Kaszka, która dla wielu jest smakiem dzieciństwa, a dla niektórych powodem do wielkich wydatków na „sklepową jogurtową kaszkę” z lodówki. Mam dobre rozwiązanie dla wszystkich – zrezygnuj z kupowania gotowego produktu, weź sprawy w swoje ręce i przypomnij sobie ulubionych deser z najmłodszych lat.

Kasza manna – jeden z najstarszych produktów spożywczych, ma dużo witamin (B1, B2, PP, B6) ale i niezbędnych składników takich jak kwas foliowy, potas, żelazo i magnez. Ponadto jako jedyna ze wszystkich kasz zawiera dużo jodu, co jest niesłychanym plusem dla osób chorujących na różne schorzenia tarczycy. Lekkostrawna, szybko radzi sobie z uczuciem głodu, zdrowa, dietetyczna, szybka w przygotowaniu… Plusów dziesiątki, dlaczego więc zapomnieliśmy i tak rzadko po nią sięgamy?

Możemy traktować ją jako samodzielną potrawę z mlekiem, czyli standardową zupę mleczną, urozmaicenie budyniu, zagęszczać nią sosy, ciasta, czy zupy. Ja najbardziej lubię w wersji słodkiego deseru, który można urozmaicić naprawdę wszystkim – wiórkami czekolady, kakao, świeżymi malinami, dżemem, syropem malinowym, migdałami, orzechami, truskawkami, bananem. No naprawdę wszystkim.

Nie podam dokładnych proporcji, których powinniście się sztywno trzymać bo wszystko zależy od tego, czy chcecie aby była gęsta, pół gęsta, czy całkiem rzadka – ja lubię coś pomiędzy wszystkimi opcjami, ale zdecydowanie bliżej jej gęstej konsystencji.

Do gotującego się mleka (jeśli chcemy aby uzyskała bardziej śmietankowym bądź „sklepowy” smak to dodajcie do mleka 30% śmietankę) wsypujemy kaszkę manną, cukier oraz cukier wanilinowy. Na pół litra mleka trzy duże łyżki kaszki manny są dla mnie optymalnym rozwiązaniem, ale znajdź rozwiązanie najlepsze dla siebie – zawsze możesz dosypać kaszki.

Viktoria SKRZYPIEC