Bob Dylan został laureatem Literackiej Nagrody Nobla AD 2016. Nie jest to fakt, który mógłby umknąć komukolwiek. Nieczęsto podaje się w mediach laureata jakiejkolwiek nagrody literackiej. W mniemaniu prasy, telewizji czy radia (nie wspomnę o tym hipersuperekstrajaniemogęmodernistycznym wynalazku jak portal internetowy; Żołądź, ty hipokryto!); ważniejsza jest informacja mówiąca o tym, że pan Iksiński, nie uiściwszy opłaty za wódkę, którą spożywał w porządnym miejskim klubie, szlajał się po mieście goniony przez ochronę, straż miejską policję (minimum stopnia służb w użyciu telewizji to wojsko). „Pan Iksiński wprowadził stan wojenny na terenie całego kraju!”. Jednak informacji o tym, że Bob Dylan zdobył Nagrodę Nobla, nie dało się nie usłyszeć. To o czymś świadczy. O czym? Wyjaśnię to wkrótce.

Bob Dylan znalazł się w tym samym szeregu wybitnych, co Samuel Beckett, Knut Hamsun, Ernest Hemingway, Albert Camus, Jean-Paul Sartre (ten ostatni nagrody nie przyjął); w gronie tym oczywiście nie mogło zabraknąć Polaków – po kolei: Henryk Sienkiewicz (1905), Władysław Stanisław Reymont (1924), Czesław Miłosz (1980) oraz Wisława Szymborska (1996).

(Warto zaznaczyć, że wśród Polaków, którzy mogli otrzymać Nagrodę Nobla w dziedzinie Literatury, są m.in. Witold Gombrowicz, Zbigniew Herbert, Eliza Orzeszkowa i Stefan Żeromski).

Rozmawiałem na temat nagrody dla Dylana z moim rzeszowskim przyjacielem, Dawidem, także znawcą literatury i myśli kulturowej wielu epok (w tym współczesnej). Powiedziałem, że choć nie miałem okazji słuchać Dylana ze stuprocentową uwagą (Żołądź, ty hipokryto! O Dylanie piszesz, a nie słuchałeś? Wstydź się! Zgiń, przepadnij, ty zapluty, zgniły obłudniku! Boże, coś Polskę, itp.). Dawid stwierdził, że podoba mu się decyzja o przyznaniu nagrody Bobowi Dylanowi, gdyż w jego mniemaniu jest to powrót do korzeni literatury.

– Dawniej poezję przecież śpiewano. Słowa były nieodłączne od muzyki. No, choćby bardowie, trubadurzy…

Na co ja (szliśmy wtedy ulicą Kościuszki w Rzeszowie – deptakiem zwykle pełnym ludz) pełen patosu zakrzyknąłem:

– To jest wspaniały rok dla literatury. Dla poezji – tej najpiękniejszej, bo śpiewanej! Gdyby tylko Kaczmarski dożył tego roku…

bob-dylan-z-literacka-nagroda-nobla-zdziwieni-2330509foto – ONS.pl

I właśnie – Kaczmarski! Jacek Kaczmarski, nasz narodowy bard. Pełną gębą wieszcz współczesnej Polski, a także idol wielu młodych – Jacek Kaczmarski bardzo mocno cenił twórczość Boba Dylana. Napisał nawet na jego cześć… epitafium. Tak, epitafium za życia niedoszłego wówczas noblisty.

To będzie piękny rok dla wykonawców piosenki autorskiej, poezji śpiewanej. Żyjący jeszcze (i oby jak najdłużej) Bob Dylan będzie patronem tych, którzy chcą stawić pierwsze kroki w tej najpiękniejszej dziedzinie tak literatury, jak i muzyki; nie jest pierwszym takim wykonawcą – dwudziesty wiek obfitował w takie nazwiska, jak Bułat Okudżawa, Włodzimierz Wysocki, wspomniany Jacek Kaczmarski, Przemysław Gintrowski i wielu, wielu innych.

(A skoro już wspomniałem mojego ulubionego wykonawcę poezji śpiewanej – Przemysława Gintrowskiego – wkrótce mija czwarta rocznica Jego śmierci (20.10.2012). O tym smutnym wydarzeniu pisałem przed czterema laty w tekście pt. „Dobranoc, Panie Przemysławie”. Jak te koleje losu się układają… teraz wspominam ten artykuł, ogrzewając się na przeworskim dworcu – wówczas nawet nie sądziłem, że wyląduję kiedykolwiek w tej części Polski).

Już nawet Arystoteles w swojej Poetyce uwzględniał wykorzystywanie muzyki i śpiewu w literaturze. To dowód na to, że literatura zrodziła się z chaosu ludzkiej mowy i śpiewu. Nie zapominajmy o tym.

I oto mój apel do młodych twórców – kto ma gitarę, ma fortepian, harmonijkę, niech użyje ich do tego, by wzbogacić swoją poezję. Im bardziej meliczna liryka, tym piękniejsza, tak jak i wiersz, który obfituje w środki stylistyczne; prócz tego im śliczniejsze rymy łączą się w pary, pozwalając stworzyć piękny obraz naddanej rzeczywistości, tym lepiej dla tworzącego się wiersza. (A ile kobiet na to leci…)

Bawcie się, trzymajcie, do następnego razu! Na deser piosenka Jacka Kaczmarskiego, dedykowana Bobowi Dylanowi. Któż by pomyślał, że Dylan, przeżywszy epitafium, napisane przez Kaczmarskiego, otrzyma jeszcze największe wyróżnienie dla pisarza!

 

Przeworsk
14.10.16 r.

Artur Żołądź