Młoda, zdolna, urocza, niesamowicie prawdziwa kobieta posiadająca mądrość życiową i wierząca w to, że życie jest pasmem pięknych niespodzianek. Co więcej, Daria Marcinkowska ma jeszcze niebywały talent muzyczny, który już niejednokrotnie był doceniany, a ja dam sobie rękę uciąć, że to dopiero początek jej przygody z muzyką. Wielkimi krokami zbliża się nagranie autorskiego projektu Darii, ale już dziś w internecie można posłuchać fenomenalnych coverów w jej wykonaniu.

 

Zacznę od pytania, które jest chyba najbardziej ogólne, ale i najbardziej mnie interesuje – jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką? 
Daria Marcinkowska – Więc, myślę, że pierwszym momentem, w którym można zacząć mówić o jakimś starcie jest pójście na przesłuchania do scholi parafialnej. Usłyszałam o czymś takim w Kościele, gdy miałam 7 lat i wtedy postanowiłam się po prostu na nie wybrać i spróbować swoich sił. Odkąd pamiętam zawsze wszystkie decyzje dotyczące moich pasji rodzice pozostawiali mi, wydaje mi się że mieli dużą rezerwę w stosunku do mojego młodego wieku, a więc nikt mnie do tego nie namawiał, mama zwyczajnie powiedziała, że jeśli chcę, może mnie zaprowadzić. I tak się zaczęło.

Idąc na przesłuchanie nie bałaś się, że może się okazać, że tak naprawdę nie masz talentu? Wielu ludzi uwielbia śpiewać, ale boi się pokazać publicznie w obawie przed ośmieszaniem się.
Najlepszą sprawą w tym wszystkim było to, że byłam za mała by analizować co będzie. Byłam dzieckiem, więc nie zdawałam sobie sprawy z możliwości porażki, nie bałam się wyśmiania i nie myślałam o tym, że będę występować przed ludźmi. Tak było oczywiście do czasu, ale przyznam, że wtedy fakt braku tremy stanowił duży plus

Trema potrafi Uprzykrzyć życie!
Oj tak! Odkąd w wieku 9 lat poniosłam pewną potyczkę na scenie, do dziś miewam lepsze lub gorsze momenty, ale zdarza się, że jest na prawdę krytycznie. Nauczyłam się nie zdradzać po sobie stresu na scenie, często najbliżsi nie zdają sobie sprawy ile kosztuje mnie nieraz nawet niewielki koncert

Potyczkę?
Do dziś pamiętam, gdy pewnego dnia śpiewałam z grupą na scenie i miałam solówki. Źle przekazałam mamie godzinę występu, więc nie było jej na widowni, co dla dziecka bywa niezwykle ważne, zdenerwowana z tego powodu zapomniałam o swoich wejściach dwa razy..Poczułam wtedy pierwszy zawód i przeżyłam pierwszą sceniczną porażkę.

Myślę, że to bardzo ważne, by na scenie nie pokazać po sobie tremy, a po prostu dać z siebie wszystko. Czy uważasz, że z biegiem lat zdobywając doświadczenie można pozbyć się tremy i tego całego stresu, czy to zawsze towarzyszy przy występach publicznych?
Uważam, że stres zawsze towarzyszy występom, ponieważ jest to coś nieodłącznego, myślę jednak, że byłabym tchórzem, gdybym poprzez strach nie próbowała spełnić swoich marzeń. Czasem moi rodzice czy znajomi mówią, że tak zazdroszczą mi pewności siebie oraz tego, że nie boję się wyjść do ludzi, a ja za każdym razem jestem zszokowana, ponieważ zawsze odczuwam ogromną tremę. To co osiągam na scenie, pozorny spokój, to tylko efekt doświadczenia, pasji, ale i godzin, a nawet lat ciężkiej pracy z własną psychiką i emocjami. Artysta jest osobą, której osobowość bardzo odbija się na scenie, wszelkie problemy z własnym „ja” są widoczne, a drżące dłonie czy niepewny głos wpływają negatywnie na odbiór występu.

I jest Ci czego zazdrościć, bo mimo strachu i stresu co lubisz, a wielu ludzi nie ma w sobie tyle odwagi. A jest coś, czego Ty zazdrościsz innym ludziom?
Oczywiście! Myślę, że przede wszystkim prezencji , systematyczności i konsekwencji w pracy, ale to chyba tyle, ponieważ szanuję to co mam i nie porównuję się z innymi.

