„Czy świat w takim razie nie jest wielką loterią? Gdy człowiek się rodzi, dostaje los i tylko przypadek decyduje, czy jest to los wygrany, czy przegrany. Decyduje łut szczęścia.”
Cytat z książki „Cudowny chłopak”

„Cudowny chłopak” to film o … cudownym chłopaku. Chłopaku, który sam o sobie mówi – „Wiem, że nie jestem zwykłym chłopakiem. Miałem 27 operacji i wciąż wyglądam niespecjalnie”.  Ale i o cudownej postawie rodziny, wytrwałości i wielkiej miłości matki, umiejętnego usunięcia się w kąt siostry, która choć miała pełne prawo nienawidzić brata, to kochała go ponad wszystko. O ojcu, którego miłość i potrzebę normalności widać na każdym kroku, o miłości międzyludzkiej, o tolerancji, o krzywdzie jaką potrafią wyrządzić słowa i o nas wszystkich. O Tobie, o mnie, o ludziach, którzy w internecie czują się bezkarnie i tych, którzy potrafią ranić patrząc Ci prosto w oczy. O inności, której się boimy bądź która, nie wiadomo dlaczego, napawa nas obrzydzeniem. To po prostu cudowny film.

Nie chce opowiadać do końca o fabule, zdradzać najciekawszych wątków (choć boję się, że i tak to zrobię!), bo bardzo zależy mi na tym, aby każdy z Was obejrzał ten film. Sam, z przyjaciółką, bratem, chłopakiem, mamą, dziadkami, dzieckiem czy młodszym kuzynostwem. Marzę o tym, aby ten film był puszczany w każdej szkole podczas godziny wychowawczej i aby na każdym młodym człowieku wywarł takie wrażenie, jakie wywarł na mnie. I aby Ci, którzy potrafią śmiać się z innych, krzywdzić ich i doprowadzać ich do łez zrozumieli, że słowa, to nie tylko słowa, a nic nie świadczy bardziej o naszym człowieczeństwie niż dobre traktowanie drugiego człowieka.

Głównym bohaterem jest Auggie i to wokół niego toczą się główne wątki, choć warto wspomnieć, że są też i te poboczne historie, które nie tylko pozwalają nam zrozumieć zachowania innych osób, zajrzeć w ich głowy, aby poznać ich punkt widzenia, ale i są niewzwyczajanie w świecie ciekawe. Auggie to młody chłopiec, który nigdy nie chodził do szkoły, ponieważ uczyła go Mama. Teraz wszystko się zmienia, a młodzieniec ze zdeformowaną twarzą spowodowaną zespołem Treachera Collinsa musi zmierzyć się z tym, co go czeka.

Aktor, który zagrał główną rolę ma zaledwie dwanaście lat, a udźwignął ciężar tego niezwykle trudnego zadania. Oglądałam wiele wywiadów z aktorami i to właśnie słowa, które wypowiedział Jacob Tremblay wydały mi się najpiękniejsze – „Auggie to najlepsza postać jaką kiedykolwiek zagrałem, w ogóle można wyobrazić sobie lepszą postać? Moim zdaniem jest prawdziwym bohaterem, ponieważ jest odważny, życzliwy, chętnie angażuje się w działania które poprawiają humor innym. Wybiera dobroć. Jest wierny ideałom i nigdy się nie podaje.”

Już sam zwiastun chwyta za serce. Jest tam przedstawiona jedna ze scen, na której tak mocno ścisnęło mi się gardło, że jeszcze chwila, a przestałabym oddychać. Zapłakany Auggi nie potrafi poradzić sobie z tym, że jego twarz decyduje o tym, czy ktoś chce z nim rozmawiać. Czuje się brzydki. Mama oczywiście zaprzecza, a chłopiec odpowiada, że mówi ona tak tylko dlatego, że jest jego mamą. W tym momencie kobieta wypowiada piękne słowa – „Mówię tak, bo znam Cię najlepiej”.

Książka jak i film mają w sobie wiele mądrości i takich ponadczasowych wypowiedzi dotyczących problemów, z którymi boryka się każdy z nas. Cytatami można by sypać jak z rękawa, ale może skoro ostatnio nasze życie jest przepełnione po brzegi biegiem i stresem to wspomnę – „Dziwna sprawa, że czasem okropnie się czymś przejmujemy, a okazuje się, że to nic wielkiego.” Proste, piękne i w punkt.

Gdy na zakończenie filmu, dyrektor szkoły, do której chodził Auggie, pan Tushman zaczął swoją przemowę słowami – „Głównym dowodem naszego wzrostu nie jest jednak liczba centymetrów na miarce, liczba okrążeń na bieżni ani nawet średnia waszych ocen, choć są one oczywiście ważne. Liczy się to, jak wykorzystaliście ten czas, czym wypełniliście dni i czyje uczucia poruszyliście. To jest w moim rozumowaniu miarą sukcesu.” – to miałam łzy w oczach, a widząc radość i entuzjazm na twarzach wielu ludzi poczułam, że ta radość wypełnia mnie od stóp po czubek głowy.

Na koniec chciałabym jeszcze zacytować krótką rozmowę, która wywiązała się w szkolnej stołówce, między Auggim i jego kolegą:
„- Myślałeś kiedyś o operacji plastycznej?
– Gościu to jest po operacji plastycznej. Na taki wygląd trzeba sobie zapracować!”

Obejrzyjcie i polecajcie wszystkim dookoła, naprawdę warto.

Viktoria SKRZYPIEC