Tak naprawdę nigdy nie zastanawiałam się nad tym czy antybiotyki są zdrowe i potrzebne, bo żyłam złudną nadzieją, że skoro lekarz przepisuje, a ja biorę i to przeważnie działa to… sami rozumiecie. Niedawno wróciłam z wakacji w Niemczech, gdzie byłam z moim kuzynem u lekarza, bo miał wysoką gorączkę i czerwone gardło, a tam lekarz zleciał badanie moczu oraz śluzu z gardła, by sprawdzić czy antybiotyk jest konieczny, a jak już to jaki. W ostateczności kuzy nie dostał żadnych większych leków, a ja złapałem się za głowę myśląc o tysiącach sytuacji w których idąc do lekarza w Polsce dostawałem długą receptę z antybiotykami na czele. Zacząłem więc czytać, szukać, szperać i zrozumiałem – epoka na antybiotyki powoli wymiera, a lekarz, który na wszystko je przepisuje nie zasługuje na miano lekarza.

Zacznijmy może od odpowiedzi na pytanie jak w ogóle działają antybiotyki, którą postaram się przedstawić w najprostszy sposób, ponieważ antybiotyki mogą zwalczać bakterie w rozmaity sposób – zakłócają procesy życiowe tych drobnoustrojów i powodują ich śmierć albo zaburzają przemiany metaboliczne zachodzące w ich komórkach, tak by ograniczyć rozmnażanie się. Jest tylko jeden problem – bakterie, walcząc o przetrwanie, zaczynają się przed tym coraz skuteczniej bronić. Powoduje to powstawanie bakterii, które są coraz bardziej odporne na antybiotyki (a przez to i nasz organizm) i które mutują się w taki sposób, by dać pstryczka w nos wszelakim lekom. Bakterie są to sprytne bestie, które potrafią żyć bez tlenu i wody oraz stopniowo przyzwyczajają się do substancji, które je niszczą, próbują przechytrzyć antybiotyk. Nie chce wchodzić w szczegóły tego co potrafią bakterie, ale sam fakt, że zmieniają budowę ściany komórki, żeby lek nie mógł jej rozerwać oraz wytwarzają enzymy niszczące lek.

Głupim przykładem odporności, nawet na najlepsze antybiotyki, jest penicylina. Sto lat temu był to pierwszy antybiotyk, który wszedł w życie właściwie podczas II wojny światowej i który spowodował, że umieralności ludzi strasznie zmalała, bo był lek, który potrafił walczyć z poważnymi chorobami. Jednak już po paru latach okazało się, że są gronkowece, które nie sposób pokonać za pomocą tego antybiotyku, a dziś? Prawie 96% gronkowców jest niemalże całkowicie odpornych na penicylinę, a lekarze czasem nie potrafią nic zdziałać, gdy człowiek umiera z powodu sepsy, zapalenia opon mózgowych, a nawet zapalenia płuc. Mówi się, że sukces antybiotyków wywołał w fałszywe poczucie bezpieczeństwa, a naukowcy z Światowej Organizacji Zdrowia. przyznają – „Otwarcie mówiąc, kończą nam się pomysły. To jest nasz problem. Przez wiele lat wyprzedzaliśmy o krok ewolucję, ale w ciągu ostatnich 25 lat nie udało nam się opracować nowych antybiotyków Alarmujące jest tempo, w którym bakterie uodparniają się na antybiotyki – powiedział dr Wong. – Coraz częściej mamy do czynienia z infekcjami, które nie reagują na leki. Coraz częściej zawodzą metody leczenia, coraz więcej ludzi umiera.”

Najwięcej antybiotyków sprzedaje się u Japończyków i Amerykanów, a w Europie przodują Grecy i Francuzi. Fakt może ten nieco nas pocieszać, ale tylko nieco, bo jesteśmy mniej więcej na środku, jednak może to szybko ulec zmianie, ponieważ coraz więcej ludzi kupuje antybiotyki, a coraz więcej lekarzy bezmyślnie przepisuje je na najmniejsze nawet przeziębienie. Naukowcy przestrzegają i alarmują, że odporność bakterii na antybiotyki wynika tylko z połykania zbyt dużej ilości antybiotyków. Przestrzegam więc przed stosowaniem antybiotyku jako leku na silniejszy ból głowy i zachęcam do upewnienia się u lekarza, czy antybiotyk naprawdę jest konieczny – czasem wystarczy wziąć aspirynę, wypić sok z cebuli, gorącą herbatę z cytryną, poleżeć w łóżku i okryć się kocem.

Viktoria Skrzypiec