Być może wielu z Was stoi w najbliższej przyszłości przed wyborem kierunku studiów, albo planuje rozpocząć kolejny. Przeglądając propozycje uczelni jestem pod wielkim wrażeniem tego jaki dziś mamy wybór, jak ciekawe oferty mają szkoły wyższe i w jak łatwy sposób możemy rozwijać swoje zainteresowania. Dziś przedstawię Wam rozmowę ze studentką kierunku pod tajemniczą nazwą „psychologia kryminalistyczno-śledcza”, która zdradzi nam parę sekretów z nim związanych.

Ma dwadzieścia lat, mieszka na Śląsku, odbywa staż w Komendzie Miejskiej Policji w Jastrzębiu-Zdroju, interesuje się historią, szczególnie bliska jest jej jednak tematyka II wojny światowej. W wolnym czasie lubi poznawać nie tylko popularne, ale i te fakty historyczne, które są mniej znane, zagłębiać się w ludzki umysł i poznawać go z całkiem innej strony. Natalia Fortuna, bo o niej mowa, choć dopiero wkracza w dorosły świat to doskonale wie czego chce od życia – pracować w wyuczonym zawodzie, robić to co niezwykle ją interesuje i zwiedzać historyczne miejsca.

Dlaczego wybrałaś akurat taki kierunek? Wielu ludzi nawet nie wie, że taki istnieje!
Na początku z braku lepszego pomysłu poszłam na pedagogikę. Po czasie okazało się jednak, że nie jest to do końca to czego chcę. Podczas przeszukiwania internetu rzuciły mi się w oczy takie hasła jak „psychokryminalistyka”, czy zaraz obok”psychologia kryminalistyczno-śledcza” i już wiedziałam, że to coś dla mnie. Od dawna interesowała mnie psychologia i kryminalistyka, więc o lepszym połączeniu nie mogłam nawet marzyć.

W przyszłości będziesz mieć interesującą pracę!
Mam taką nadzieję, bardzo chciałabym być psychologiem w zakładzie karnym lub specjalizować się w tworzeniu profili sprawców przestępstw na podstawie zebranych w toku postępowania dowodów i poszlak.

Brzmi niezwykle ciekawie, jest to też dość nowy kierunek, więc pewnie dostać się na niego to nie lada wyczyn…
Takie kierunki w większości są na uczelniach prywatnych, więc wbrew pozorom bardzo łatwo się dostać. Zarówno na dzienne jak i na zaoczne studia, jest jednak jeden minus – opłaty. W przypadku zaocznych studiów zawsze są one płatne, więc to żadna różnica, ale studiowanie w trybie dziennym zwykle jest darmowe, więc tą kwestię trzeba wziąć pod uwagę.

Jakie przedmioty do tej pory zaciekawiły Cię najbardziej?
Na razie przedmioty sa dość okrojone, ale od przyszłego roku akademickiego większość zajęć będzie związanych ściśle z kryminalistyką. Myślę, że wtedy zaczną się te najciekawsze i przygotowujące nas do przyszłej pracy. Na chwilę obecną najbardziej spodobała mi się filozofia z elementami logiki – było to niezwykle ciekawe. Najogólniej mówiąc to przedmiot przedstawiający filozofów i ich poglądy, więc w dużej mierze można po prostu poznać różnych myślicieli, co bardzo poszerza horyzonty i pozwala zrozumieć pewne rzeczy. Oczywiście oprócz wyuczonych regułek uczy to podstawowego, logicznego rozumowania, ale ciężko jest mi to wyjaśnić słowami. Te zajęcia po prostu trzeba przeżyć.

A zajęcia praktyczne?
W większości zajęcia są w formie teoretycznej, jednak pojawiają sie też zajęcia terenowe, co jest fajnym urozmaiceniem.

Zdradź nam jedną rzecz, która pierwsza przychodzi Ci do głowy, a którą dowiedziałaś się właśnie na studiach?
Dowiedziałam się tylu ciekawych rzeczy, że ciężko wybrać jedną. Słowo „ciekawe” zapewne ma różne znaczenie dla każdego, bo jednak mamy zupełnie inne zainteresowania i podejście do pewnych spraw. Jednak pierwsze co przychodzi mi do głowy to informacja o chloroformie. Otóż nie działa on wcale tak jak przedstawiają to filmy, czyli po sekundzie człowiek zasypia na długie godziny. W rzeczywistości należy długo przytrzymać np. nasączoną nim chusteczkę i w zależności od wielu czynników takie „uśpienie” może trwać od kilkudziesięciu sekund od kilkunastu minut.

A czy przez to czego się już nauczyłaś jesteś bardziej ostrożna? Patrzysz na ludzi inaczej? Bardzo mnie to ciekawi.
Na pewno bardziej zwracam uwagę na zachowanie ludzi, zastanawiam się nad ich podłożem i często rozkładam wszystko na czynniki pierwsze. Ostrożna byłam zawsze, więc ciężko mi powiedzieć, że teraz jestem bardziej, ale po prostu coraz więcej wiem, co pozwala mi nie tylko lepiej ocenić sytuację, ale być bardziej empatyczną.

Wspomniałaś, że chciałabyś być psychologiem w zakładzie karnym, to bardzo ciężki kawałek chleba.
Praca psychologa to, moim zdaniem, ciężki kawałek chleba, a wybór docelowego miejsca narzuca tylko konkretne działania. Psycholog w zakładzie karnym ma wiele zadań – musi z osadzonymi rozmawiać o ich życiu, oczekiwaniach, zachowaniu i co najważniejsze powodzie ich pobytu. Często ma kontakt z narkomanami, którzy wymagają szczególnej pomocy, ponieważ sama zbrodnia i pobyt w więzieniu odciska piętno na człowieku, a dodając do tego uzależnienie sprawa staje się jeszcze bardziej zawiła. Psycholog musi też wspierać więźnia i próbować walczyć z ich desperackimi krokami, jakimi często są próby samobójcze, czy połykanie różnych przedmiotów.

I zapewne będziesz miała swojego psychologa!
Myślę, że tak, że prawdą jest, że każdy psycholog ma też swojego terapeutę. Nawet odporny psychicznie człowiek mający stały kontakt z tak trudnymi przypadkami i problemami nie jest w stanie wytrzymać. Warto zadbać o swoją psychikę, zdrowie psychiczne jest również tak samo istotne jak fizyczne. Psycholog niestety kojarzy się ludziom ze wstydem.

Zgadzam się z Tobą, że o zdrowie psychiczne trzeba dbać, być może nawet bardziej niż o fizyczne, bo to nasza psychika w dużej mierze reguluję też to jak się czujemy, jak radzimy sobie z chorobami i problemami. Wspomniałaś o czymś istotnym – ludzie wstydzą się chodzić do psychologa, choć w wielu krajach jest to tak normalne jak wizyta u dentysty, czy ginekologa.
Myślę, ze to wina stereotypów. Psycholog, czy psychiatra tylko dla wariatów. W tej kwestii społeczeństwo jest bardzo nieuświadomione, ale także znaczenie ma kreowanie siebie na niezniszczalnego i samowystarczalnego. Nie chcemy iść po pomoc, bo wierzymy, że ze wszystkim damy sobie radę sami, bo uważamy, że to wstyd nie podołać w pozornie błahych kwestiach, a przede wszystkim – co ludzie pomyślą, gdy zobaczą, że chodzę do psychologa?

Viktoria SKRZYPIEC