Pod pseudominem TeDY ukrywa się dziewiętnastoletni mieszkaniec Jastrzębia-Zdroju – Dawid Tetmer. Jego największą pasją jest muzyka, a dokładnie – stanie za konsolą i robienie wszystko, by imprezy, na których gra zostały zapamiętane przez ludzi na zawsze. Posiada certyfikat ukończenia kursu dla DJ-ów w Wodzisławiu Śląskim, grał w wielu klubach, współpracował z bardzo dobrymi DJ-ami, ale tak naprawdę wielka przygoda z muzyką dopiero przed nim.

Czy można pokusić się o stwierdzenie, że muzyka jest całym Twoim życiem?
TeDY: Zaczynamy od aż tak trudnych pytań?:) Ciężko mi jednoznacznie stwierdzić, że muzyka jest moim całym światem, ponieważ bez tego da się żyć i powiem Ci, że nawet takie życie bardzo mi się podoba, mam dzięki temu więcej czasu dla znajomych i dziewczyny.

Ale jednak muzyka jest nieodłącznym elementem w Twoim życiu, prawda? Czy oprócz muzyki jest coś co Cię kręci ( oprócz dziewczyny!:) ) i na co poświęcasz swój wolny czas?
TeDY: Muszę przyznać, że muzyka od zawsze była w moim życiu, czy to podczas gry na komputerze, czy podczas jazdy samochodem, ale mam jeszcze inne pasje. Interesuje mnie motoryzacja, a swój wolny czas w stu procentach poświęcam dziewczynie i to właśnie z nią potrafię dobierać utwory na imprezy.

Czyli stwierdzenie, że miłość uskrzydla i powoduje, że wszystko dookoła staje się piękniejsze w stu procentach sprawdza się i w Twojej sytuacji! Co takiego ma Twoja dziewczyna, że to właśnie ona podbiła Twoje serce?
TeDY: Golfa III! A tak całkiem poważnie nie kocha się za coś, tylko pomimo czegoś. Ma piękny uśmiech, wspaniały charakter i niesamowite oczy! Po prostu ją kocham i jest dla mnie całym światem. I to jest piękne!

Wróćmy jednak do Ciebie i Twojej muzyki, bo myślę, że warto zrobić wszystko, żeby jak najwięcej osób o Tobie usłyszało i Cię doceniło. Właśnie, czujesz się doceniany czy masz wrażenie, że w dzisiejszych czasach DJ-a się pomija, nie docenia i odstawia gdzieś na drugi tor?
TeDY: Powiem tak – czuję się doceniany przez niektóre osoby, ale są i tacy, którzy za mną nie przepadają. Na to nie ma rady, nigdy wszystkim nie dogodzisz. Moim zdaniem na dzień dzisiejszy DJ w Polsce nie jest za specjalnie doceniany. Kiedyś był promotorem muzyki, a dzisiaj? Uznawany za zwykłego grajka na którego miejscu mógłby stać każdy i tylko puszczać muzykę na imprezach…

A to wcale nie jest taka prosta sprawa jakby się mogło wydawać, prawda? Tym bardziej, że wymaga się od Was jednak czegoś więcej niż stania i puszczania muzyki, bo w takiej sytuacji zastąpić mogłoby Was pierwsze lepsze radio na baterie.
TeDY: Dokładnie! Właściciele lokali chcą, by muzyka im się podobała i ludziom też, niestety każdy ma inny gust, zależy im na tym, by zdobyć jak najwięcej kasy, ale dać od siebie jak najmniej. Dobra zabawa jak najniższym kosztem nie jest jednak zawsze możliwa i zawsze obrywa DJ, który tak naprawdę ma najmniej do gadania. Fajnie to wygląda jak ktoś kręci tymi pokrętłami, muzyka się zmienia, a niektórzy ludzie są święcie przekonani, że cóż to za sztuka i że też by tak mogli.

Mówisz, że „niektórzy twierdzą, że też by tak mogli” więc tak się teraz zastanawiam – czy każdy może być DJ-em? Czy trzeba mieć jakieś predyspozycje do tego, by wykonywać tą profesję?
TeDY: Teoretycznie każdy, ale praktycznie już nieco gorzej to wygląda. Wiem jak pomagałem pewnemu duetowi z Jastrzębia, zaczynali na kontrolerze, niestety przy dekach zaczynał się płacz. Pokazałem im wszystko co i jak i stali się nagle „mega gwiazdami” twierdzą, że wszystko potrafią i są jacyś mega niesamowici. Jest szansa, że ktoś się tego nauczy, ale nie będzie się dobrze czuł w tym co robi. Dużo osób uważa się, za DJ-a, a gdyby przyszło im stanąć w klubie za prawdziwą konsolą, a nie komputerowymi zabawkami to zaczęłaby się tragedia. Komputer to tak naprawdę automat, a za konsolą trzeba wszystko robić samemu i zadbać o każdy szczegóły, a to wcale proste nie jest.

Czy uważasz się za dobrego DJ-a, który „zabawę” konsolą ma już w małym paluszku?
TeDY: Myślę, że nie mi to oceniać. Są pewne ikony muzyki klubowej, które znam, czy z którymi grałem i myślę, że są do mnie przyjaźnie nastawieni. Toxic Noiz (Sunrise Festiwal) powiedział „jak na swój wiek dużo potrafię i grając systematycznie, ucząc się nowych sztuczek dojdę bardzo wysoko”, a DJ Suhy dał mi możliwość występu w Clubie Magic, do którego wracam co jakiś czas i chyba się na mnie nie zawiódł skoro widujemy się tam do teraz. Jeszcze Gregory i Fafaq wypowiedzieli się o mnie kiedyś równie pozytywnie – „Jesteśmy pod wrażeniem, że tak młoda osoba jak Ty potrafi stworzyć takie show w tak krótkim czasie”. Jeśli o mnie chodzi to przy zabawie konsolą dużo potrafię, ale jeszcze dużo pracy przede mną, multum kombinacji i pomysłów na dopieszczenie swojego seta. Ciągle się uczę i z każdą imprezą coraz więcej wiem i czuję się jeszcze pewniej.

