Aleksandra Łysoń, choć niektórym może wydawać się zbuntowaną nastolatką, która jest negatywnie nastawioną do świata osobą- ale to nic bardziej mylnego! Jest  kolejnym przykładem na to, że pozory mogą mylić, ponieważ Aleksandra jest jedną z cieplejszych osób, jakie miałyśmy okazję poznać. Pozytywnie zakręcona, nieśmiała, wrażliwa, a do tego piękna. Jednak zachwyciła nas nie tylko osobowość Aleksandry, ale i jej stylizacja, w której zwykłe elementy połączone ze sobą w ten sposób stworzyły ciekawą i charakterystyczną stylizację.

 

Jesteś w pierwszej klasie liceum o profilu humanistycznym, swoją przyszłość też wiążesz z humanistyką?
Aleksandra Łysoń: Szczerze mówiąc jak my to mówimy w naszej klasie, po tym profilu czeka nas nic innego jak bezrobocie. Nie mam jeszcze oficjalnego planu na przyszłość, ale zdecydowanie nie jestem umysłem ścisłym.

W przyszłości chcesz być polonistką?
Aleksandra: Szczerze mówiąc trudne pytanie, bo sama do końca nie wiem. Interesuję się psychologią i filozofią, ale ciężko powiedzieć czy będę wiązać przyszłość, z którymś z tych kierunków, ponieważ chciałabym móc zarabiać. W ostateczności zostaje mi rodzinna firma.

Jednak warto powalczyć o swoją wymarzoną przyszłość.
Aleksandra: Zdecydowanie jestem człowiekiem, który stara się dotrzeć do celu. Problem w tym, że właśnie nie wiem konkretnie jeszcze co chcę robić. Mój plan na studia co roku jest inny. Jedyne czego jestem pewna co do mojej przyszłości to to, że po studiach, gdy założę rodzinę będę miała wspaniałego syna, dom w górach i… mopsa.

A interesujesz się czymś jeszcze, oprócz psychologii?
Aleksandra: To jedno z trudniejszych pytań mimo tego, że może brzmieć banalnie. Nigdy nie wiem o czym wtedy mówić… Bardzo lubię jeździć na motorze, na razie póki nie mam prawka jeżdżę jako plecak, bo mój ojciec jest motocyklistką. Jak każda dziewczyna pasjonowałam się przez jakiś czas fotografią, jednak jakoś to trochę wygasło.

Co uważasz za swój największy życiowy sukces?
Aleksandra: Może zabrzmi to głupio, ale wytrwanie 6 lat w szkole muzycznej. Skończyłam 1 stopień pomimo, że tego nie lubiłam. Grałam wtedy na pianinie i chciałam śpiewać, czego już nie robię, ale jestem o jedno doświadczenie życiowe do przodu.

To co Cię w ogóle skłoniło do podjęcia nauki w szkole muzycznej?
Aleksandra: Chyba było to kierowane marzeniami mojego starszego brata, który zawsze chciał się zajmować muzyką. Zawsze był dla mnie przykładem, inspiracją. Z drugiej strony sama chciałam tego spróbować, zobaczyć jak to jest. Nie wiedziałam w co się pakuję, bo zapisując się miałam zaledwie 6 lat!


Powiedziałaś, że było to kierowane marzeniami Twojego brata, a co z Twoimi marzeniami, spełniają się?
Aleksandra: Tak, spełniły się moje dwa większe marzenia. Udało mi się usłyszeć i zobaczyć na żywo koncert zespołu Perfect i odwiedzić Paryż. Od dzieciństwa byłam zakochana w tym mieście.

Gdy już przekroczyłaś granice Paryża i mogłaś zobaczyć to miasto na żywo, rozczarowało Cię, czy tak je sobie wyobrażałaś oglądając je na zdjęciach?
Aleksandra: Zakochałam się w Paryżu jeszcze bardziej. Nigdy nie zapomnę nocnego rejsu po Sekwanie. Pamiętam, że pierwszy raz płakałam z zachwytu. To było coś niesamowitego

Co ta stolica Francji ma w sobie takiego, że tak Cię urzekła?
Aleksandra: Może to, że jest taką bajkową krainą z dzieciństwa. Moja mama też zawsze miała sentyment do tego miasta. Elegancja, romantyzm, wdzięk. Zupełnie coś innego niż widzę na co dzień. Lubię poznawać nowe kultury, ludzi i miejsca.

Zdarza Ci się czegoś zazdrościć innym ludziom?
Aleksandra: Tak, często jest to bogactwo pieniężne, bo co prawda pieniądze szczęścia nie dają, ale jak wiadomo, żyje się łatwiej mając coś w kieszeni. Patrząc jeszcze na rzeczy materialne, często zazdroszczę innym stylu, gustu i talentu do eksperymentowania z wyglądem.

A z rzeczy niematerialnych?
Aleksandra: Najbardziej zazdroszczę ludziom takiego swojego indywidualnego bycia. Ciężko mi to ubrać w słowa i wytłumaczyć, ale chodzi mi o taką swoistą naturę. Człowiek, który jest jaki jest i tym się wyróżnia. A co najważniejsze nie zmienia się pod wpływem towarzystwa czy innych czynników, po prostu zawsze jest sobą.

Wracając do bogactwa pieniężnego, gdybyś miała milion złotych na co byś przeznaczyła taką sumę pieniędzy?
Aleksandra: Pierwsze co to zapewniłabym moim najbliższym spełnienie materialnym marzeń, a zaczęłabym od wybudowania mamie wymarzonego domu. Kupiłabym też sobie motor, i część na pewno przeznaczyła na podróże.

Lubisz podróżować?
Aleksandra: Nigdy nie miałam okazji za wiele podróżować, ale zawsze mnie do tego ciągnęło. Bardzo chciałabym poznawać różne kultury, czuć inny klimat, zobaczyć piękne miejsca, a przy okazji odnowić smykałkę do robienia zdjęć.

Adriana Płuciennik i Viktoria Skrzypiec