Wracając do Twoich początków ze śpiewaniem – śpiewałaś w kościele, a potem? Potem uznałaś, że kościół to za mało i zechciałaś tworzyć coś swojego? Wrzucać covery do internetu?
Nie do końca, do coverów w internecie była długa droga. Prowadząca schooli zaproponowała mi prywatne lekcje, więc kolejne półtorej roku uczyłam się śpiewać właśnie prywatnie w ognisku muzycznym, jednak po czwartej klasie szkoły podstawowej poczułam, że nie jestem w stanie pokonywać tremy. W miedzy czasie od trzeciej do szóstej klasy śpiewałam w chórze szkolnym, a dyrygentka zaproponowała mi przejście do jej grupy wokalnej dla dorosłych. W gimnazjum czasem śpiewałam na apelach, a w liceum pojechałam w grupą wokalną na konkurs, gdzie śpiewałam trudne partie solowe i wtedy dyrygenci mojej grupy oświadczyli mi, że doktorzy z uniwersytety muzycznego byli mną zainteresowani i byli przekonaniu, że studiuję śpiew. Prosili, aby przekazać mi, że powinnam wybrać się do szkoły muzycznej, jednak zapisy na castingi skończyły się dzień wcześniej. Moja Mama jednak ubłagała, aby zapisali mnie choćby na koniec listy PSM II stopnia w Katowicach na wywiał wokalistyki klasycznej. Miałam tydzień na przygotowania i o dziwo udało się, jednak po półtorej roku zrezygnowałam, ale nie żałuję, ponieważ to właśnie dam dokonano mojej ogólnej przemiany pod kątem techniki śpiewania i teorii muzycznej.

Czy jest coś co wyniosłaś z lekcji śpiewu? Czy uważasz, że lekcje śpiewu są konieczne dla każdego, kto chce śpiewać?
Jak najbardziej, uważam że lekcje potrzebne są każdemu do pewnego stopnia, do czasu poczucia że dalej można próbować samemu, bo oczekiwania co do efektów się zgadzają, Myślę że to zależy jednak od stylu w jakim chcemy się odnaleźć, istnieją różne techniki śpiewania – technika klasyczna, opera oraz technika śpiewania znacznie bardziej znanego, potocznie zwanego „rozrywką” i pod tym katem trzeba podjąć decyzję jakie lekcje są nam potrzebne i czego oczekujemy. Moim zdaniem początki z technicznego punktu widzenia są niezbędne i wymagają doglądu profesjonalisty, abyśmy nauczyli się prawidłowo posługiwać swoim aparatem wokalnym i nie wyrządzili sobie krzywdy.

Dlaczego więc zrezygnowałaś ze szkoły muzycznej?
Człowiek powinien stawiać na rozwój, w poczucie, że coś co robimy przybliża nas do osiągnięcia własnego celu, w moim przypadku w szkole muzycznej nadszedł taki moment, w którym czułam, że marnuję czas swój i innych ponieważ wszystkiego dotykam jedynie teoretycznie nie mając czasu na praktykę. Chciałam grać na fortepianie, ale kiedy wracałam byłam zbyt zmęczona by wprowadzić zmiany sugerowane przez nauczyciela, jednak podstawowym problemem był fakt, że w szkole muzycznej istnieje przekonanie, że będąc na profilu wokalistyki klasycznej nie mogę śpiewać „rozrywki” co według mnie nie jest odpowiednim podejściem, ponieważ uważam, że szkoła powinna wspierać kształtowanie własnego stylu, choć oczywiście rozumiem, że moje poglądy różnią się od większości wokalistów i mimo wszystko bardzo szanuję sobię naukę w szkole do której uczęszczałam.

Masz rację, szkoła i nauczyciele nie powinni nas ograniczać, a pozwalać na wyrażanie siebie i szukanie własnej drogi co jest bardzo ważne, szczególnie dla artysty. Napisałaś, że nie do końca chciałaś iść w stronę muzyki klasycznej, a więc gdzie Cię ciągnie? Pop? Ostre brzemienia? Jazz?
W swoim życiu próbowałam już chyba wszystkiego i w zasadzie nie mam pojęcia jak potoczą się moje losy, wychodze z założenia, że nieważne jaki styl, ważne by być w nim dobrym. Aktualnie chcę skupić się na możliwie najbardziej komercyjnej, szerokorozumianej muzyce popularnej – pop. Coś na ten moment, to brzmienia elektro, dance, ale grane również w akustycznych wersjach. Na ambitny jazz, eksperymentalne cięższe brzmienia będzie trzeba jeszcze poczekać, pozornie łatwe kierunki mają w swoim stylu bardzo wiele haczyków, ale przyznam, że jak długo będę śpiewać, tak długo będzie można usłyszeć mnie w każdej możliwej odsłonie i za to właśnie kocham scenę Kto wie? Może kiedyś zaśpiewam w operze

