Młody pan magister niewątpliwie jest dumą Gliwic, ponieważ jego talent robi piorunujące wrażenie. Adam Lapko tworzy graficzne dzieła sztuki, którymi zachwyca się nawet tak niewrażliwa na uroki komputerowych ilustracji osoba jak ja. Miałam zaszczyt porozmawiać z artystą (zapewne obruszyłby się twierdząc, że nie zasłużył na taki tytuł, ale jak inaczej go nazwać?) nie tylko o początkach jego kariery, marzeniach, ale i polowaniu na dinozaury!

Usiadłeś, wziąłeś z nudów ołówek i zacząłeś pewnego dnia tworzyć niesamowite obrazki?
Adam Lapko – Tak naprawdę wszystko zaczęło się od miłości do dinozaurów… To ona doprowadziła do tego, że we wczesnych latach chciałem mieć całą ścianę zapełnioną obrazkami tych stworów, a były to czasy, gdy komputer i drukarka były rzadkością. Plakaty nie były za bardzo dostępne, a na to, aby samemu sfotografować dinozaura było jakieś 65 milionów lat za późno, więc nie pozostało mi nic innego niż sięgnąć po kartkę i ołówek.

I to było to!
Oczywiście nie od razu moje prace były dobre i satysfakcjonujące dla mnie, ale od samego początku wiedziałem, że z każdą kreską będę coraz lepszy.

Do dziś ryzujesz dinozaury i wyklejasz nimi ściany?
W ostatnim czasie wróciłem do trochę do dinozaurów. Co prawda ściany są od nich wolne, ale w moich pracach, instagramowych zdjęciach i wyobraźni jest ich naprawdę dużo.

A jeśli nie magiczne potworki to co rysujesz najchętniej?
Najbardziej kręci mnie szeroko rozumiane projektowanie postaci – wizualizacji ich charakterów za pomocą cech fizycznych, gestów, ubioru czy min. Lubię także rysować przeróżne, mniej lub bardziej prawdziwe stwory (z dinozaurami na czele oczywiście!) oraz zaawansowane maszyny pełne detali i mechaniki.

Aż tu nagle ktoś Cię zauważył, czy jednak sam za wszelką cenę starałeś się pokazać całemu światu, że tutaj jesteś i czekasz na uwagę?
Ciągle trzeba o sobie przypominać. Bardzo lubię, gdy jest o mnie głośo, ponieważ napędza mnie to do tego, aby tworzyć i wrzucać kolejne pracę.

ce436221c2d8206d5822a122ff30c848

W pocie czoła pracujesz, wrzucasz i oczekujesz, a niektórzy pewnie bezsensownie krytykują…
Oczywiście, że zdarza się krytyka, ale ważne jest, aby odróżnić krytykę od złośliwych zaczepek. W przypadku uzasadnionych zarzutów biorę się do roboty starając się naprawić wszystkie popełnione błędy. Pamiętam o tym, że każdy ma inny gust i nie każdemu musi podobać się to samo co mi. Dla mnie najważniejesze jest to, aby stworzyć coś co w pełni usatysfakcjonuje zarówno mnie jak i klienta.

Najlepsze jest to, że czasem słowa krytyki potrafią zdziałać więcej niż pochwały i oklaskiwanie na każdym kroku!
Na trzecim roku studiów jeden z wykładowców zarzucił mi bez ogródek niedbalstwo, lenistwo i brak odpowiedniego podejścia, a dwa lata później nazwał mnie jednym z najlepszych studentów w szkole.

Wracając do satysfakcji i klientów – zawsze są zadowoleni? Myślę, że to wielki wyczyn, by trafić w czyjeś gusta i wizje stworzone w głowie.
Zdarza się, że klienci, którym nie podoba się zaproponowany przeze mnie projekt dziękują za współpracę proponująć rozliczenie i myślą o szukaniu całkiem innego grafika, który miałby świeższe podejście. W takich sytuacjach oczywiście nie daję za wygraną i wychodzę z kolejnymi propozycjami pytając o jeszcze więcej szczegółów i prosząc o kolejne wytyczne dotyczące wyglądu projektu. Prędzej czy później wysyłam projekt, który spełnia wszelkie wymagania klienta, a satysfakcja jest wtedy podwójna.

