pięknej stałaby się napchanymi botoksem lalkami Barbie.

Jest wiele sposobów na maskowanie swoich niedoskonałości. Kobiety mówią, że nie wyjdą w spódniczce na miasto bo ich nogi są grube, ale kto  powiedział, że trzeba wychodzić w ledwo zakrywającej tyłek mini? Dłuższe i zwiewne spódniczki doskonale maskują niedoskonałości nóg. Czasem jeansy bardziej uwydatniają nadmierne krągłości niż dobrze dopasowana sukienka. Uważasz, że masz zbyt duży  brzuszek?  Żaden problem! Przecież nikt nie karze założyć obcisłych ubrań. Od czego są luźne bluzeczki? Odstające uszy? Nic wielkiego! Spięte włosy w kok i kilka pasemek luźno wypuszczonych na nie, albo rozpuszczone włosy i nikt nie zauważy tej niedoskonałości. Na każdą wadę swojego wyglądu można znaleźć jakiś sposób, a zazwyczaj zamaskowanie ich jest prostsze niż mogłoby się wydawać.

Jeśli nie nauczymy się akceptować samych siebie, będzie nam trudno być akceptowanym w towarzystwie. Czasem nie warto rozpamiętywać swoich wad, które w wielu przypadkach nie mają większego znaczenia. Z każdą przeszkodą należy walczyć. Wszystkie kobiety są piękne na swój własny sposób. Piękno zaś, równe jest oryginalności, którą trzeba pielęgnować. Nie pozwólmy, żeby kompleksy zdominowały nasze życie!

 Agata Krypczyk