O, to też jest pomysł. Wielu artystów marzy o tym, by śpiewać musicalach i teatrze, ta strona Cię nie kręci?
Jak najbardziej mnie pociąga, dlatego też uczestniczyłam w warsztatach Studia Buffo. Raz już udało mi się zagrać w musicalu, w ubiegłym roku w październiku odbyła się jego premiera. Od zawsze marzyłam o pracy w teatrze, prawda jest taka że tylko na prawdę dobry artysta może pozwolić sobie na tego typu rozrywkę, tu widać każdy błąd, publiczność parę kroków od sceny, a Ty w jednym momencie tańczysz, śpiewasz, grasz i nie ma powtórzeń! Potrzebne są lata niesamowitych wyrzeczeń i ciężkiej pracy, chyba dlatego to mnie tak pociąga. Idąc do teatru patrzę na aktorów jak na herosów, bo zdaję sobie sprawę jak ciężki zawód wykonują. To praca taka sama jak praca architekta, gdzie liczy się każdy szczegół, kunszt pracy robi swoje.

Masz rację i pięknie to wszystko ujęłaś.. Naprawdę uczestniczyłaś w warsztatach Studia Buffo? To najbardziej prestiżowy teatr w naszym kraju, a więc wielkie gratulację!
Wspominam te warsztaty cóż… pracowicie. Właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, jak wielkiego poświęcenia i pasji wymaga teatr oraz – jak wiele talentów posiada polska scena, a więc i konkurencja jest duża.

Może w takim razie zamiast kariery muzycznej zrobisz karierę aktorską
Myślałam i wciąż myślę o aktorstwie, gdyby jakaś prestiżowa szkoła aktorska zaproponowała mi studia lub któryś z teatrów przyjął by mnie pod swoje skrzydła byłabym wniebowzięta – przyznam. Jednak prawdę powiedziawszy, nie wychowałam się na deskach teatru, dotychczas nie szkoliłam się profesjonalnie i pomimo tego, że czuję w sobie jakiś potencjał (jak pewnie wielu ludzi) nie sądzę bym mogła mieć wystarczającą siłę przebicia. Aktorem trzeba nauczyć się być i trzeba się z tą myślą oswoić. Aktor to osoba, akceptująca siebie w stu procentach, człowiek wyzwolony od wszelkich ograniczeń i barier. Kobieta na scenie często musi wyzbyć się kobiecości, mężczyzna męstwa. Niewielu znam takich ludzi, którzy byliby w stanie tego dokonać. Ale mam nadzieję, i czuję, że moje życie prędzej czy później zwiąże się z teatrem, bo mam w zwyczaju podążanie za wszelkimi pasjami i pomysłami.

Napisałaś, że aktor to osoba która w stu procentach akceptuje siebie, a czy Ty masz z tym jakiś problem?
Patrząc na tle innych ludzi to nie mam żadnego problemu, jednak aby zupełnie poświęcić się scenie trzeba być na tyle pewnym siebie, aby zrobić rzeczy zupełnie zaskakujące, nie wiem czy aktualnie byłabym w stanie wpół goła wić się po scenie na oczach publiczności, co z tego co wiem – zdarza się

Rozumiem, masz rację, to wymaga niebywałej odwagi i pewności siebie. A wracając do Twojej muzyki – czy to z nią wiążesz swoją przyszłość czy może masz jakiś pomysł na plan B?
Jak najbardziej wiążę z nią przyszłość, oby to było śpiewanie, ale jeśli nie – produkcja/mastering, te rzeczy pociągają mnie coraz bardziej. Mam też pewne plany związane z branżą modową, ale do tego potrzebuje warsztatu, więc zobaczę jakie będę miała możliwości. Typowa ja, miliony planów na sekundę, ale – robię co mogę! Studia, oczywiście mam je w planach, nie chcę zapeszać, ale jestem już w toku organizacji studiów w Wielkiej Brytanii. Kierunek jest oczywiście związany z muzyką, co z tego wyjdzie – pokaże czas, ale wiem że na pewno chcę wyjechać. Uwielbiam podróże i fakt, że wciąż tak mało miejsc znam, być może odkryję coś dla siebie i to podróże wpłyną na mój wybór co do zawodu. Póki co zdaję sobie sprawę, że jestem młoda i to właśnie teraz czas postawić na marzenia i edukację oraz… doświadczenie.