Nigdy nie rezygnujesz? Podejmujesz się każdego rysunkowego zlecenia, nawet gdy czujesz, że nie dasz rady?
Z góry zakładam, że ze wszystkim dam sobie radę i robię wszystko, żeby nie okazało się, że jest to nieprawdą. Są zlecenia, które odrzucam, ale wynika to z faktu, że nie lubię robić czegoś co nie sprawia mi żadnej frajdy, więc nie zajmuję się przygotowania składu do druku.

Rozumiem, że mam przyjemność ze sczęściarzem, który żyje z tego co kocha!
Ilustracja i grafika to sposób w jaki zarabiam na życie. Od zawsze jest to moja pasja i tak naprawdę nigdy nie rozwijałem się w tej kwestii w celach zarobkowych – nawet idąc na studia graficzne nie zastanawiałem się czy finansowo będzie to dla mnie korzystne, ale kierowała mną chęć rozwijania umiejętności i poznawania nowych rzeczy.

Jak spoglądasz na swoje stare pracę to chce Ci się śmiać, odwracasz głowę czy może jesteś dumny z tego, że i początkowe pracę były dobre?
Nie znam nikogo, kto od początku robił dobre prace. Każdy zaczyna od tego samego niskiego poziomu, choć zdarza się, że czasami zapominam o tym i czuję wstyd patrząc na swoje początki. Boję się trochę, że to samo będę czuł za 20 lat patrząc na swoje dzisiejsze prace. Z drugiej strony lubię to uczucie, gdy stwierdzam, że osiągnąłem duży progres i być może powinienem w przyszłości się śmiać z moich dzisiejszych tworów…

Może o to właśnie chodzi w życiu – by się rozwijać?
Myślę, że każdy człowiek do tego dąży. Bez tego dalej żylibyśmy w jaskiniach i polowali na dzikie zwierzęta!

Chciałbyś polować na dinozaury?
Wolę chyba zostać w dzisiejszych czasach. Kiedyś rysunki nie wychodziły poza jaskinię, teraz przy pomocy internetu można trafić do każdego. Co do dinozaurów – ciągle wierzę, że dożyję momentu, kiedy uda się sklonować jednego z nich. Zostanę jednak wtedy przy obserwacji. Co jak co, ale dinozaura nie upoluję.

Myślałeś nad tym by swoje doświadczenie, wiedzę i przede wszystkim umiejętności wykorzystać by nauczać innych?
Przyznam szczerze, że ciągle po głowie chodzi mi organizacja różnego typu zajęć plastycznych dla dzieci z domów dziecka. Póki co potrzebuję wielu pomysłów, które zaangażują najmłodszych i dostarczą wiele zabawy. Proszę wszystkich o trzymanie kciuków, żeby pomysł wypalił! Mam milion wizji na swoją przyszłość i w każdej tej wizji zajmuje się tym co kocham. Organizacja zajęć plastycznych to bardzo dobry plan na przyszłość.

Jak jesteśmy przy temacie dzieci – oglądając Twoje prace pierwsze co widzę to bajki dla dzieci. Magiczne, piękne i urzekające ilustracje prosto z najlepszych dziecięcych bajeczek.
Przyznam szczerze, że jest to jedno z moim marzeń i mam nadzieję, że prędzej czy później ktoś mi coś takiego zleci. Co prawda próbowałem stworzyć coś swojego, ale zabawa nie kończy się niestety na tworzeniu – musi być ktoś kto to wyda, a przede wszystkim kupi i przeczyta.

3bdf1bf3d858cb361653f75feba99082
97aa1b9ea370d9d80744966fe36fb4de
1a9004b385a3c67c758893e5ddde1428
ffca70ea12f0e37615ad1210a7787a97

Viktoria Skrzypiec