„Ćma”

Spotkałem go wczoraj,
Kąpał się w świetle zgiełku miejskiego
Miałem wrażenie, że patrzy
Odmachał, zauważył, że spoglądam na niego.

Podfrunął wesoło, gdyby mówił
Zapytałbym pewnie gdzie zmierza
Podejdę bliżej? Tylko nie zgub, przyjacielu,
Tajemnicy, którą Ci powierzam.

I zatoczył koło na wzór losu,
Przez który wpadliśmy na siebie.
Motyl nocy, kolory rubinu
Których czas w sobie nie pogrzebie.

Sekret dogonił, miał mi go zdradzić
Usiadł na ramieniu, nieco się powiercił
I już szeptać miał do ucha,
Ale zastygł w pięknej śmierci.

Robert Hałuza