Dokładnie, warto teraz zadbać i zawalczyć ze wszystkich sił o przyszłość, która będzie dla nas jak najlepsza. Wyjazd do Wielkiej Brytanii, no proszę! Nie boisz się nowości, obcych ludzi, języka i samotności w wielkim mieście? 
Przyznam, ze jestem dość odważna. Pod koniec ubiegłego roku wybrałam się z mamą do Londynu i pomimo tego, że nie miałam żadnego pojęcia o mieście, pewnego wieczoru, a w zasadzie w nocy, postanowiłam dostać się do centrum zupełnie sama. I co? W środku nocy włóczyłam się po Londynie, szukając przygód i udało się! Wróciłam nad ranem, do tego czasu poznałam wielu ciekawych ludzi, poradziłam sobie, przeżyłam wspaniałe chwile i to się liczy!

O, proszę. Najważniejsze to mieć odwagę bo to ona czasem odbiera nam możliwość działania. Masz zamiar na stałe wyjechać z kraju? Uważasz, że w Polsce nie można żyć tak jakbyś chciała?
Cóż, cenię sobie Polskę i nie uważam, że życie tutaj nie spełnia moich oczekiwań, ale rynek muzyczny jest bardziej „otwarty” stanowczo w UK czy USA. Ponadto, chciałabym nabrać, mówiąc ogólnie, „ogłady” i zdobyć trochę wiedzy o świecie. Poza tym, skąd mam wiedzieć, że to tutaj jest miejsce dla mnie, jeśli nie byłam jeszcze w tak wielu miejscach? Myślę, że warto to sprawdzić

I zmierzając ku końcowi chciałam jeszcze poznać Twoje zdanie na temat „szoł biznesu”, a mianowicie – czy uważasz, że aby się wybić i mieć grono słuchaczy trzeba pozować na ściankach, być na okładkach gazet i pokazywać się publicznie? Czy ta strona sławy nie odstrasza Cię przed robieniem kariery?
Wszystko zależy od oczekiwań. Dobry aktor/wokalista ma zazwyczaj dużo pracy i tak naprawdę nie przykłada wagi do całej medialnej otoczki, ponieważ ona tworzy się sama. Jednak wszystko zależy za jakim stylem opowiada się artysta, jeśli zakłada że jego muzyka będzie alternatywna, to oczywiście wiąże się też z różnicami co do słuchaczy oraz zarobków. Nie odstrasza mnie show biznes z jednego tylko powodu, uważam że na wszystko pracuję sama, więc mój charakter nadąża za wszystkim co się wokół mnie dzieje i nawet jeśli w pewnym momencie poczuję, że jestem osobą popularną, a co za tym idzie również krytykowaną – będę pewna swego. To jest ta różnica pomiędzy osobami nie radzącymi sobie z presją, które w szybkim czasie, niemal z dnia na dzień „dopięły swego” lub od zawsze opierały się na ludziach z branży. Tu jak we wszystkim działa zasada solidnych fundamentów: ktoś kto ma dobre przygotowanie, nauczył się jak od siebie wymagać, ma określone cele to odnajdzie się w tym świecie i to on świadomie zdominuje media. Ktoś kto powstał „na jeden sezon” równie szybko zniknie i nie wykorzysta danych mu możliwości. Dopóki ktoś nie będzie ingerował w moje życie prywatne, czego się bać?

A jak oceniasz współczesną scenę muzyczną w naszym kraju, jest ktoś kto jest Twoją inspiracją, kogo podziwiasz? 
Oczywiście polska scena jest po prostu… polska, ma swój urok pasujący do specyfiki polaków. Uważam, że w Polsce mamy dobre głosy, śledzę głównie losy wokalistek, podpatruje i inspiruje się nimi. Ze „starych wyjadaczy” warto wspomnieć tutaj o Ewie Farnie, której nie brak siły przebicia i jeśli nadal będzie tak silnie rozwijać swoją karierę to myślę, że jej kariera nie będzie ograniczać się jedynie do Polski i Czech, a znajdzie fanów na całym świecie. Generalnie jest wokalistka z The Voice od Poland, Kasia Dereń, która podbiła moje serce i jeśli chodzi o głos, to wróżę jej ogromną karierę. Polską interesującą wokalistką prezentującą niesamowity poziom wykonań jest już doświadczona Dorota Osińska, jej najnowszą płytę szczerze polecam. Lubię też Nataszę Urbańską, tak żeby rozwiać wszystkie wątpliwości dodam, że chodzi mi o jej kunszt pracy, choć jej muzyka nie zawsze do mnie przemawia. Mogłabym dużo wymieniać, ale to chyba takie moje największe odkrycie ostatniego czasu, jednak przyznam, że z tych osób czerpie bardziej technikę wokalną, ponieważ pomysłu na własny stylu szukam u zagranicznych artystów.

Dlaczego zagranicznych?
Na polskiej scenie muzycznej jest tylko jedna artystka, która pociąga mnie pod względem osobowości i stylu – Justyna Steczkowska, a reszta, mam wrażenie, jest mało oryginalna.