Oddział

chyb-chyb-chyb-chyb-
-oce siężarówka
przeciwległe raz-raz-raz
rozpromienia ściany oddziału

za szyby mrok gęstnieje
i jak człowiek z Bogiem się śmieje –
tak to mrok gęstnieje i głośnieje

oddział – ja – żarówka – jakieś dwie ofermy
a powietrze ciągle gnębi zapach spermy

za szybą mrok gęstnieje
i jak cień pod powieką promienieje –
tak nieboskłon to lśni to czernieje

jeden kafelki liże drugi ścianę całuje
ja jedyny swą duszę bezzębiem wciąż żuję

tik-tak-tik-tak żarówka nadal zwisa
a w powietrzu – sperma cień ja i cisza

za szybą mrok gęstnieje
i jak los gmatwa ludzkie dzieje –
tak księżyc na niebie szaleje

obłąkańcze rdzawy ci zwisa gwóźdź z oka
wzdłuż skroni przez żuchwę zaś szrama szeroka

ten drugi zlizuje krew brata
uprzednio łatwą pracę uczyniwszy kata

zakrywam dłonią twarz
teraz moja kolej…

za szybą mrok gęstnieje
i jak moje serce z tęsknoty boleje –
tak dusza wzlatuje i truchleje

Artur Żołądź