„I can only Imagine”, czyli film w Polsce znany jako „Dotknij nieba” to historia poruszająca serce i duszę. Historia chłopca, który wychowywał się w domu z despotycznym ojcem z którym nie potrafiła wytrzymać żona i zostawiła chłopca z alkoholikiem, który nie rozumiał, że warto walczyć o marzenia. Bart Millard też w to zwątpił, choć nigdy się nie podobał – film opowiada o walce z samą sobą, z przeszłością i korzeniami z których czasem trudno się wyplątać. Film momentami niezwykle zabawny, choć częściej gorzki i smutny. Film wycisnął ze mnie mnóstwo łez, których nie mogłam opanować nawet po skończeniu seansu, co więcej – nigdy nie słyszałam tylu smarkających, pociągających nosem i szlochających ludzi w kinie.

I choć momentami miałam wrażenie, że film się dłuży i niektóre sytuacje mogłyby zostać pominięte to film oceniam na plus. Duża dawka dobrej muzyki, historia powstawania piosenki, która nawróciła miliony chrześcijan, opowieść o trudnych relacjach między ojcem, a synem, o miłości, o walce o swoje marzenia, które naprawdę się spełniają, jeśli będziemy w to wierzyć. I o to walczyć.  Największy chrześcijański przebój muzyczny „I Can Ony Imagine” zespołu MercyMe dla każdego, po obejrzeniu tego filmu, nabiera całkiem nowego wymiaru.

 

Viktoria SKRZYPIEC