Przeciwnicy arbuza krzyczą, że to sama woda, że nie ma w nim witamin, że zdarzają się takie egzemplarze, które smakują jak ogórek, że człowiek jak go je to cały się ubrudzi. I oczywiście, zgadzam się z tym wszystkim, ale muszę jeszcze dodać coś jeszcze i stanąć w obronie arbuzów.

Arbuz w nieco ponad 90% składa się z wody, ale co za tym idzie – w upały pozwala w lepszy sposób przyswajać wodę, zapobiega odwodnieniu, nawilża naszą skórę, ma niewiele kalorii i orzeźwia jak mało który owoc.

Witamin (C, A, B2, B3, jak i B6, E czy K) są śladowe ilości, ale nie możemy zapominać, że poza witaminami istnieją inne substancję niezbędne dla naszego zdrowia. W tym przypadku mowa o przeciwutleniaczach opóźniających starzenie się i hamujących rozwój niebezpiecznych komórek nowotworowych.


Dodatkowo arbuz dba o nasze serce – regeneruje, wspomaga, przyśpiesza lecznicze procesy, obniża zły cholesterol we krwi i poziom sodu, oraz wysoki poziom ciśnienia tętniczego. Jako ciekawostkę dodam, że jednym ze składników jest likopen (to główny antyoksydant, który dodatkowo barwi arbuza na czerwono!), który w dużych ilościach (2573 μg) znajduję się w pomidorach, dlatego kardiolodzy tak często zalecają pacjentom jedzenie pomidorów. Mało kto wie, że tylko 100 gram świeżego arbuza ma aż 4532 μg likopenu!

Na koniec dwie rzeczy, które zdziwiły mnie najbardziej – arbuz nie jest wskazany dla cukrzyków, bo choć ma mało kalorii to ma wysoki indeks glikemiczny. Zapewne każdy diabetyk wie o co chodzi z indeksem i dlaczego ten wynoszący aż 75 nie jest dla nich bezpieczny, ale w jednym wielki skrócie – po zjedzenie arbuza poziom cukru diametralnie rośnie na co może nie być przygotowania dawka insuliny jaką pacjent ma otrzymać.

Badania dowodzą, że arbuz jest naturalną viagrą. Kto by pomyślał, że ten owoc, który latem kosztuje i niecałą złotówkę zwiększa popęd seksualny, pomaga walczyć z zaburzeniami erekcji i zachęca kochanków lepiej do seksu niż lampka wina?

I jasne, arbuz nie każdemu musi smakować, ale nikt nie powie mi teraz, że arbuz to tylko woda.

Viktoria SKRZYPIEC