Masz świetne podejście do tego co robisz, bo wiesz dając do zrozumienia, że owszem może i jesteś dobry, ale jeszcze długa droga przed Tobą i jeszcze wiele rzeczy chcesz się nauczyć, pokazujesz, że to naprawdę coś co nie dość, że sprawia Ci radość, pozwala się pokazać, to jeszcze może i jest Twoim powołaniem. Wierzysz w to, że ktoś może być stworzony do tego, by wykonywać dany zawód, w tym przypadku Ty do bycia DJ-em?
TeDY: Na chwilę obecną jest to dodatek, bo ciężko jest z czegoś takiego wyżyć, a o utrzymaniu rodziny nie ma mowy. Kiedyś oczywiście było inaczej, wynagrodzenie było większe, a teraz nie liczę na to, że będę jakąś wielką gwiazdą czy rozpoznawalną osobą. W Polsce trzeba ciężko prawować żeby coś porządnego zrobić i z tego również zdaję sobie sprawę, tak samo jak z faktu, że prawdopodobnie nigdy nie będę utrzymywał się z bycia DJ-em.

Z bycia DJ-em nie da się wyżyć?
TeDY: Z bycia tak mało znanym DJ-em jak ja? Niestety nie.

Powiedz mi, tak szczerze, myślisz, że masz szansę zaistnieć na polskim rynku muzycznym i być naprawdę wielkim i znanym DJ-em czy to nie jest to do czego dążysz? Mam wrażenie, że niesamowicie ciężko jest się przebić przez ten cały tłum DJ-ów i ludzi, którzy DJ-ami próbują być.
TeDY: Ten tłum jest swego rodzaju wielkim płotem, który ciężko własnymi siłami przeskoczyć. Żeby się wybić trzeba mieć znajomości lub produkować naprawdę dobre utwory na wysokim poziomie co zapewne przyciągnie uwagę jakiś wytwórni, które zainteresują się współpracą. Nigdy nie zastanawiałem się nad tym czy marzę o tym, by być gwiazdą, nawet na to nie liczę. Jak już wspominałem, po prostu chce robić to co lubię.

Grałeś już w paru klubach, więc doświadczenie już masz. Nie bałeś się, że nie uda Ci się sprostać wymaganiom, że ludzie nie będą zadowoleni z tego co grasz, że nie będziesz potrafił poradzić sobie z publicznością?
TeDY: Musimy pamiętać, że każdy lubi coś innego, preferuję inny rodzaj muzyki, a DJ musi zrobić wszystko co w jego mocy, by zadowolić każdego. Każdy występ to eksperyment, ale na szczęście nie zdarzyło mi się jeszcze, by ludzie nagle zaczęli uciekać!

To chyba faktycznie nie jest z Tobą tak źle! Czy na prośbę ludzi mógłbyś zagrać coś co jest kompletnie sprzeczne z Twoimi upodobaniami czy raczej nie masz problemu z tym, żeby dostosować się do innych?
TeDY: Powiem tak, że jedyne co całkowicie odpada to disco polo. Nie można grać tylko tego w czym sami się lubujemy, trzeba pójść o krok dalej i spróbować trafić w gusta bawiących się osób. Zazwyczaj zaczyna się od komercyjnych utworów bo w Polsce gusta muzyczne kreowane są przez radio czy telewizję, także niemożliwe do wykonania byłoby przy prowadzeniu imprezy od 21 do 4 grać bardzo mocne brzmienia. Moim patentem jest sprytne mieszanie własnych upodobań między komercyjne utwory co pozwala mi, taką mam nadzieję, trafić do każdego.

A czy odczuwasz stres przy prowadzeniu imprezy czy jest to dla Ciebie czysta forma zabawy?
TeDY: Stres jest zawsze, ale myślę, że nie tyle co podczas występu, a podczas rozpakowywania! Zastanawiam się czy wszystko mam, czy sprzęt mnie nie zawiedzie, czy płytka się nie zatnie, czy kolumna basowa nie siądzie, albo czy pendrive’a złapie odtwarzacz.

Tak na koniec, powiedz jak to się właściwie stało, że zostałeś DJ-em?
TeDY: Był to czysty przypadek, po prostu w jakiejś miejscowej gazecie zobaczyłem, że w Clubie Explozja występował DJ Inox (Waldek) chciałem tam iść i zobaczyć z czystej ciekawości jego występ. Niestety wstęp był wtedy od 18 lat i choć wtedy do pełnoletności trochę mi brakowało to udało mi się znaleźć osobę, która pracowała tam jako DJ, był to Mirosław znany jako Grave i to dzięki niemu udało mi się wejść. Co więcej – pokazał mi całą konsolę, o której wtedy nie miałem zielonego pojęcia. Po pewnym czasie zacząłem do niego przychodzić tak po prostu porozmawiać, popatrzeć i skończyło się na tym, że Mirek zaczął mnie uczyć, pokazał mi podstawy, pozwalał czasem chwilkę zagrać i jestem mu za to bardzo wdzięczny, bo dziś ja prowadzę imprezy i mam szansę realizować się w tym co sprawia mi radość.

Zdjęcia – Sylwia Wałęska

Viktoria Skrzypiec