Początkujący, ale niezwykle obiecujący młody człowiek, który w swoim życiu chce poświęcić się fototografii i produkcjom filmowym. Nie wyobraża sobie życia bez wyrażania siebie, i tego co ma w głowie, za pośrednictwem form artystycznych, a efekty jego pracy zachwycają wielu. O początkach, inspiracjach i przyszłości z jastrzębianinem Arturem Morgutem.

 

Skąd w Twoich rękach aparat?
Artur Morgut – Moja przygoda z fotografią zaczęła się bardzo dawno temu, gdy mój wujek wrócił z Anglii przywożąc ze sobą lustrzankę. Z ciekawości chciałem sam spróbować swoich sił i zacząłem robić zdjęcia zwykłych kwiatków na parapecie albo rzeczy na stole, które nagle wydały mi się ciekawym i wartym uwagi obiektem. No i spodobało mi się, co mam ukrywać. Pożyczałem od niego aparat coraz częściej, czasem nawet bez jego wiedzy, robiłem zdjęcia znajomym i tak zostało mi to do dzisiaj.

To niesamowite, że całkiem przez przypadek fotografia stała się Twoją największą pasją!
Dokładnie, bo choć uczę się w technikum na kierunku organizacji reklamy, a w weekendy dorabiam jako barman, to fotografia jest tym czymś co robię z największą przyjemnością.

Rozumiem, że swoją przyszłość wiążesz właśnie z fotografią?
Bardzo bym chciał, ale na dzień dzisiejszy jestem na tak bardzo amatorskim poziomie, że nawet nie biorę tego pod uwagę. Na początek chciałbym zainwestować w lepszy sprzęt, bo poza skromną lustrzanką i dwoma obiektywami, nie mam nic. Widząc oczyma wyobraźni swoją przyszłość na pewno jest tam gdzieś fotografia, ale chciałbym to połączyć z produkacją filmową, bądź inną branżą kreatywną.

14233052_1065683030214055_4640958125442682150_n 14238130_1065687023546989_7365444955815498846_n

Bardzo często osoba, która zajmuje się fotografią ma jakąś ikonę, która jest dla niego wzorem.
Myślę, że jest tak nie tylko z fotografami, ale z ludźmi z każdej branży, każdy chce dążyć do bycia coraz lepszym, podążać drogą najlepszych i uważam, że to jest niezwykle istotne w przypadku samorozwoju. Jeśli miałbym wybrać jednego fotografa byłby to Steven Klein. Jego zdjęcia są dla mnie niesamowitą inspiracją, zaskakują, mają niebywałą energię i kompozycję. Jego styl jest dla mnie po prostu perfekcyjny, a ja mógłbym godzinami oglądać jego zdjęcia i podziwiać każdy szczegół.

Myślę, że możliwość pracy z nim byłaby spełnieniem marzeń!
Coś w tym jest, jednak gdybym miał marzyć o współpracy z kimś to stawiałbym na modelkę, Ruby Rose.

Intrygująca i oryginalna!
Jej androgyniczny typ urody i właściwie cała jej osoba są właśnie niezwykle intrygujące. Mam dużo wizji na utrwalenie jej na moich zdjęciach i bardzo bym chciał zrealizować kiedyś choć jeden ze swoich pomysłów..

Zwykle robisz zdjęcia portretów, a wspomniałeś, że zaczynałeś od kwiatków i martwej natury, skąd taka diametralna zmiana?
Portrety są dużo ciekawsze, nie tylko ze względu na obiekt, efekt, ale sam fakt, że można współpracować. Mam na swoim koncie parę krajobrazów, makro czy innych ekspozycji, ale z ludźmi pracuje mi się najlepiej.

Wybór modelki jest przypadkowy, czy masz konkretne wyobrażenia, którymi się kierujesz przy wyborze?
Nie zwracam uwagi na nic. Często jest tak, że ludzie nawet nie wiedzą, że robię im zdjęcie, ten moment lubię najbardziej. W przypadku sesji zdjęciowych to wygląda to tak, że dopasowuję osobę do konkretnej sytuacji, stroju czy otoczenia, aby pokazać ją z jak najlepszej strony i wyciągnąć całe piękno na zewnątrz. Nie ukrywam, że najbardziej lubię pracować z ludźmi o unikatowych predyspozycjach i wyglądzie, stąd moje uwielbienie do Ruby Rose.

14264221_1068227259959632_4411334854683331981_n 14238340_1065685013547190_6700410153815059452_n 14322601_1069682036480821_6577569283268005584_n 14184492_1065684500213908_3791578664665262214_n

Fanpage Artura – klik

 

Julia SKRZYPIEC